Przypadek czy tradycja?+Nie straciliśmy wiary

Piast ma za sobą bardzo… dziwną rundę, budzącą mieszane uczucia. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

 

Przypadek czy tradycja?

Jesień miała być inna od poprzednich, ale gliwiczanie powiedzieli… „potrzymaj mi piwo” i zanotowali aż dwanaście remisów. Dopiero końcówką roku polepszyli sobie humory i dali nadzieje na lepszą wiosnę.

 

W ostatnich latach zespół Piasta niezmiennie zawodził jesienią, by rewelacyjną wiosną nie tylko odrabiać straty, ale i wykręcać przyzwoite miejsca w tabeli. Ostatnie cztery lata to miejsca od 1 do 6 w ekstraklasie. Tym razem miało być… spokojniej, ale nie było.

Wydawało się, że wszystko układa się dobrze, bo drużyna trenera Vukovicia obranym szlakiem przygotowała się do nowego sezonu. W zespole nie doszło do zmian, bo stabilizacja i automatyzmy miały być siłą ekipy z Okrzei. Początek sezonu pokazał, że gra jest dobra, ale wyniki już niekoniecznie. Piast wpadł w remisową pętlę, z której przez wiele tygodni, a raczej miesięcy nie potrafił się wydostać. Stał się bohaterem żartów i memów, kandydując np. do pokojowej nagrody Nobla, kultywując motto francuskiej rewolucji (wolność, równość, braterstwo), czy też zmieniając nazwę na Remis Gliwice. Piast niezależnie czy grał dobrze, czy gorzej, czy prowadził, czy gonił… dzielił się punktami. Tak było aż dwanaście razy, a serią zespół z Okrzei wyróżniał się nie tylko na tle rozgrywek w Polsce, ale i na świecie.

Dla trenera Aleksandara Vukovicia jesień, jak i reszta sezonu mają być papierkiem lakmusowym, po bardzo udanej drugiej części poprzednich rozgrywek. Mają pokazać, czy udane wejście w „buty” Waldemara Fornalika było długofalowe, czy tylko było efektem nowości. Jesienna niemoc nieźle przetestowała szkoleniowca, który nie dał się ponieść emocjom, nie narzekał na problemy z napastnikami czy też kontuzje. „Vuko” ze spokojem odpowiadał na te same pytanie, nie było po nim widać irytacji, ani żadnych złym emocji. Trener skupił się na zadbaniu o dobrą atmosferę w szatni oraz na pracy. Mocno zaufał piłkarzom, których miał do dyspozycji. Cierpliwość zaczęła popłacać, bo Piast rok zakończył dwoma zwycięstwami z rzędu, czyli serią, jakiej w kampanii 2023/24 jeszcze nie miał. To poprawiło humory i dało nadzieje, że wiosna w wykonaniu górnośląskiej drużyny będzie taka, jak poprzednie. Jeśli zimą z klubu nie odejdzie żaden podstawowy i ważny gracz oraz jeśli władze klubu spełnią jedyną prośbę trenera, czyli zakontraktują napastnika z prawdziwego zdarzenia, a do pełni sił i formy wróci Kamil Wilczek, to tak może się stać. Piast bowiem ma na pewno lepszą kadrę i trenera niż wskazuje na to obecne miejsce w ligowej tabeli.

(KRIS)