Przytup mistrza

Jutro na Anfield Road Liverpool zainauguruje sezon Premier League. The Reds chcą udowodnić, że porażka w meczu o Tarczę Wspólnoty była tylko jednorazową wpadką.

Marc Guehi ma zostać obrońcą Liverpoolu. Fot. Imago/Press Focus

ANGLIA

Obrońcy mistrzowskiego tytułu dwukrotnie prowadzili w spotkaniu ze zdobywcą FA Cup Crystal Palace, ale koniec końców przegrali po rzutach karnych – które wykonywali wręcz fatalnie. Kilku graczy Liverpoolu daleko było od optymalnej dyspozycji, by wymienić zawodzącego na całej linii Mohameda Salaha. Egipcjanin zjechał z formą już w końcówce poprzedniego sezonu. W czterech letnich sparingach strzelił tylko jednego gola, a podsumowaniem jego występu o Tarczę Wspólnoty była wysoko przestrzelona „jedenastka” .

City wysłało sygnał

Na słabość The Reds liczą przede wszystkim zawodnicy Manchesteru City, którzy chcą wrócić na mistrzowski tron po słabym poprzednim sezonie. – W zawodnikach, trenerze, nas wszystkich jest duże poczucie winy za to, że nie poradziliśmy sobie lepiej. Drużyna z takim doświadczeniem i jakością, nawet jeśli dręczą ją kontuzje, nie może osuwać się tak łatwo, jak nam się to przytrafiło. Powinniśmy zrobić więcej, aby przezwyciężyć tę sytuację, a w kontekście walki o mistrzostwo nawet tego nie spróbowaliśmy. Pod względem mentalnym – wróciliśmy. Jesteśmy znowu głodni, ale to wszystko pięknie brzmi. Koniec końców różnicę na boisku robi jakość i to pokaże, czy jesteśmy odpowiednio przygotowani – powiedział Bernardo Silva (mianowany na nowego kapitana City), co w angielskich mediach zostało odebrano jako „sygnał wysłany Liverpoolowi”. A jaki sygnał wyślą The Reds?

Dwóch stoperów w drodze

Na pewno taki, że na Anfield biedy nie ma. Trochę do znudzenia pisaliśmy o transferach, jakie wykonał mistrz Anglii tego lata, ale prawie 300 mln euro wpisane w wydatki robi wrażenie. Co więcej, Liverpool się nie zatrzymuje. Ciągle wałkuje sięsię temat napastnika Newcastle United Alexandra Isaka, który od jakiegoś czasu nie trenuje ze Srokami, nie grał też w ostatnich sparingach. Dodatkowo The Reds w końcu skoncentrowali się na wzmocnieniu środka obrony, gdzie na ten moment do gry jest dwóch zawodników, kapitan Virgil van Dijk oraz Ibrahima Konate (Joe Gomez leczy kontuzję). Angielskie media podają, że 20-krotni mistrzowie są o krok od ściągnięcia reprezentanta kraju, który... w weekend zdobył Tarczę Wspólnoty z Crystal Palace. To urodzony w Wybrzeżu Kości Słoniowej 25-letni Marc Guehi, wychowanek Chelsea, który ma kosztować 35 mln euro. Drugie tyle The Reds zapłacą za 18-letniego Giovanniego Leoniego z Parmy, który ma być inwestycją na przyszłość. Jednak jutro, rzecz jasna, trener Arne Slot będzie musiał skorzystać z tych, którymi dysponuje na ten moment.

Wiśnie zerwane z drzewa

Rywalem Liverpoolu będzie Bournemouth, czyli ligowy średniak, który w zeszłym sezonie zajął 9. miejsce (najlepsze w historii, takie samo jak w edycji 2016/17). Trener Andoni Iraola jest niezmiennie chwalony za wykonywaną pracę, którą określa się jako wyciskanie cytryny na tyle, na ile się da. Kluby Premier League słyną z tego, że wydają niebotyczne kwoty, ale akurat Wisienki są w tym aspekcie na plusie – i to ponad stumilionowym! Problem jest jednak taki, że Bournemouth... straciło prawie całą obronę! Odszedł duet stoperów – Ilja Zabarnyj to nowy zawodnik PSG (63 mln euro), a Dean Huijsen Realu Madryt (62,5 mln). Z kolei lewy obrońca Milos Kerkez przeszedł... do Liverpoolu (47 mln). To tylko pokazuje, jak znakomici zawodnicy wykreowali się pod wodzą Iraoli, bo cała trójka to młodzieniaszkowie, kolejno: 22, 20 i 21 lat! Pochwały zostały zebrane, ale... kto tam ma teraz bronić?! Najdroższym transferem jest sprowadzony ostatnio francuski stoper Lille Bafode Diakite (35 mln), jest też lewy obrońca zRennes, także Francuz Adrien Truffert (13,5 mln). Trudno jednak oczekiwać, aby były to zamienniki w skali 1 do 1.

Piotr Tubacki