Przybyłko czeka na debiut

Napastnik, grający w ubiegłym roku w Lidze Konferencji, jest gotowy do gry w Odrze.

Nowy napastnik Odry grał ostatnio w szwajcarskim Lugano. Fot. odraopole.pl

Po czwartej kolejce Odra Opole plasuje się w górnej połowie tabeli. Choć zaczęła rundę jesienną od wpadki w Głogowie, bo tak ze względu na zaprezentowany styl trzeba nazwać porażkę 0:3 z Chrobrym, teraz ma już 7 punktów i przed sobą kolejny hit na Itaka Arena. Do stolicy polskiej piosenki przyjeżdża bowiem spadkowicz z ekstraklasy, Śląsk Wrocław. Ostatnio kluby te rywalizowały w sezonie 2007/08, a ich starcie w Opolu zakończyło się wynikiem bezbramkowym.

Do sportowej otoczki dochodzi też aspekt organizacyjny, bo grupy szalikowców Odry i Śląska stoją po przeciwległych stronach kibicowskiej barykady. Niedzielne widowisko zakwalifikowane więc zostało do kategorii „meczów podwyższonego ryzyka”. My jednak skupimy się na murawie. Zmierzą się na niej drużyny z takim samym dorobkiem punktowym.

Głodni radości

- Cały czas budujemy atmosferę w drużynie – mówi trener Odry Jarosław Skrobacz. – Zdobywane punkty, a nawet pozytywne odczucia i to już nawet po meczach sparingowych – choć wiem, że to są spotkania innej kategorii – były i są dla nas bardzo ważne. Po poprzednim sezonie byliśmy głodni radości po zwycięstwach. Gdyby nie to pierwsze spotkanie w Głogowie, przegrane przez nas w niefajnym stylu, to ocena naszego wejścia w sezon mogłaby być bardzo dobra, a tak jest tylko dobra. 

Wiemy więc już, jaka jest atmosfera przygotowań do najbliższego meczu. Nie wiemy jednak, w jakim ustawieniu tym razem na murawę wybiegną opolanie. Po wpadce w Głogowie Skrobacz dokonał 6 zmian w wyjściowej jedenastce i takie trzęsienie ziemi zdało egzamin. Co ciekawe, także po wygranych spotkaniach, z powodu kartek i urazów, skład ulegał rotacjom. Ba, nawet w trakcie starcia z GKS-em Tychy, wprowadzani zawodnicy „krążyli” po boisku, więc rywalom trudno przewidzieć, kto wybiegnie w niedzielę.

Z dziesiątki na wahadło

- Do meczu z GKS-em Tychy przystępowaliśmy w okrojonym składzie – dodaje szkoleniowiec opolan. – Mato Milosz, choć już trenował w masce ochronnej i poważnie braliśmy go pod uwagę nawet w wyjściowym składzie, stwierdził dzień przed meczem, że jednak nie czuje się w pełni gotowy. Byłem bardzo optymistycznie nastawiony do jego gry i zapowiedziałem nawet, że wystąpi, ale z urazami tak to jest, że człowiek do końca nie wie na czym stoi. A my na tej liście z urazami mieliśmy jeszcze Mateusza Spychałę i Szymona Szklińskiego, więc w meczu z tyszanami, zmuszeni sytuacją meczową, zmienialiśmy zawodnikom pozycje w trakcie gry. Mając do dyspozycji tylko dwójkę zdrowych wahadłowych, musieliśmy próbować różnych wariantów. Dlatego na przykład Tomek Przikryl z „dziesiątki” operującej po lewej stronie, przeszedł na prawe wahadło. Ale czy dla naszego kapitana, doświadczonego piłkarza, grającego na wahadle w ekstraklasie, to jest jakaś nowość? To samo mogę powiedzieć w przypadku Cassio, który wszedł w trakcie meczu na pozycję stopera, a na ostatnie minuty przesunął się do drugiej linii. Taka była potrzeba, a on bardzo dobrze radzi sobie i w obronie, i jako „szóstka”. Ja się cieszę, że mamy właśnie takich zawodników, którzy na „nieswoich” pozycjach też wywiązują się z zadań. Dzięki temu mogliśmy - widząc zmęczenie zawodników grających od początku i dostrzegając problemy drużyny - reagować tak, żeby zespół był nadal całością.

Dmuchać na zimne

Ta całość może być jeszcze… pełniejsza, gdy dołączy do niej Kacper Przybyłko. Napastnik, grający jeszcze w poprzednim sezonie w Lidze Konferencji i strzelający gole w szwajcarskiej ekstraklasie, zgłasza gotowość do debiutu w Odrze.

- Kacper wszedł w trening z drużyną w poprzednim tygodniu. Musieliśmy go jednak wpuścić w indywidualny tryb, żeby mu nie zaszkodzić. Wcześniej pracował sam, ale to nie to samo co zajęcia z zespołem, z piłką. Dlatego gdy graliśmy z GKS-em Tychy, to on trenował, bo potrzebuje jednostek treningowych, żeby w debiucie nie nabawić się urazu mięśniowego czy innej kontuzji. W takich sytuacjach lepiej dmuchać na zimne. Pracował już jednak z drużyną w tym tygodniu i myślę, że to nam wystarczyło, żeby był do dyspozycji na mecz ze Śląskiem. Czy wyjdzie od początku? Nie wiem. Zadecyduję na treningu w sobotę – zakończył Jarosław Skrobacz.

Jerzy Dusik