Punkt niewykorzystanej szansy
Piast zrobił więcej od GieKSy, by zgarnąć komplet punktów, ale remis sprawia, że nadal nic nie wiadomo…
Walki w derbach nie zabrakło, ale efektów w postaci goli nie było Fot. PAP/ArtService
Najgorsza połowa GieKSy?
Katowiczanie przy Okrzei zagrali bez ważnego ogniwa defensywy, czyli Lukasa Klemenza, ale za to z powracającym po kontuzji bramkarzem Rafałem Strączkiem. Goście, zwłaszcza w pierwszej połowie, niezbyt dobrze czuli się na murawie. GKS, który rozgrywa więcej niż dobry sezon, wyglądał, jakby ktoś kazał grać piłkarzom tuż po zjedzeniu kilku talerzy rosołu. Piast do przerwy był stroną kompletnie przeważającą i atakującą. Brakowało jedynie kropki nad „i”, bowiem Jason Lokilo, Quentin Boisgard, czy Patryk Dziczek nie posłali piłki do bramki, gdy mieli ku temu okazje.
– Musimy być bardziej agresywni. Dobrze, że nie straciliśmy gola – podsumował pierwsze 45 minut Rafał Górak, trener gości. Warto odnotować, że katowicka drużyna oddała pierwszy celny strzał dopiero w 34 minucie spotkania.
Dwa gole anulowane
W szatni gości musiało być gorąco, bo GKS nie przyzwyczaił swoich kibiców do takiej gry i musiał coś zmienić. Korekty przyniosły skutek, bo po pierwsze Piast już tak nie dominował, a po drugie GKS w końcu częściej zagrażał bramce Gliwiczan. Blisko był Eman Markovic, jeszcze bliżej Mateusz Kowalczyk, aż w końcu padł gol samobójczy, który jednak z powodu ręki Ilji Szkurina został anulowany. Piast też trafił do bramki, po bombie Quentina Boisgarda, ale w tym przypadku arbiter odgwizdał spalonego podającego do Francuza Juande Rivasa. Ostatecznie więc padł wynik, który przed meczem nie interesował żadnej ze stron. Czy punkt na sam koniec sezonu okaże się jednak cenny, to się dopiero okaże.
(KRIS)
GŁOS TRENERÓW
Rafał GÓRAK: - Przyjechaliśmy z zamiarem zwycięstwa, jednak pierwsza połowa nasze plany skorygowała. Nie zagraliśmy na swoim poziomie. W przerwie musieliśmy to skorygować. Było potem trochę lepiej, dzięki temu zaczęło się coś dziać pod bramką Piasta. Finalnie oceniam ten wynik jako cenny punkt. Doceniam wiosenną formę drużyny z Gliwic. My bywaliśmy dużo lepsi w innych meczach tej rundy.
Daniel MYŚLIWIEC: - To był nasz dobry mecz, ale… trochę żałuję, że nie skonsumowaliśmy pierwszej połowy i początku drugiej. 0:0 w niedzielę do rosołu nabiera innego znaczenia. Piłkarze stworzyli dobre widowisko. Zastanawiam się, co mogłem zrobić lepiej. Byliśmy głodni, chcieliśmy więcej, ale być może tak musi być, za tydzień musimy zwieńczyć dzieło.
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Piast Gliwice – GKS Katowice 0:0
PIAST: Holec 6 – Borowski 6, Rivas 6, Drapiński 6, Lewicki 4 – Lokilo 6 (67. Leśniak), Dziczek 6, Tomasiewicz 7, Vallejo 5 (79. Sanca niesklas.) – Boisgard 6 (85. Katsantonis niesklas.), Felix 5 (67. Barkowskij 3). Trener Daniel MYŚLIWIEC. Rezerwowi: Szymański, J. Czerwiński, Dalmau, Moziarz, Mokwa, Mucha, Twumasi, Lima.
GKS: Strączek 6 – A. Czerwiński 5, Jędrych 6, Olsen 5 – Jirka 3 (57. Wdowiak 4), Kowalczyk 6 (85. Rasak niesklas.), Milewski 5, Wasielewski 5 – Markovic 6 (85. Wędrychowski niesklas.), Nowak 4 – Szkurin 5 (88. Kokosiński niesklas.). Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kudła, Kuusk, Błąd, Rogala, Łukasiak, Gruszkowski.
Sędziował Damian Sylwestrzak (Gdańsk) – 7. Asystenci: Bartosz Heinig (Gdańsk), Tomasz Niemirowski (Płochocin). Czas gry: 100 min (49+51). Widzów: 8385. Żółte kartki: Lewicki (88. faul), Tomasiewicz (90+6. faul) – Wasielewski (90. niesportowe zachwanie) Piłkarz meczu Grzegorz TOMASIEWICZ
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| PIAST | GKS | |
| 61 | posiadanie piłki | 39 |
| 3 | strzały celne | 4 |
| 18 | strzały niecelne | 8 |
| 4 | rzuty rożne | 3 |
| 3 | spalone | 0 |
| 14 | Faule | 13 |
| 2 | żółte kartki | 1 |
