Przesądzili rezerwowi
Indiana znów okazała się lepsza od faworytów z Oklahoma City!
Bennedict Mathurin (z lewej) rozegrał najlepszy mecz w play offie. Fot. PAP / EPA
Drużyna Pacers nie zwalnia tempa i nadal wszystkich zaskakuje. Tym razem w finałach. W środę w Gainbridge Fieldhouse w Indianapolis gospodarze już po raz drugi pokonali faworytów z Oklahoma City i dwóch zwycięstw brakuje im, by po raz pierwszy w historii zostać mistrzami NBA. Mecz nie zaczął się jednak dla nich dobrze, bo po pierwszej kwarcie przegrywali ośmioma „oczkami” (24:32). Popisem gospodarzy była za to druga część, w której zdobyli aż 40 punktów, a goście tylko 28. To jednak niczego nie rozstrzygnęło, bo po przerwie to Thunder zaliczyli dobrą serię i przed ostatnią kwartą mieli 5 punktów zaliczki. Nie okazało się to problemem – Pacers efektownie wygrali czwartą kwartę (32:18) i cały mecz! Prowadzenie zmieniało się w tym meczu 9 razy, aż 15-krotnie na tablicy widniał remis.
Różnicę zrobiła w tym meczu ławka rezerwowych – zmiennicy Pacers zdobyli aż 49 punktów, podczas gdy rezerwowi Oklahoma City ledwie 18. Bohaterem spotkania był wchodzący z ławki Bennedict Mathurin. 22-letni Kanadyjczyk rzucił wyzwanie słynnemu rodakowi Shai Gilgeous-Alexandrowi, MVP sezonu zasadniczego. Mathurin był na boisku 23 minuty i zdobył aż 27 punktów. To jego rekord punktowy w play offie. Trafił 9 z 12 rzutów z gry i miał 4 zbiórki.
Gilgeous-Alexander tym razem miał mniej punktów (24) i znacznie gorszą skuteczność (9/20 z gry). – To wszystko wygląda jak sen, ale próbuję nie żyć w nim. Staram się żyć chwilą obecną i upewnić się, że ten sen dobrze się skończy – opowiadał po spotkaniu Mathurin, który w ubiegłym sezonie opuścił kluczowe mecze play offu z powodu poważnej kontuzji.
– On wkłada mnóstwo pracy, żeby być gotowym na takie chwile i w tym meczu był absolutnie naszym kluczowym zawodnikiem – stwierdził Rick Carlisle, trener Indiany.
Wygrana to sukces całego zespołu. Tyrese Haliburton był bliski triple-double (22 pkt, 11 asyst, 9 zbiórek), a Pascal Siakam dodał 21 punktów, 6 zbiórek i 4 asysty. – Taka nasza specyfika. Wszyscy muszą być gotowi, bo każdy jest potrzebny. Nie zawsze ci sami goście będą wiedli prym, będą zdobywać punkty. Ale w tym tkwi nasza siła – dodał Carlisle.
Najlepszym strzelcem gości był tym razem Jalen Williams (26). Przyjezdni mieli więcej zbiórek od przeciwników, ale ustępowali w przechwytach, blokach, skuteczności z gry. – To nie był nasz zły mecz. Mieliśmy sporo dobrych fragmentów. Problem w tym, że rywale mieli ich więcej i w końcówce nas przechytrzyli – przyznał po meczu Mark Daigneault, trener Thunder.
Mecz numer cztery rozegrany zostanie w Indianapolis w piątek. Tytuł zdobędzie drużyna, która wygra cztery mecze.
FINAŁ
◼ Indiana – Oklahoma City 116:107 (stan rywalizacji: 2-1 dla Indiany).
(p)
