Przewrót pałacowy
To podobno kwestia dni, gdy właścicielem „Dumy Pomorza” zostanie kanadyjski biznesmen pochodzenia irańskiego, Alex Haditaghi.
Kamil Grosicki (na pierwszym planie) i jego koledzy wkrótce będą mieli nowego właściciela.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że lada moment w „Dumie Pomorza” dojdzie do „przewrotu pałacowego”, polegającego na zmianie właściciela klubu. Wszystkich kąpanych w gorącej wodzie uspokajam, że będzie to bezkrwawa rewolucja. Nowym właścicielem Pogoni ma zostać kanadyjski biznesmen pochodzenia irańskiego, Alex Haditaghi.
Przedświąteczna ofensywa
Haditaghi przed świętami Bożego Narodzenia przyleciał do Szczecina i wraz z Tanem Keslerem rozmawiał o przejęciu udziałów w klubie. Według nieoficjalnych informacji temat przejęcia Pogoni przez nowych inwestorów jest bliski finalizacji. Sprawa jest na bardzo zaawansowanym etapie, można powiedzieć, że dogadywane są ostatnie szczegóły. Tak wynika ze źródeł zbliżonych do klubu.
Kanadyjski biznesmen wypracował nowe porozumienia z większością podmiotów, wobec których Pogoń Szczecin ma zobowiązania finansowe. Jak przyznawał wcześniej Haditaghi, to siedmiu kredytodawców. Chodziło o to, aby te zobowiązania nie były egzekwowane już teraz, bo to jeszcze bardziej zdestabilizowałoby kruchą sytuację finansową szczecińskiego klubu, który zalega z wypłatą pensji swoim pracownikom, piłkarzy nie wyłączając. Wszystko wskazuje na to, że zwyciężyła opcja forsowana przez Kanadyjczyka, aby przejął on większościowy pakiet akcji. Ostatecznie tak właśnie ma być – 90 procent akcji powinno trafić w ręce Haditaghiego, zaraz potem Pogoń ma ruszyć na zakupy, by pozyskać trzech-czterech piłkarzy, którzy wzmocniliby „Portowców” jeszcze tej zimy.
Jeden problem
Plany i wizja Haditaghiego są bardzo czytelne. „Duma Pomorza” ma być silna nie tylko w PKO BP Ekstraklasie, ma również pokazać się z dobrej strony w Europie. Zamiast sprzedawać zawodników, ma teraz ich kupować. W Szczecinie można usłyszeć opinie, że obecnie jest jeszcze tylko jedna kwestia do rozwiązania i unormowana. Chodzi o porozumienie z Fabryką Papieru Kaczory w sprawie istniejących zobowiązań ze strony klubu względem tego podmiotu. Takie są najnowsze ustalenia między stronami, ale Haditaghi nie chciał oficjalnie, ani nawet nieoficjalnie niczego komentować.
„Wylewny” prezes
W poniedziałek, 23 grudnia, prezes Pogoni Jarosław Mroczek (piastuje tę funkcję od 1 lutego 2011 r.) na platformie X nie pozostawił żadnych wątpliwości, że klub ze Szczecina przejdzie w inne ręce. 69-letni działacz tego dnia złożył kibicom świąteczne życzenia i przy okazji odniósł się do medialnych informacji. „Drodzy kibice, Przyjaciele Pogoni Szczecin, jutro Wigilia, czas składania życzeń. Pozwólcie więc, że tą drogą życzyć Wam będę spełnienia marzeń, które przynajmniej w jednej sprawie mamy na pewno identyczne. Nadchodząca nieunikniona zmiana będzie bardzo temu sprzyjać” – napisał sternik „Portowców”. Czy wszystko już jasne?
Pogoń Szczecin jest klubem z tradycjami, ale bez – powiedzmy to sobie szczerze – spektakularnych sukcesów sportowych. Po latach rozwoju – finansowego i sportowego – przed rokiem działacze „Dumy Pomorza” poinformowali, że klub ma długi. Padły rozmaite kwoty, od 30 do 50 milionów złotych. Prezes klubu Jarosław Mroczek uspokajał, że „sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna”. Potem przyznał, że za sezon 2022/23 klub poniósł stratę w wysokości 27,49 mln zł. I wyjaśnił, skąd wziął się tak słaby wynik finansowy, ale dla kibiców marna to była pociecha. Jeżeli teraz koła ratunkowego nie rzuci „Portowcom” Haditaghi, to strach się bać.
Bogdan Nather
