Przez Bytom do wielkiej sławy

Niespełna 19-letnia Victoria Mboko pokonała prowadzoną przez Tomasza Wiktorowskiego Naomi Osakę i zdobyła w Montrealu pierwszy zawodowy tytuł w karierze.

Victoria Mboko odniosła zaskakujący sukces w jednym z największych turniejów na świecie. Cztery lata temu grała w Bytomiu. Zdjęcia PAP/EPA, KS Górnik Bytom

Życie kanadyjskiej nastolatki już na pewno się zmieni. W czwartek wygrała w finale imprezy WTA 1000 na twardych kortach w Montrealu z Japonką Naomi Osaką 2:6, 6:4, 6:1. Tym samym Victoria Mboko, która 19 lat skończy dopiero 26 sierpnia, zdobyła pierwszy zawodowy tytuł w karierze i w światowym rankingu podskoczyła z 85. na 24. miejsce.

W tzw. erze open tenisa, której początek datuje się na 1968 rok, została trzecią kanadyjską zwyciężczynią tego turnieju, po Faye Urban w 1969 i Biance Andreescu w 2019 roku. Jednocześnie Mboko jest dopiero trzecią tenisistką w historii, która okazała się najlepsza w zawodach WTA 1000, grając w nich dzięki „dzikiej karcie”; wcześniej uczyniły to tylko Rosjanka Maria Szarapowa w Cincinnati w 2011 roku i Andreescu w Indian Wells w 2019.

Serwis nie był atutem

W drodze do historycznego tytułu nastolatka pokonała cztery mistrzynie wielkoszlemowe; poza Osaką, także najwyżej rozstawioną w turnieju Amerykankę Coco Gauff, jej rodaczkę Sofię Kenin i Jelenę Rybakinę z Kazachstanu. Została tym samym drugą najmłodszą zawodniczką w Erze Open (od 1968 roku), która dokonała tego w jednym turnieju - młodsza od niej była tylko idolka Victorii, Serena Williams podczas US Open w 1999 roku.

- Gdy byłam młodsza i często oglądałam tenis w telewizji, Serena prawie zawsze wygrywała. Dlatego bardzo łatwo było mi ją podziwiać i traktować jako wzór do naśladowania - wspominała podczas Rolanda Garrosa.

W trwającym 2 godziny i 5 minut finale w Montrealu - pierwszym w historii imprezy rangi 1000 (od 2009 roku) z udziałem tenisistek spoza Top 40 - rozegrano 25 gemów, z czego tylko 12 padło łupem podających. Mboko w momentach próby była bardziej opanowana i skuteczniejsza, wykorzystując 8 z dziewięciu break pointów. Kanadyjka miała problem z nadgarstkiem, który był efektem upadku na kort w półfinale, i popełniła aż 13 podwójnych błędów serwisowych.

Półfinał na Górniku

Rodzice Victorii pochodzą z Konga, ale ona urodziła się już w USA - w Charlotte w Karolinie Północnej. Jest najmłodsza z czwórki rodzeństwa. Dorastała jednak w Toronto. W czerwcu 2021 roku była półfinalistką turnieju ITF Juniors Open Polska na kortach Górnika Bytom. Rok później była 6. juniorką świata, ale nigdy nie wygrała Wielkiego Szlema.

Trapiona kontuzjami w poprzednim sezonie spędziła wiele czasu w Belgii, w akademii Justine Henin, złotej medalistki olimpijskiej i wielokrotnej mistrzyni Wielkiego Szlema. A w tym roku - który zaczęła na 333. pozycji w rankingu - zasygnalizowała olbrzymi potencjał, który pomogła jej ujawnić była finalistka Wimbledonu i nr 3 na świecie Francuzka Nathalie Tauziat, z którą wcześniej Mboko współpracowała w reprezentacji. Sezon rozpoczęła od serii 22 zwycięstw i zdobycia pięciu tytułów w niższym rangą cyklu ITF. W maju zagrała w finale challengera WTA w Parmie, w Paryżu zadebiutowała w Wielkim Szlemie, gdzie dotarła do 3. rundy, a w Wimbledonie, gdzie znalazła się jako tzw. lucky loser, na otwarcie pokonała rozstawioną z nr 25. Magdalenę Fręch.

„Dzięki, no raczej”

Gdy w rozstrzygającej akcji finału Osaka posłała piłkę w siatkę, Mboko padła na kolana, a publiczność - która wcześniej była regularnie uciszana przez sędziego podczas rozgrywania akcji - wreszcie mogła dać upust olbrzymiej radości i zgotować swojej faworytce długą owację.

- To był niesamowity czas tutaj – powiedziała Mboko do kibiców, po czym dodała po francusku: - Montreal, kocham cię! Chcę też podziękować Naomi za niesamowity mecz. Od małego bardzo ją podziwiałam, więc to naprawdę wyjątkowe móc zagrać z tak wspaniałą zawodniczką jak ty - dodała triumfatorka, ale nie doczekała się uprzejmego rewanżu.

