Puchar bez Anwilu i Startu
Liga na półmetku. Wiemy, które zespoły zagrają w finałowym turnieju Pucharu Polski.
W Szczecinie King pokonał Legię Warszawa. Oba zespoly zagrają w lutowym turnieju o Puchar Polski. Fot. PAP/Jerzy Muszyński
◼ Liga zameldowała się na półmetku sezonu zasadniczego. Zgodnie z regulaminem po 15. kolejkach wyłonieni zostali uczestnicy turnieju finałowego Pucharu Polski. O trofeum zagrają: Śląsk, Arka, Trefl, King, Legia, Górnik, Zastal oraz Dziki. W tym gronie nie ma ani Anwilu Włocławek (to jeden z faworytów do medali), ani wicemistrzów kraju z Lublina. W przedsezonowych rozważaniach w obu klubach takiego scenariusza raczej nikt nie brał pod uwagę.
Turniej finałowy odbędzie się tradycyjnie w Sosnowcu i po raz kolejny zabraknie w nim zespołów z regionu - GTK i MKS bliżej mają do strefy spadkowej niż do górnej części tabeli. Losowanie par ćwierćfinałowych Pucharu Polski odbędzie się już we wtorek.
◼ Wydarzeniem kolejki było spotkanie w Sopocie, gdzie Trefl podejmował Anwil. Mecz przypominał jazdę rollercoasterem. Blisko 4500 widzów w Ergo Arenie oglądało kolejne zwroty akcji, na początku trzeciej kwarty gospodarze przegrywali już 16 punktami (29:45), a mimo to wygrali. To głównie zasługa Mindaugasa Kacinasa, który królował pod tablicami (16 zbiórek), oraz duetu Polaków Jakuba Schenka (19 punktów, 9 asyst) oraz Szymona Zapały (18 punktów, 6 zbiórek). - Chciałbym podziękować kibicom, bo w końcówce spisywali się niesamowicie. To też dało nam dzisiaj zwycięstwo. Popchnęli nas do tego - mówił po meczu Estończyk Kasper Suurorg.
Trefl musiał sobie radzić bez kontuzjowanego Paula Scruggsa oraz Mikołaja Witlińskiego, który dochodzi do siebie po przebytej chorobie. Goście z Włocławka byli mocno zawiedzeni. - Powinniśmy wygrać, a przegraliśmy. To musi nas nauczyć na przyszłość, jak się zachowywać. Daliśmy rywalom prezenty. Na końcu liczyły się zbiórki i to dało gospodarzom wygraną. To jest w tej chwili nasza słabość, nad którą musimy popracować. Wszyscy zawodnicy muszą mocniej się angażować - tłumaczył trener Ronen Ginzburg. Izraelczyk prowadzi Anwil od kilkunastu dni.
◼ W Lublinie Start pokonał MKS Dąbrowa Górnicza. To trzecia kolejna wygrana gospodarzy. - Lepiej się pracuje i lepiej się żyje po zwycięstwach. Ta seria porażek w październiku i w listopadzie była dołująca. Nie dość, że pogoda była nie najlepsza, to jeszcze przegrane mecze na pewno nam nie pomagały - mówił po spotkaniu trener Wojciech Kamiński. – Dziękuję kibicom za przybycie, za doping. Gratuluję swoim zawodnikom. Był to bardzo trudny dla nas mecz, trzeci w ciągu tygodnia - dodał szkoleniowiec Startu. Mecz był bardzo wyrównany, przez 40 minut żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na więcej niż 6 punktów.
Trener Artur Gronek w przeszłości pracował w Lublinie (sezony 2022-24) teraz zanotował drugą przegraną w barwach MKS. - W drugiej połowie popełniliśmy za dużo błędów, za dużo punktów straciliśmy spod kosza. Sześć strat, które popełniliśmy w czwartej kwarcie, to jest za dużo, jeśli cały mecz jest na styku. To nas kosztowało zwycięstwo - przekonywał szkoleniowiec zespołu z Dąbrowy Górniczej.
(pp)
