Puchar został w domu!
Zaliczyliśmy całkiem niezły turniej, choć mieliśmy niewiele czasu na przygotowania, mamy nad czym pracować – mówił po imprezie kapitan, Bartosz Ciura.
Paweł Zygmunt po raz kolejny pokazał, że w reprezentacji można na niego liczyć. Fot. PAPArt-Service
REPREZENTACJA
Pekka Tirkkonen, nowy selekcjoner naszej reprezentacji, po turnieju w Europejskim Pucharze Narodów na Stadionie Zimowym w Sosnowcu może być zadowolony. Wysłuchaliśmy dwa razy Mazurka Dąbrowskiego po wygranych z Włochami i Wielką Brytanią, zaś ze Słowenią przegraliśmy po dogrywce. To niezwykle udany początek sezonu międzynarodowego, przed nami kolejne imprezy, ale już teraz wszyscy myślą o majowych mistrzostwach świata na tym samym obiekcie.
Trenerzy przed potyczką z Wyspiarzami znów dokonali roszad w składzie i tym razem zabrakło dwóch czołowych napastników Grzegorza Pasiuta i Arona Chmielewskiego oraz dwóch defensorów Bartłomieja Pociechy oraz Karola Biłasa. Nieco wcześniej, po pierwszym meczu, nie widzieliśmy młodszego z braci Maciasiów, Krzysztofa, który narzekał na uraz stopy. W sobotę rano lekarz klubowy Witkowic przeprowadził zabieg, przeciął stopę i usunął płyn, który przeszkadzał w grze. Pewnie dzisiaj po badaniach okaże się kiedy będzie mógł przystąpić do zajęć.
Mecz z Brytyjczykami nie należał do najciekawszych widowisk i o wszystkim zadecydował jeden gol Pawła Zygmunta, który występy w Sosnowcu zaliczy do udanych. - Trochę się bałem jak wypadnę, bo przecież miałem miesięczną przerwę z powodu kontuzji nadgarstka - przekonuje zdobywca jedynego gola. - Moi koledzy z ataku wykonywali solidną robotę i kilka razy miałem szansę na zdobycie bramki. W końcu wpadło w ostatnim meczu. Graliśmy trzy potyczki z rzędu i w tej ostatniej już trochę sił brakowało. Solidnie pracowaliśmy w dwóch poprzednich, późno zasypialiśmy i stąd też w ostatniej tercji mieliśmy drobne problemy. Michał Kieler zasługuje na podwyżkę w GKS-ie Katowice, bo zaliczył kolejne czyste konto.
Nasi hokeiści w meczu z Wyspiarzami mieli przewagę i mocno obijali bramkarza Lucasa Brine, który został wybrany najlepszym graczem zespołu. Natomiast w naszym zespole wyróżniony został Michał Kieler, który w swoim rodzinnym mieście po raz drugi zanotował drugie czyste konto, wszak w lidze z GKS-em Katowice wygrał na Stadionie Zimowym z ECB Zagłębie 3:0. To spory wyczyn. Czyżby w GieKSi-e zanosiło się na zmianę kolejności między słupkami? - Nie sądzę, bo trener Jacek Płachta ma swoją hierarchię i pewnie nie zamierza jej zmieniać - uśmiecha się sympatyczny bramkarz. - Natomiast zapewne przekonał się, że może liczyć na mnie i w każdej chwili mogę pojawić w bramce. Reprezentacyjna koszulka sporo waży i każdemu z nas towarzyszy jeszcze większa odpowiedzialność. Zdaję sobie sprawę, że każda seria się kiedyś kończy, ale niech trwa jak najdłużej. Nie jestem pewien swojego miejsca w kadrze, ale jeżeli dostanę powołanie na drugie, grudniowe zgrupowanie, to droga do niej będzie nieco krótsza.
