Przestój bez konsekwencji
Zawiercianie poradzili sobie z beniaminkiem z Chełma, choć w trzecim secie na chwilę stracili koncentrację.
Aaron Russell wraca do wysokiej dyspozycji. Fot. Krzysztof Popiół/PlusLiga
PLUSLIGA
Początek sezonu jest dla InPost ChKS-u bardzo trudny. W pierwszych kolejkach mierzył się z prawie z całą krajową czołówką. Po przegranych z PGE Projektem Warszawa i Bogdanką LUK Lublin w sobotę zawitał do Zawiercia. Wicemistrz kraju, Aluron CMC Warta, nie okazał się gościnny. Wygrał pewnie, ale miejscowi kibice przeżyli chwilę niepewności.
Mecz zaczął się sensacyjnie. Goście nie przestraszyli się faworytów. Na parkiet wyszli z mocnym postanowieniem sprawienia niespodzianki. Wygrywali 5:2, a zawiercianie wydawali się zaskoczeni ich dobrą postawą. Szybko jednak się ogarnęli. Po serii zagrywek Miguela Tavaresa Rodriguesa wyszli na prowadzenie 9:7 i nie oddali go już do końca seta. Kapitalnie spisywał się Aaron Russell. Amerykanin w poprzednich spotkaniach specjalnie się nie wyróżniał. Grał przeciętnie, ale z ChKS-em zaprezentował się tak, jak przystało na reprezentanta Stanów Zjednoczonych. W ofensywie się nie mylił, a także popisywał się kapitalnymi obronami oraz w przyjęciu utrzymywał dokładność. Jego koledzy grali równie dobrze. Wyróżniali się przede wszystkim środkowi, Mateusz Bieniek i Miłosz Zniszczoł. Co dostali piłkę do ataku, a Tavares Rodrigues chętnie im ją posyłał, zdobywali punkt. Nie odpuszczali również w polu serwisowym, raz za razem wywołując popłoch w szeregach przyjmujących ekipy ze wschodniej Polski.
Do połowy trzeciej odsłony spotkanie przebiegało zgodnie z planem. Goście walczyli, ale nie mieli argumentów, by zatrzymać rywali, którzy w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku. Trener Aluronu CMC Warty, Michał Winiarski, mógł nawet sobie pozwolić na wprowadzenie rezerwowych: Patryka Łaby, Kyle’a Ensinga, Jakuba Nowosielskiego i Adriana Markiewicza. Gdy na tablicy wyników było 16:11, gospodarze chyba uznali, że już nic im nie grozi i się rozluźnili. Goście skrzętnie skorzystali z nieoczekiwanej okazji. Zerwali się do walki. Po asie serwisowym Remigiusza Kapicy był remis (19:19). - Kapica wszedł na zagrywkę. Pierwszą przyjęliśmy idealnie, ale zostaliśmy zablokowani, a potem posłał kilka bardzo mocnych serwisów, do tego popełniliśmy jeszcze jeden błąd w ataku i to nas trochę zdenerwowało – opisywał Miguel Tavares Rodrigues.
Dobrą serię zespołu z Chełma zatrzymał dopiero Łaba. W końcówce gospodarze odzyskali równowagę, a rywali dobił asem serwisowym Tavares Rodrigues.
- Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz, bo przeciwnicy będą się starali zagrywać jak najmocniej, a mają naprawdę dobrze serwujących siatkarzy, więc spodziewaliśmy się mocnych zagrywek i skupiliśmy się na tym, żeby utrzymać przyjęcie. Później, dzięki naszej zagrywce, blokowi i obronie, udało nam się otworzyć grę i wtedy było nam już łatwiej – podsumował spotkanie portugalski rozgrywający Aluronu CMC Warty.
◼ Aluron CMC Warta Zawiercie – InPost ChKS Chełm 3:0 (25:21, 25:20, 25:22)
ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (3), Kwolek (8), Bieniek (6), Bołądź (8), Russell (9), Zniszczoł (8), Popiwczak (libero) oraz Markiewicz, Nowosielski, Ensing, Łaba (7). Trener Michał WINIARSKI.
CHEŁM: Blankenau (1), Łapszyński (9), Marcyniak (1), Goss (4), Esfandiar (11), Swodczyk (7), oraz Sonae (libero), Ostaszewski, Jacznik (1), Kapica (6), Fasteland (6). Trener Krzysztof ANDRZEJEWSKI.
Sędziowali: Mariusz Gadzina (Strzyżów) i Tomasz Flis (Kraków). Widzów 1500.
Przebieg meczu
I: 10:8, 15:12, 20:17, 25:21.
II: 10:7, 15:11, 20:15, 25:20.
III: 10:8, 15:11, 20:19, 25:22.
Bohater – Miguel TAVARES RODRIGUES.
(mic)
