Przerwana rywalizacja

Trzeci etap terenowego Rajdu Maroka został zneutralizowany z powodów bezpieczeństwa.

Polski kierowca woli nie przecierać szlaku, bo on na tym traci, a inni z tego korzystają. Fot. Facebook Eryka Goczała

RAJDY SAMOCHODOWE

Tegoroczna edycja Rajdu Maroka jest bardzo trudna. W czwartek wszystkie służby medyczne zostały zaangażowane do pomocy uczestnikom rajdu i w przypadku kolejnego wypadku ich interwencja mogłaby być opóźniona. W tej sytuacji organizatorzy przerwali rywalizację. Przed tym, jak to się stało, czołówka samochodów i większość motocyklistów dotarła do mety w Zagorze. Początkowo ich wyniki anulowano, ale później sędziowie postanowili, że zostaną zaliczone.

Do mety zdążyli dojechać m.in. obaj kierowcy Energylandii w Fordach Raptorach. Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk po drugim miejscu w środę, w czwartek uzyskali 12. czas. – Mieliśmy dobry początek odcinka. Startowaliśmy jako drudzy, wyprzedziliśmy lidera i wtedy się trochę pogubiliśmy nawigacyjnie, tracąc sporo czasu. Mieliśmy też trochę wolniejsze tempo od zwycięzcy, bo jechaliśmy z przodu i przecieraliśmy szlaki. Otwieranie trasy w rajdach terenowych nie jest dobre, bo czyści się drogę innym, a poza tym nie można jechać po żadnych śladach – powiedział młody polski kierowca. Eryk Goczał dodał, w rajdach cross country najlepiej startować koło 15. miejsca, więc ta dwunasta pozycja w czwartek ma dla niego plusy. Nie wiedział jeszcze wówczas o anulowaniu wyników odcinka.

Najlepszy czas uzyskał w czwartek wielokrotny rajdowy mistrz świata Francuz Sebastien Loeb. Eryk Goczał na odcinku specjalnym o długości 364 kilometrów stracił do niego 17.42. Pozycję wyżej uplasowała się druga załoga Energylandii Marek Goczał, Maciej Marton - 17,15 straty. W klasyfikacji generalnej prowadzi Hiszpan Carlos Sainz (Ford). Dziewiąty Eryk Goczał traci do niego 12.29, a 13 Marek Goczał 38.07.

Do mety dojechał też motocyklista Konrad Dąbrowski (KTM). Drugi dzień z rzędu poniósł dużą stratę do najszybszego zawodnika – w czwartek był nim Argentyńczyk Luciano Benavides (KTM). – Szczerze mówiąc, nie wiem, co się dzieje. Po powrocie do Polski muszę zrobić badania krwi, bo jeszcze nigdy mnie coś takiego nie spotkało. Po prostu nie mam siły, mój organizm nie może wejść na wyższe obroty. Miewałem wcześniej słabsze dni, ale wiedziałem, co jest ich przyczyną. Teraz nie mam pojęcia – przyznał 25-letni zawodnik DUUST Rally Teamu.

Zapewnił, że nie zamierza się wycofywać z rajdu, ale potraktuje go już bardziej treningowo. – O rezygnacji w ogóle nie myślę. To nie jest w DNA naszego zespołu. Postaram się dojechać do końca już z myślą o zbliżającym się Dakarze. Przetestujemy jakieś ustawienia motocykla – podkreślił Dąbrowski, który w Maroku startuje po paromiesięcznej przerwie spowodowanej ciężkim wypadkiem na rajdzie w Portugalii.

Liderem wśród motocyklistów jest Hiszpan Edgar Canet (KTM). Dąbrowski zajmuje 25. miejsce ogólnie i 17. w klasie Rally 2.

W piątek uczestników Rajdu Maroka czeka przedostatni etap, ponownie ze startem i metą w Zagorze. Po raz pierwszy samochody i motocykle pojadą innymi trasami (samochody 516 km, w tym 384 km to odcinek specjalny; motocykle 453 km/321 km).

Z Zagory Kryspin Dworak (PAP)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się