Pucharowa feta
Długo trzeba było czekać, ale w końcu tysiące kibiców Górnika mają wielkie powody do zadowolenia oraz świętowania!
Prezydent RP Karol Nawrocki wręcza Puchar Polski kapitanowi Erikowi Janży. Obok 88-letni Stanisław Oślizło. Fot. Leszek Szymański/PAP
Stanisław Oślizło znów z pucharem
Siedem triumfów, tyle zdobytych teraz Pucharów Polski jest na koncie jednego z najbardziej utytułowanych klubów w historii naszego futbolu. Więcej razy triumfowała tylko Legia, bo 21. W Zabrzu naprawdę długo czekano na jakikolwiek sukces. Osiem lat temu zespół prowadzony przez Marcina Brosza, po ćwierć wieku przerwy, ponownie wywalczył prawo gry w europejskich pucharach. Gdzie tam jednak ligowe podium, nie mówiąc już o jakimś trofeum?! Teraz jest wielki sukces, nawiązanie do pięknych chwil z dalekiej – dla większości kibiców – przeszłości, a także europejskie puchary. Może być druga runda eliminacji Ligi Mistrzów, albo trzecia Ligi Europy. To jednak już nowy sezon.
Symboliczne było wręczenie samego trofeum. Wręczał go obecny na trybunach prezydent RP Karol Nawrocki. Prezesa PZPN Cezarego Kuleszy nie było na miejscu w Warszawie. Wraz z innymi przedstawicielami władz federacji, m.in. sekretarzem generalnym Łukaszem Wachowskim, gościł w zeszłym tygodniu na Kongresie FIFA w Kanadzie i w drodze powrotnej… utknął na lotnisku w Toronto. W efekcie nie zdążyli wrócić na finałowy mecz.
„Gratulacje dla Górnika Zabrze! Szczerze żałuję, że nie dolecieliśmy z Kanady na finał, bo to znów święto, świetna atmosfera na PGE Narodowym. Górnik odzyskuje Puchar po 54 latach” - napisał Kulesza na profilu X.
Puchar, w towarzystwie kapitana Górnika Erika Janży i lidera zespołu, już praktycznie właściciela klubu, Lukasa Podolskiego - umowa o przejęciu akcji ma być podpisana w sobotę 23 maja w dniu meczu z Radomiakiem – odebrał nie kto inny, jak Stanisław Oślizło. Legenda polskiego futbolu i Górnika, wieloletni kapitan zabrzan, który w latach 1968-72 rok za rokiem, aż pięć razy z rzędu wznosił puchar nad głowę. Teraz uczynił to po ponad pół wieku przerwy! - To wielka legenda klubu, jesteśmy szczęśliwi, że przyjechał na mecz i był świadkiem naszego sukcesu. Supersprawa – podkreślał uznany za zawodnika spotkania Patrik Hellebrand.
Pożegnanie „Poldiego”
Potem puchar porwał Podolski i pognał z nim na trybuny, przekazując trofeum kibicom. Na Narodowym było w sobotnie popołudnie 50 tys. fanów. Około 35 tys. z nich, zdecydowana większość, to siedzący w białych koszulkach fani Górnika. Częstochowianie – ubrani na czerwono – szybko opuścili swój sektor za bramką.
„Poldi” przekazał puchar kibicom, wziął mikrofon i zwrócił się do kibiców już 7-krotnego triumfatora Pucharu Polski. – Chłopaki, dziękuję wam za wszystko. Jak tutaj przyszedłem, to powiedziałem, że za trzy do pięciu lat coś będziemy mieć w ręku. I że się to k***a udało na mój ostatni sezon, to jest niemożliwe! Mamy ten puchar! Puchar jest nasz!!! Mamy go! – darł się przeszczęśliwy Podolski i trudno się było dziwić jego emocjom.
Co do ceremonii wręczania medali, to najpierw odebrali je sędziowie, z Jarosławem Przybyłem na czele. Wiele wskazuje na to, że był to ostatni mecz jednego z najlepszych polskich arbitrów w ostatnich latach, który w marcu skończył już 50 lat. Mecz prowadził dobrze, z wyczuciem. Potem podchodzili piłkarze, najpierw Rakowa – przy szpalerze zawodników Górnika – a następnie sami zwycięzcy. Zostało przygotowane 25 medali złotych i tyle samo srebrnych. To cenna pamiątka dla każdego. Podczas ceremonii dekoracji doszło do rozmowy między Podolskim a prezydentem Karolem Nawrockim. Obaj panowie serdecznie się przywitali, a ich rozmowa trwała wyraźnie dłużej niż typowe gratulacje. Prezydent wyściskał lidera górniczej drużyny, który od lat angażuje się w działania na rzecz klubu.
Lukas Podolski z pucharem dla kibiców na zakończenie swojej wspaniałej kariery. Fot. Leszek Szymański/PAP
Piękna sektorówka zabrzańskiej Torcidy na PGE Narodowym. Fot. Michał Zichlarz
