Przepustka do 3. ligi?
Po porażce w Krakowie sytuacja drużyny z Harcerskiej jest nie do pozazdroszczenia.
Trenerzy GKS-u Jastrzębie Patryk Szymik (z prawej) i Mateusz Wrana mają powody do zmartwienia. Fot. Arkadiusz Kogut/gksjastrzebie.com
Kiedy 7 października br. duet Patryk Szymik - Mateusz Wrana przejmował „władzę” w drużynie z Harcerskiej, ta zajmowała w tabeli 15. miejsce z dorobkiem 9 punktów (2 zwycięstwa, 3 remisy, 7 porażek). Efekt „nowej miotły” zadziałał tylko na chwilę, teraz wszystko wróciło do „normy”. Pierwsze trzy mecze za kadencji obecnych szkoleniowców to 7 punktów (wygrane z Rekordem Bielsko-Biała i rezerwami Zagłębia Lubin oraz remis z Resovią), w trzech następnych potyczkach jastrzębianie nie powiększyli konta punktowego, przegrywając z rezerwami ŁKS-u Łódź (0:1), KKS-em 1925 Kalisz (0:2) i Hutnikiem Kraków (0:1). Jak widać na załączonym obrazku nie strzelili w nich gola! Nic zatem dziwnego, że zajmują w tabeli miejsce spadkowe (15. lokata i 16 punktów na koncie, bramki 19:22).
Wziąć się w garść
Po porażce w Nowej Hucie Patryk Szymik nie ukrywał złości i rozżalenia. - Jesteśmy źli przede wszystkim na wynik, bo nie tak sobie go wyobrażaliśmy - powiedział 31-letni szkoleniowiec. - Przyjechaliśmy po zwycięstwo, przełamać tę niemoc od dwóch kolejek, bo od tylu nie wygraliśmy. Musimy wziąć się w garść i w tygodniu zrobić jeszcze więcej, żeby lepiej przygotować się do kolejnego meczu z Olimpią Elbląg, bo to nasz ostatni występ w tym roku. W tym spotkaniu absolutnie musimy zrobić wszystko, by wygrać.
Mateusz Wrana skupił się na... kibicach z Jastrzębia Zdroju. - Możemy tylko podziękować naszym kibicom, którzy mimo ostatnich niekorzystnych wyników, zawsze nas wspierają - stwierdził. - Nie zdzierają z nas koszulek, tylko potrafią wesprzeć dobrym słowem. To na razie jedyny plus.
„Rodzynek”
Nominalnie w kadrze zespołu z Harcerskiej jest trzech napastników, ale tylko jeden z nich jest takim z prawdziwego zdarzenia. To oczywiście 28-letni Michał Bednarski, który w 16 spotkaniach 8 razy cieszył się ze zdobycia gola. A tak w ogóle w 42 meczach zdobył 20 bramek. Pozostali dwaj nie mogą mu nawet „czyścić butów”. 22-letni Kacper Zych w bieżących rozgrywkach w 13 występach strzelił zaledwie jednego gola (w pojedynku z Rekordem), a ogólnie w 48 potyczkach w koszulce drużyny z Jastrzębia Zdroju tylko 4 (!) razy wpisał się na listę zdobywców bramek. Lepszym bilansem może się pochwalić wielu obrońców występujących w 2. lidze. Z kolei pozyskany z Ruchu Radzionków 19-letni Szymon Matysek to melodia przyszłości. W 14 meczach (spędził na boisku 308 minut) strzelił jednego gola w potyczce przeciwko Polonii Bytom (2:4).
Rozgoryczeni kibice
Wielu kibiców nie jest już tak wyrozumiałych dla piłkarzy, jak uważają trenerzy GKS-u Jastrzębie. Po ostatniej porażce w Krakowie z Hutnikiem Bocian napisał: „Niby człowiek wiedział, ale się łudził. Można się zrzygać, patrząc na to jak są zaangażowane te wkłady do koszulek. Poza Trojanowskim i Jakuciem, oni na zdecydowany plus, a reszta... łopata do rączki i w ten sposób zarabiajcie na chleb, bo za to co pokazujecie... powinniście płacić tym, którzy zdecydują się przyjść na stadion. Nie macie ambicji, tak po prostu, po ludzku, nie macie ambicji.
Wtórował mu Gks: „Ogromne rozczarowanie GKS-ie. Piękna inauguracja, a potem dramatyczny bilans: 18 meczów i tylko 16 pkt. Niestety, 2. ligi już raczej nie uratujemy (dwa razy nam się udało, ale niestety - jak to się mówi - do trzech razy sztuka). W GKS-ie czas na duże zmiany, zacznijmy od góry: Martusia niech wraca do obsługi sekretariatu, Adaś niech zostanie Prezesem lub Przewodniczącym RN, bo na sferze sportowej niestety się nie zna. Niech tym się zajmą może byli zawodnicy GKS-u, Carlos (Kamil Jadach - przyp. red.), Kula (Dominik Kulawiak - przyp. red.). W ciągu 2,5 roku jego dyrektorowania chyba tylko Jakuć mu wyszedł, reszta to niestety niewypały, wynalazki z Wrocławia i okolic. Niestety, młodzi trenerzy z Jastrzębia tego nie udźwigną. Trzeba brać doświadczonego trenera w stylu: Banasika, Brehmera, Wieczorka”.
Bogdan Nather
