Przy zielonym stoliku

AFRYKA

Finał Pucharu Narodów Afryki Maroko - Senegal wciąż trwa… Na pierwszym planie Ayoub El Kaabi, za nim Lamine Camara. Fot. Ulrik Pedersen/Cal Sport Media/Sipa USA / Press Focus

W czwartek przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie zaczęło się niezwykłe posiedzenie. Trójka sędziów wzięła się za rozpatrywanie apelacji Senegalu, co do tego, kto faktycznie jest… mistrzem Afryki! Przypomnijmy, że w niecodziennym finale, który odbył się w Rabacie 18 stycznia, Senegal pokonał gospodarzy, Maroko, 1:0 po dogrywce, po trafieniu Pape Gueye. Wcześniej, po tym jak arbiter z DR Konga Jean-Jacques Ndala w doliczonym czasie odgwizdał karnego dla Marokańczyków, to piłkarze rywala zeszli do szatni. Ale nie wszyscy, został Sadio Mane. Jedenastki nie wykorzystał Brahim Diaz – praktycznie podał Edouardowi Mendy'emu. W dogrywce Lwy Terangi zdobyły zwycięskie trafienie.

17 marca Komisja Odwoławcza CAF, czyli Afrykańskiej Konfederacji, zdecydowała, że mistrzem jest … Maroko! Wszystko z powodu zejścia graczy z Senegalu, namawianych zresztą przez ich ówczesnego selekcjonera Pape Thiaw, do szatni. Senegalska Federacja Piłki Nożnej odwołała się od decyzji i w czwartek rano, za zamkniętymi drzwiami, zaczęły się przesłuchania stron. Nad sprawą deliberuje trójka sędziów CAS, czyli Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu. Są to Francuz Gerald Simon jako przewodniczący oraz Włoch Luigi Fumagalli i Niemiec Ulrich Haas.         

– To wyjątkowy przypadek, ponieważ nigdy wcześniej żadnej reprezentacji narodowej nie odebrano tytułu zdobytego na boisku i zatwierdzonego przez sędziego – powiedział agencji AFP Thibault Ulrich, badacz prawa sportowego z Uniwersytetu w Lozannie.

CAS już raz decydowała o tym, kto jest najlepszy w Afryce. W 2019 w finale African Champions League spotkał się Esperance Tunis z Wydad Casablanca. Pierwszy mecz w Maroku skończył się wynikiem 1:1. W rewanżu na stadionie Rades pod Tunisem EST prowadziło, kiedy rywal po niespełna godzinie wyrównał. Jeden z najlepszych afrykańskich arbitrów, Bakary Gassama z Gambii, trafienia nie uznał, dopatrując się spalonego. Goście z Maroka nie mogli się pogodzić z tą decyzją i domagali się skorzystania z systemu VAR. Ten jednak okazał się… niesprawny, nie działał! W tej sytuacji piłkarze Wydad opuścili murawę. Na nic zdały się monity oficjeli CAF, żeby grę wznowić. Ostatecznie, po godzinie rozmów, sędzia zakończył mecz. Afrykańskie władze chciały, żeby spotkanie zostało powtórzone. CAS utrzymał wynik z boiska. Czy i tak będzie tym razem? To się okaże…

(zich)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się