Przerwali złą passę
Brawa żegnały gospodarzy i Bośniaków za stworzenie emocjonującego widowiska na starcie grupy B. Kanada po sześciu porażkach z rzędu, na trzecim mundialu wreszcie zdobyła historyczny punkt.
Bośniacy celebrują inauguracyjną bramkę na mundialu Jovo Lukicia. Fot. PAP/EPA
Grupa B
To był wielki dzień dla kanadyjskich współorganizatorów mistrzostw, którzy prawie 8 lat temu dowiedzieli się, że zorganizują turniej razem z Meksykiem i USA. To trzeci w ogóle, a drugi z rzędu mundial z udziałem Kanady. W piątek piłkarze Klonowego Liścia stanęli przed szansą zdobycia pierwszego punktu w MŚ. W Toronto doszło do pierwszego w historii pojedynku z grającą po raz drugi na mundialu i znającą już smak zwycięstwa Bośnią i Hercegowiną – w 2014 roku w Brazylii piłkarze z Bałkanów pokonali Iran 3:1.
W wyjściowych jedenastkach zabrakło największych gwiazd, kontuzjowanych ostatnio Alphonso Daviesa i Edina Dżeko. Zanim jednak Facundo Tello z Argentyny dał sygnał do rozpoczęcia widowiska, obejrzeliśmy na Toronto Stadium krótką ceremonię otwarcia. m.in ze udziałem kanadyjskiej światowej gwiazdy muzyki jazzowej i popowej, Michaela Buble'a. Hymn gospodarzy zaintonowała piosenkarka rockowa, Alanis Morissette.
Niewykorzystane okazje się mszczą
Les Rouges od początku przycisnęli Smoki. Stworzyli kilka okazji, a w 17 minucie wybornej okazji nie wykorzystał Jonathan David. Gra gospodarzy mogła się podobać, jednak szybko zemściła się zmarnowana „setka”. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową przedłużył Sead Kolasinac, a Jovo Lukić główką z metra zdobył swego pierwszego gola w kadrze, dając Bośniakom prowadzenie.
Oglądaliśmy ciekawe, emocjonujące spotkanie. Kanadyjczycy rzucili się do odrabiania strat, momentami tłamsili europejskich rywali, ale dużej przewagi - mimo kolejnych okazji m.in. Tani Oluwaseyi - nie potrafili przełożyć na bramkę. Dlatego m.in. po I połowie przegrywali z niżej notowanymi przeciwnikami.
Tylko poprzeczka!
Jeśli pierwsza połowa była dobrym widowiskiem, to druga była... dwa razy lepsza. Maksymalnie zdeterminowani podopieczni amerykańskiego szkoleniowca Jesse Marscha w 53 minucie przeprowadzili kapitalna akcję. Piłkę jak na tacy dostał Richie Laryea, oddał strzał, a ratujący sytuację Kolasinac podbił piłkę, która... trafiła w wewnętrzną cześć poprzeczki. Coś niebywałego!
Szczęście zwane rykoszetem
Pod bramką Nikola Vasilja był kocioł. Czas upływał nieubłaganie, Bośniacy praktycznie nie wychodzili z własnej połowy, ale wciąż mieli wymarzony dla siebie wynik. Do 79 minuty... Wówczas akcja rezerwowych sprawiła, że Toronto, Ontario, cała Kanada eksplodowały ze szczęścia. Akcję zawiązał Kone, Promise David idealnie obsłużył Cyle Larina, a ten w kilkadziesiąt sekund po wejściu na boisko, po rykoszecie od Nikoli Katicia zmieniającego tor lotu futbolówki, wyrównał. Teraz poziom determinacji obu zespołów osiągał szczyty, ale wynik nie uległ już zmianie.
Zbigniew Cieńciała
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Kanada – Bośnia i Hercegowina 1:1 (0:1)
0:1 - Lukić, 21 min (głową, asysta Kolasaninac), 1:1 – Larin, 79 min (asysta P. David)
KANADA: Crepeau – Johnston, De Fougerolles, Cornelius, Laryea – Buchanan (61. P. David), I. Kone, Eustaquio (90+1. Osorio), Millar (61. Shaffelburg) – J. David (61. Ahmed), Oluwaseyi (77. Larin). Trener Jeese MARSCH.
BiH: Vasilj – Dedić, Katić, Muharemović, Kolasinac (84. Burnić) – Bajraktarević (74. Sunjić), Basić (62. Gogović), Tahirović, Memić (74. Alajbegović) – Demirović, Lukić (61. Bazdar). Trener Sergej BARBAREZ.
Sędziował: Facundo Tello (Argentyna). Widzów 45000 (komplet). Żółte kartki: Johnston, De Fougerolles – Demirović, Lukić, Katić.
Piłkarz meczu - Sead KOLASINAC.
