Puchar jest jeden

Dobiega końca wędrówka GKS-ów z Katowic i Tychów po sezonie pełnym zwrotów akcji. Który z nich wejdzie na szczyt?

Mateusz Michalski (z prawej) zapewne wiele razy będzie niepokoił Tomaša Fučika. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

TAURON HOKEJ LIGA

Spokój i opanowanie - z twarzy ligowej starszyzny trudno wyczytać, że za chwilę będą najważniejsze mecze w sezonie; w przeciwieństwie do młodzieży, która przed treningiem kręci się nerwowo po szatni i korytarzach, czym wcale nie jesteśmy zdziwieni, bo czeka ją swoisty egzamin na hokejowy uniwersytet... Taki obrazek zanotowaliśmy podczas wizyty przed jednym z ostatnich treningów GKS-u Katowice. A co w siedzibie obrońców tytułu mistrzowskiego? Trener Pekka Tirkkonen, jak przystało na Fina, wraz ze swoimi współpracownikami, zaplanował z iście zegarmistrzowską precyzją czas między półfinałami i decydującym starciem. Po szybkiej wygranej z ECB Zagłębiem był czas na dwudniowy odpoczynek, a potem standard: mikrocykl treningowy z siłownią i lodem w tle. - Było wszystko, co powinno być, a i atmosfera jest znakomita, jak należy przed wielkim finałem – tak mówią jednym głosem hokeiści z Tychów.

To już było...

Hokeiści GKS-u Katowice w 2003 r. zmierzyli się w finale z GKS-em Tychy i w serii wygrali 4-0 (3:1, 2:1, 5:2 i 5:2). Tyszanie opuszczali Satelitę mocno zdenerwowani, klnąc pod nosem na wszystko, co ich otaczało, a rok temu role się odwróciły i zespół z Tychów wygrał, po niezwykle wyrównanej grze 4-3 (2:1, 5:1, 0:2, 3:1, 1:3, 0:3, 4:2). Tyszanie prowadzili w serii 3-1, ale rywale doprowadzili do remisu i o wszystkim decydował ostatni mecz na Stadionie Zimowym. - Ale to już było i nie wróci więcej – nucą sobie pod nosem hokeiści jednej i drugiej drużyny.

- Oczywiście, że tak właśnie będzie, choć trzon zespołu się nie zmienił – podkreśla kapitan Tyszan, Filip Komorski. - W GieKSie brakuje fundamentu, Johna Murraya, któremu zawsze starałem się utrudniać życie podczas gry w formacjach specjalnych, bo takie mam zadanie. U nas brakuje Joony Monto czy Matiasa Lehtonena, odgrywających znaczące role w ubiegłorocznym play offie, nie ma też z nami Bartka Ciury. To jest jednak nowe rozdanie i zapewne znów będzie niezwykle ciekawie.

Szacunek dla rywala

Gdy GieKSa na własnej tafli przegrała z Unią 1:4, mało kto stawiał, że może odwrócić losy rywalizacji, a tymczasem Katowiczanie wygrali na wyjeździe i u siebie dwa razy po 3:1.

- To imponujące osiągnięcie i mam szacunek dla rywali – mocno akcentuje „Komora”. - Znam publiczność w Oświęcimiu oraz wiem, jak tam trudno się gra. Katowiczanie potrafili odwrócić losy rywalizacji i to już jest sygnał, jak ten finał się zapowiada. Nikt nie odpuści.

Z czterech topowych drużyn GieKSa „na papierze” prezentowała się najgorzej pod względem ilości i jakości składu.

- „Papier” wszystko wytrzyma, ale pamiętajmy, że Katowiczanie wygrali sezon zasadniczy – przerywa w pół zdania Komorski. - Te wszystkie rozważania teoretyczne rozmijają się z praktyką. Przecież GieKSa początkowo nie przegrywała za trzy punkty, lecz potrafiła wyrywać komuś punkty. Oni i my mieliśmy wzloty i upadki, ale w końcu awansowaliśmy do finału. Nieco wcześniej doszedłem do wniosku, że chyba się starzeję i powoli powinienem rozglądać się za innym zajęciem. Brak sukcesu, dla przykładu, w Pucharze Polski sprawia, że jestem sfrustrowany, rozczarowany i nie do życia przez jakiś czas. No, ale teraz ten finał i znów... odżyłem!

