Przemożna żądza rewanżu
Na drodze drużyny Łukasza Tomczyka do ćwierćfinału stanie w samo południe trzecioligowa Avia Świdnik, która rok temu pogoniła bytomian z tych rozgrywek...
Kamil Wojtyra strzelał we wszystkich meczach tej edycji Pucharu Polski, trafił też rok temu w Świdniku. Fot. Stanisław Mucha
POLONIA BYTOM
Niebiesko-czerwoni świetnie spisują się na obu frontach - w I lidze beniaminek jest na 3. miejscu, w Pucharze Polski zameldował się w najlepszej „16”, ale w tych drugich rozgrywkach na razie miał nieco szczęścia. Po rozbiciu trzecioligowych rezerw Zagłębia Lubin (7:1), było skromne zwycięstwo (1:0) w Poznaniu z drugoligową Wartą, a następnie deklasacja 7:0 kolejnej ekipy z czwartego poziomu, czyli LKS-u Goczałkowice, jeszcze z grającym trenerem Łukaszem Piszczkiem.
Po awansie do 1/8 finału w Bytomiu niektórzy - w tym trener Łukasz Tomczyk - marzyli o ugoszczeniu na Piłkarskiej markowej ekipy z ekstraklasy pokroju Lecha Poznań, ale los był przewrotny - a zarazem na swój sposób łaskawy: padło na trzeciego już trzecioligowca w tej edycji i dobrze znanego. Rok temu, choć już na poziomie 1/32 finału, Polonia - wtedy jeszcze drugoligowa - została wyeliminowana przez tę samą Avię w Świdniku po serii rzutów karnych (5:6), choć już po niespełna 40 minutach prowadziła 2:0, a jeszcze w dogrywce wyszła na 3:2!
Nic dwa razy...?
To był zimny prysznic dla coraz lepszej jesienią ub. roku „Królowej Śląska” i nic dziwnego, że zaraz po wylosowaniu zespołu z Lubelszczyzny w tegorocznej edycji pucharowych zmagań, w Bytomiu nikt nie wyobraża sobie powtórki tamtego scenariusza. - To dla nas bardzo ważne, żeby awansować w pucharze - zauważył po ligowym spotkaniu z Górnikiem Łęczna (2:2) wahadłowy Oliwier Kwiatkowski, autor gola z rzutu rożnego. I można założyć, że determinacja i chęć rewanżu wśród Polonistów jest solidarna i bezdyskusyjna.
Ale Tomczyk przestrzegł publicznie swoich podopiecznych, że jeżeli znowu - jak to było w sobotę - prześpią jedną połowę albo nie zachowają czujności w kluczowych momentach , może być „po herbacie”. - Jeżeli tak będziemy grać, to będzie nam ciężko o awans - stwierdził szkoleniowiec Polonii.
Bez presji i z wiarą
Avia to przecież nie ułomki - jedną z ofiar lidera IV grupy trzecioligowych zmagań w tej edycji Turnieju Tysiąca Drużyn został już przecież inny śląski pierwszoligowiec, Ruch Chorzów, który od Patryka Małeckiego i kompanów zebrał pod koniec października 1:3. - Mecz z Polonią to będzie nagroda za dobrą pracę w tej rundzie. Mam nadzieję, że jeszcze ten ostatni raz w tym roku przysporzymy dużo radości kibicom na Sportowej 2 – zaznacza trener Avii Dariusz Szacoń, a Damian Zbozień dodaje: - Wierzymy, że będzie ogromne wsparcie kibiców, że ich doping nas poniesie, żeby ta przygoda trwała . Chęci do walki nam nie zabraknie i wiary w końcowy sukces też nie – zapewnia 36-letni obrońca Avii, który Puchar Polski już zdobył - z Arką Gdynia w 2017 roku.
Czekając więc na święto w Bytomiu z ekstraklasą po przeciwnej stronie, kibice muszą się uzbroić w cierpliwość przynajmniej do wiosny - prawdopodobnie na ławce już z innym trenerem (jeżeli Tomczyk dogada się z Rakowem), ale i ze wsparciem z drugiej trybuny. Najpierw jednak Poloniści muszą przekuć w Świdniku przemożną żądzę rewanżu w czyn.
Tomasz Mucha
45 LAT czekają w Bytomiu na awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. Po raz ostatni piłkarze z Bytomia tak daleko w rozgrywkach zaszli w sezonie 1980/81 - bój o czwórkę przegrali z Odrą Opole. Avia w najlepszej ósemce była nieco później - w edycji 1985/86.