Osaka, która sprawiała wrażenie opanowanej i pewnej siebie w pierwszym secie, niespodziewanie rozsypała się w dalszej rywalizacji. Podczas ceremonii wręczenia nagród, wyraźnie sfrustrowana, rzuciła w stronę rywalki „dzięki, no raczej” i nie pogratulowała Kanadyjce, a później odmówiła spotkania z dziennikarzami.

Czeka ponad 4 lata

27-letnia Japonka ma w dorobku m.in. cztery triumfy w turniejach wielkoszlemowych, ale w ostatnich miesiącach walczyła o powrót do najwyższej formy po urodzeniu w lipcu 2023 córki Shai. Tuż przed rozpoczęciem turnieju w Montrealu odpadła już w 2. rundzie imprezy WTA 500 w Waszyngtonie i zakończyła występy pod kierunkiem Francuza Patricka Mouratoglou. W Kanadzie rozpoczęła współpracę z Wiktorowskim, byłym szkoleniowcem Agnieszki Radwańskiej oraz Igi Świątek. I spisywała się znakomicie - do czwartku.

W finale imprezy WTA 1000 wystąpiła po raz pierwszy od 2022 roku, kiedy w Miami przegrała mecz o tytuł ze... Świątek. Na ósmy w karierze tytuł czeka od lutego 2021, gdy była najlepsza w wielkoszlemowym Australian Open. Mimo finałowej porażki w światowym rankingu awansowała z 49. na 25. lokatę, tuż za... Mboko.

Obie finalistki otrzymały od organizatorów wolny los w 1. rundzie kolejnego „tysięcznika” w Cincinnati, który rozpoczął się w czwartek, ale Mboko już z tego występu zrezygnowała. - Wracam do domu, do Toronto, żeby trochę odpocząć. Zamierzam zająć się nadgarstkiem - trochę prewencji, trochę regeneracji i przygotowania na to, co przede mną - stwierdziła Kanadyjka dla WTA.

A przed Mboko otwiera się niby świetlana przyszłość, ale przykład jej rodaczki Andreescu, która 6 lat temu jako nastolatka wygrała Indian Wells, Canadian Open i US Open, a potem nie udźwignęła wymagań zawodowego tenisa (dziś jest 174. na świecie), każe być w tych planach bardzo ostrożnym.

Tomasz Mucha, PAP


Świątek w trójce

Iga Świątek nadal zajmuje 3. miejsce w światowym rankingu tenisistek opublikowanym po turnieju w Montrealu z datą… 11 sierpnia. Prowadzi Białorusinka Aryna Sabalenka (12 010 pkt), przed Coco Gauff (7669) - Polka traci do Amerykanki 733 „oczka”. Do Top 10 wróciła Jelena Rybakina z Kazachstanu. Magdalena Fręch spadła z 25. na 28. miejsce, a Magda Linette z 34. na 40. Blisko czołowej setki jest jeszcze 118. w zestawieniu Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska jest 178., a Linda Klimovicova - 188.

Shelton najlepszy

Rozstawiony z numerem 4 Amerykanin Ben Shelton pokonał Rosjanina Karena Chaczanowa (nr 11.) w finale turnieju ATP Masters 1000 w Toronto 6:7 (5-7), 6:4, 7:6 (7-3). Tenisista z USA zdobył swój trzeci tytuł w karierze, ale pierwszy tak wysokiej rangi. 22-letni Shelton wcześniej triumfował w Tokio w 2023 i w Houston w 2024 roku. Czwartkowe zwycięstwo pozwoliło mu awansować na 6. miejsce w światowym rankingu, najwyższe w karierze - zepchnął z niego Serba Novaka Djokovicia.

Pojedynek Sheltona z wicemistrzem olimpijskim z Tokio (2021) trwał prawie trzy godziny. - Ten tydzień był dla mnie jak burza. Dużo wyrównanych, długich meczów. Droga do finału nie była łatwa, ale prezentowałem najwyższy poziom wtedy, kiedy było mi to najbardziej potrzebne - powiedział Shelton, który został pierwszym amerykańskim zwycięzcą tego kanadyjskiego turnieju od 2003 roku, kiedy triumfował tam Andy Roddick.

Chaczanow ma w dorobku 7 tytułów, wszystkie wywalczone na twardych kortach. W rankingu przesunął się z 16. na 12. lokatę.

W ogłoszonym po turnieju nowym rankingu ATP - datowanym na 4 sierpnia - z dużą przewagą prowadzi Włoch Jannik Sinner; kolejne lokaty zajmują Hiszpan Carlos Alcaraz i Niemiec Alexander Zverev. Hubert Hurkacz, który z powodu kontuzji kolana pauzuje od blisko dwóch miesięcy, spadł z 37. na 40. pozycję; wrocławianin wycofał się m.in. z wielkoszlemowego Wimbledonu i zabraknie go w US Open. Kamil Majchrzak spadł z 81. na 88. miejsce.