Pucharowa lekcja

Z DRUGIEJ STRONY – Michał Zichlarz

Nie ma czasu na przestój! Nawet gdy liga nie gra, to… gra, czego doświadczyliśmy we wtorek, obserwując zaległe spotkania w Częstochowie i Kielcach. Chcesz odpocząć od futbolu? Już przecież zaczęło się pucharowe granie! Za nami występ Jagi w Pireusie, a przed nami występ mistrza Polski w Londynie.

Jeśli jesteśmy przy pucharach, to Polska broni 10. (wirtualnego) miejsca, które w rankingu UEFA daje – jak wiemy  bezpośredni awans do fazy ligowej Champions League, gdzie nie możemy się dostać przez eliminacje. W tej sytuacji 10. lokata wszystko by zmieniła, ale niestety... jej nie będzie. Gdzieś widziałem zestawienie, z którego wynika, że mamy na to ledwie 6 procent szans. Walczący z nami o to miejsce, a raczej broniący go Czesi, w rywalizacji mają jeszcze czterech ze swoich pięciu przedstawicieli. My ledwie dwóch. Druga sprawa i Lech, i Jagiellonia rywalizują w Lidze Europy, gdzie stawka zespołów jest o niebo silniejsza niż w Lidze Konferencji.

Ile było w poprzednich latach podśmiewania, że Conference League to puchar skrojony pod nas. I co z tego? Wygrywać trzeba wszędzie i nie ma co deprecjonować punktów do rankingu zdobywanych na jakimkolwiek szczeblu. Zeszłoroczne ćwierćfinały LK Legii i Jagiellonii czy dobra gra naszych zespołów w poprzednich rozgrywkach na tym szczeblu dały nadzieję na 10. miejsce, którego pewnie nie da się obronić, ale walczyć trzeba.

Jeżeli jesteśmy przy pucharach i lidze, to kłam temu, że nie da się godzić jednego z drugim, zadaje teraz Górnik, rewelacyjny lider początku sezonu 2026/27. Drużyna prowadzona przez Michala Gasparika ma już 21 punktów na 24 możliwe. W XXI wieku mało kto tak w lidze wystartował, a przecież trzeba pamiętać, że latem z Zabrza odeszło kilka ważnych, żeby nie napisać kluczowych ogniw. Słowacki trener szybko poskładał jednak do kupy to co ma i zespół spisuje się rewelacyjnie. Już nawet nie chodzi o same wyniki, ale też o grę. Wygrana w Kielcach otarła się o doskonałość w grze obronnej.

Kiedy rozmawia się z trenerem i z zawodnikami z Zabrza, to pytani o dobrą grę i rezultaty wskazują na… europejskie puchary. Trudna przegrana wprawdzie, ale po walce rywalizacja z takimi przeciwnikami, jak Fenerbahce, Ferencvaros, Monaco, dodała drużynie pewności siebie, napędziła ją na kolejne spotkania. Czego żałują w Zabrzu, to tego, że europejska przygoda skończyła się na trzech trudnych przeszkodach i że nie będą mogli teraz grać... co trzy dni. Da się tak przygotować, żeby funkcjonować na kilku frontach, co pokazuje trener Gasparik i jego sztab. Czego należy żałować w przypadku górniczej maszyny, której na teraz w lidze nikt nie potrafi zatrzymać, to tego, że zawodników, którzy są obecnie, szkoleniowiec nie miał do dyspozycji na początku sezonu. Pewnie z nimi (Peter, Antiste, Bernardo) w składzie łatwiej byłoby rywalizować z markowymi rywalami. To już jednak przeszłość. Teraz Górnik może się skoncentrować na lidze i na walce o piętnasty tytuł mistrza Polski, na który w Zabrzu czeka się od 1988 roku.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się