Przystawka na rynku. Kto pierwszy, ten lepszy!

W piątek w Katowicach „dzień zero” Diamentowej Ligi - rywalizacja kobiet w skoku wzwyż, tyczce i pchnięciu kulą! Z bliska zobaczy ją jednak tylko 900 osób.

Arena piątkowych zmagań lekkoatletek na katowickim rynku. Fot. K. Kalkowski/katowice.eu

Katowickie zawody to przystawka do sobotniego Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiej na Stadionie Śląskim. Zeszłoroczny mityng w Chorzowie był najlepszy w całym cyklu Diamentowej Ligi - w rankingu World Athletics wyprzedził nawet dwudniowy finał w Brukseli.

Zdaniem organizatorów lekkoatletykę trzeba promować poza stadionami, stąd pomysł na organizację zawodów w mieście. – Zurych od lat organizuje takie zawody w tyczce czy kuli w holu dworca kolejowego. W Manchesterze sprinterzy ścigają się na jednej z głównych ulic w mieście. A w Białymstoku tyczkarze, kulomioci i skoczkowie wzwyż wychodzą na Rynek Kościuszki, będąc dosłownie otoczonymi przez fanów. Uznaliśmy, że na Śląsku również mamy znakomitą przestrzeń na taki eksperyment - przekonuje Marek Plawgo, dyrektor ds. komunikacji polskiej Diamentowej Ligi.

Piątkowe konkurencje nie będą zaliczane do „diamentowej” punktacji, ale w przypadku pobicia jakiegoś rekordu, zostanie on zaliczony. - Jeżeli, na przykład, Jarosława Mahuczich poprawi rekord świata w skoku wzwyż, będzie on oczywiście ważny – informuje dyrektor Memoriału Marcin Rosengarten.

Dla potrzeb rywalizacji konieczne było m.in. wyrównanie powierzchni katowickiego rynku. Okazało się, że różnica poziomu na odcinku 50 metrów wynosi ponad pół metra. - Kiedy się tam spaceruje, nie jest to odczuwalne. Ale musieliśmy teren wyrównać – zaznacza Rosengarten. - Zawsze, kiedy robi się coś nowego, szczególnie w przestrzeni nieprzygotowanej do imprezy sportowej, jest to wyzwanie. Bo trzeba zbudować tymczasowy obiekt. Planowanie, organizacja i upewnianie się, że wszystko stoi we właściwym miejscu są bardziej czasochłonne, niż przygotowanie imprezy lekkoatletycznej na stadionie – dodaje.

Budowa infrastruktury pod imprezę rozpoczęła się w niedzielę, w środę trwały ostatnie prace. Demontaż potrwa dwa dni. - Żeby stworzyć przestrzeń dla skoku wzwyż i pchnięcia kulą, trzeba położyć specjalne platformy, by wyrównać podłoże, które nie jest równe, tylko nieco pofałdowane. Potem trzeba zamontować bieżnię, co jest czasochłonne. Do pchnięcia kulą konieczne jest też ułożenie tymczasowego koła i siatki chroniącej kibiców. Z tyczką jest najprościej, bo trzeba położyć tylko rozbieg i zeskok, ale z drugiej strony najtrudniejsza była decyzja, w którą stronę zawodniczki mają biegać – wyjaśnia dyrektor zawodów.

Piątkowe zawody będzie można obejrzeć za darmo. Dla kibiców przygotowane zostaną trybuny mogące pomieścić około 900 osób. - Liczyć się będzie po prostu kolejność wejścia. Czyli – brutalnie mówiąc - kto pierwszy, ten lepszy – uprzedza Marcin Rosengarten.

(t, PAP)

Plan piątku

15.15 - otwarcie zawodów
15.30 - skok o tyczce
15.40 - skok wzwyż
15.50 - pchnięcie kulą