- Nasz pociąg nabrał odpowiedniej szybkości i jest nie do zatrzymania – śmieje się napastnik GieKSy, Mateusz Michalski, uchodzący za najbardziej pracowitego zawodnika wśród kadrowiczów. - To będzie walka godna finału, bo obie drużyny są w formie i mają wystarczająco wiele atutów. Najważniejsze są dwa pierwsze mecze na naszym lodzie, a potem będziemy się martwić o dwa wyjazdy. Nie, nie wyciągnie mnie pan na żadne prognozy. Po dwóch srebrnych medalach chcemy odzyskać złoto.

Solidna robota

Hokeistom z Katowic w tym sezonie nie było łatwo i teraz mają wraz z trenerami i działaczami ogromną satysfakcję.

- Wykonaliśmy solidną robotę, choć po wielu niepowodzeniach nie było łatwo się pozbierać zarówno w sezonie zasadniczym, jak i play offie – dodaje z uśmiechem kapitan zespołu, Grzegorz Pasiut. - Nigdy nie można wątpić i trzeba walczyć do samego końca. Najpierw postawiła się Cracovia, potem Unia, ale byliśmy górą. Tutaj nie będzie żadnego odpuszczania. Psychicznie odpoczęliśmy i nasze myśli krążą przy inauguracyjnej potyczce i pewnie wszystko będzie się toczyło wokół jednej bramki.

- Wszystko jest możliwe, bo przecież zaczynamy każdy mecz od 0:0 – dodaje młody napastnik Jakub Hofman, który w tym play offie ma już pięć goli i zbiera dobre recenzje. - Nie mam nic przeciwko temu, by finałowa runda zakończyła się naszym sukcesem po siedmiu meczach.

- Najważniejsze, by złamać defensywę rywala, bo to ich najsilniejszy punkt – uzupełnia kolegę obrońca Kacper Maciaś, dla którego to już czwarty play off. - A my z kolei musimy grać odpowiedzialnie i zdyscyplinowanie, jak to było w ostatnich potyczkach z Unią.

Dmuchanie na zimne

Tyscy obrońcy tytułu potrzebowali dziewięciu meczów, by znaleźć się w finale i zebrali wiele pochlebnych recenzji. Zewsząd byli komplementowani za dojrzałą i zdyscyplinowaną grę.

- Nie chwalmy słońca przed zachodem, dmuchajmy na zimne, bo robota nie jest skończona – mówi Komorski. - Szybko można wejść na szczyt i jeszcze szybciej z niego spaść. Dlatego w szatni nie chełpimy się zwycięstwami, które mamy za sobą, choć każdy z nas zdaje sobie sprawę, że rozbudziliśmy apetyty wśród kibiców i działaczy. Finał to nowy rozdział i każdy z nas doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Na pewno będzie twarda walka przy bandach, choć mam nadzieję w ramach przepisów. Rywal potrafi użądlić i będziemy się mieć na baczności. A dlaczego wygramy? Bo mamy rodzinną atmosferę i tworzymy monolit, potrafiący doprowadzić do celu.

Fizjoterapeuci GieKSy robią wszystko, by dzisiaj mógł wystąpić Jean Dupuy, który skarży się na bóle pleców. Wszyscy zdrowi i gotowi do walki – tak głosi raport medyczny tyskiej ekipy. Oba zespoły myślą tylko o zwycięstwie! A puchar jest jeden...

Włodzimierz Sowiński

Droga do finału - apla

Ćwierćfinały
GKS Katowice – Comarch Cracovia 11:1, 2:3 K, 1:2 D, 4:1, 3:0, 5:1 (w serii 4-2)

GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 6:3, 2:4, 3:1, 4:0, 6:2 (4-1)

Półfinały
GKS Katowice – Unia Oświęcim 4:3, 3:2 D, 2:3, 2:4, 1:4, 3:1, 3:1 (4-3)

GKS Tychy - ECB Zagłębie Sosnowiec 5:2, 1:0 , 4:0, 3:1 (4-0)

Finał
Środa, 1 kwietnia

◼ KATOWICE, 18.00: GKS – GKS Tychy 1:2 D, 3:0, 1:7, 4:1, 5:4 K * **

* - wyniki w sezonie zasadniczym

** - transmisja w TVP Sport

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się