Brytyjczycy w Sosnowcu pojawili się w mocno zmienionym składzie od optymalnego, ale wcale nie zamierzali się oszczędzać. Mocno naciskali, rozbijali naszych zawodników na bandach. Po jednym ze starć mocno ucierpiał Szymon Kiełbicki i wydawało się, że już nie pojawi się na lodzie. Jednakże po kilku minutach wrócił do gry i jego atak z Jakubami: Lewandowskim i Ślusarczykiem robił sporo zamieszania w szeregach przeciwników. Każdy z zawodników chciał przekonać trenerów, że zasługuje na miejsce w reprezentacji. Po ostatnim spotkaniu wszyscy podkreślali atmosferę jaka towarzyszyła tej imprezie, zarówno w drużynie, jak i na trybunach.
- Wcale nie ukrywam, że po nominacji na kapitana miałem dreszczyk emocji i czułem ciężar odpowiedzialności – wyjawił czołowy polski defensor, Bartosz Ciura. - W miarę upływu czasu było coraz lepiej i, mam nadzieję, że nie zawiodłem ani na lodzie ani jako motywator. Zaliczyliśmy całkiem niezły turniej, a przecież mieliśmy niewiele czasu na przygotowania. Na pewno mieliśmy lepsze i gorsze momenty w tych spotkaniach. Teraz trenerzy mają ciekawy materiał do analizy, wyciągną wnioski i na kolejnym zgrupowaniu otrzymamy dawkę informacji. Wiemy nad czym musimy popracować, bo były fragmenty gdy rywale nas mocno naciskali. Umiejętnie graliśmy podczas osłabień, ale w przewagach mieliśmy problemy. Trudno się jednak dziwić skoro mieliśmy zaledwie jeden trening, na którym ćwiczyliśmy te elementy. Przed nami kolejne turnieje i wierzę, że najlepiej będziemy prezentowali się podczas majowych mistrzostw świata. Ta impreza będzie najważniejsza i chcemy na własnym lodzie w Sosnowcu pokazać się z jak najlepszej strony.
◼ Polska – Wielka Brytania 1:0 (1:0, 0:0, 0:0)
1:0 – Zygmunt – Florczak (17:32).
Sędziowali: Wojciech Czech i Bartosz Kaczmarek – Mateusz Kucharewicz i Michał Żak. Widzów 2568.
POLSKA: Kieler; Bryk – Ciura, Kurnicki – Górny , Florczak – Zieliński, Jaworski - Kacper Maciaś; Zygmunt – Paś (2) – Brynkus, Łyszczarczyk – Komorski – Michalski, Lewandowski – Kiełbicki – Ślusarczyk, Gromadzki – Syty – Krzemień. Trener Pekka TIRKKONEN.
WLK. BRYTANIA: Brine; A. Hezeldine – J. Hezeldine, Inglis – Steele, Martelly – Kelly (2), Kell; Harewood – Betteridge – Waller, Neilson – Hopkins – Alderson, Norris (2) – Shudra – McBean, Watson– Ulrick – Lyne. Trener Peter RUSSELL.
Kary: Polska – 2 min, Wlk. Brytania – 8 (2 tech.) min.
◼ Włochy – Słowenia 3:2 (1:0, 1:2, 1:0)
|
1. POLSKA |
3 |
7 |
7:5 |
|
2. Włochy |
3 |
5 |
10:10 |
|
3. Słowenia |
3 |
5 |
10:6 |
|
4. Wlk. Brytania |
3 |
0 |
5:11 |
11. ZWYCIĘSTWO odnieśli Biało-czerwoni w 37. spotkaniu z Wyspiarzami. Dwa razy zremisowali i 24 razy przegrali. Bilans bramkowy – 102:131.
37 CELNYCH strzałów oddali Biało-czerwoni na bramkę Brytyjczyków, rywale zrewanżowali się 22 uderzeniami.
89 SEKUND Biało-czerwoni grali w podwójnej przewadze, ale bez żadnego efektu.
Włodzimierz Sowiński
