Przełomowy mecz
Rozmowa z Michalem Gasparikiem, trenerem Górnika Zabrze
W Zabrzu na taką radość liczą także w sobotę w starciu z Lechem. Fot. Press Focus
– Na razie wszyscy, ale przypomnę, że tak samo było w poprzednim tygodniu. Dopiero rano w dniu spotkania dowiedziałem się, że mamy problemy, że kilku zawodników wypada i zrobił się kłopot. Na razie sytuacja jest pod kontrolą, wszystko jest w porządku. Po spotkaniu z Piastem daliśmy zawodnikom dwa dni wolnego, żeby zminimalizować ryzyko; żeby nikt inny nie wypadł. Teraz wygląda to dobrze, mamy wszystkich do dyspozycji. Od wtorku już normalnie przygotowujemy się do meczu z Lechem.
W wygranym 2:1 w spotkaniu z Gliwiczanami Lisetha z przodu zastąpił bułgarski napastnik Borisław Rupanow. Teraz Norweg już trenuje. Kto zagra na szpicy z mistrzem Polski?
– Jest już to ustalone. Borys pokazał jakość, a z biegiem minut, w drugiej połowie wyglądał coraz lepiej i zasłużył na to, żeby zagrać w pierwszej jedenastce. To samo mogę powiedzieć o Sondre. Było wszystko przygotowane, że to on wystąpi w pierwszej kolejce w tym roku. To było dla mnie i dla całego sztabu trudne zadanie przed meczem z Lechem, na kogo postawić, ale decyzja o tym, kto w sobotę w ataku zagra, już zapadła. Wiemy, jaka będzie wyjściowa jedenastka, trenowaliśmy już razem pod mecz w sobotę.
Czyli na 90 procent zgaduję, że będzie to Sondre Liseth.
– (śmiech) Dla mnie to było 50 na 50.
Był pan we wtorek na meczu w Gliwicach Piasta z Lechem. Jakie wnioski po tym spotkaniu, które gospodarze wygrali 1:0?
– Tak, byliśmy z całym sztabem. Dla mnie ważna jest taktyczna kamera, gdzie wszystko widzisz, możesz jeszcze lepiej wszystko przeanalizować. Ale wiadomo – czasem jest lepiej widzieć to na żywo, wiele jeszcze można wychwycić.
Jak ocenić Lecha w tym roku, bo dwa mecze i dwie porażki z Lechią u siebie i w Gliwicach?
– No cóż, to jest piłka nożna. Widzieliśmy, jakie sytuacje drużyna z Poznania miała w Gliwicach – gdyby wykorzystali to, co mieli, to mogliby wygrać dwa czy trzy do zera. Na pewno ta sytuacja jest dla nich trudna. W Gliwicach w pierwszej połowie mecz był zamknięty, po przerwie było już inaczej. Było jasne, że kto pierwszy strzeli bramkę, to zwycięży i tak też się stało.
Czego spodziewać się po jedenastce z Poznania w Zabrzu?
– Przede wszystkim gramy w domu. Chcemy pokazać pozytywną energię, grając przed naszymi kibicami, gdzie liczba fanów robi wrażenie i na pewno pomaga, co było widać w ostatnim spotkaniu. Liczymy, że podobnie będzie teraz. A czego się spodziewam? Zdajemy sobie sprawę, że będzie to trudny mecz. Chcą wygrać, choć ich gra nie wygląda idealnie, ale my patrzymy na siebie i na to, że to spotkanie, podobnie jak to w poprzedniej kolejce, chcemy rozstrzygnąć na swoją korzyść. Wygraliśmy z Piastem, chcemy teraz pokonać Lecha.
Patrzycie na siebie i jak w takim razie zagrać w sobotę wieczorem przy Roosevelta, żeby zwyciężyć? Wystarczy zagrać jak z Piastem czy trzeba się pokazać z jeszcze lepszej strony?
– Myślę, że zagramy jeszcze lepiej. Pierwsza kolejka była trudna. Dla nas najważniejsze były punkty. Zagraliśmy w miarę równo, nie było wielkiej różnicy między pierwszą a drugą połową i mam nadzieję, że teraz będzie jeszcze lepiej. Musimy zagrać na wysokim poziomie, bo Lech – wiadomo – jest mocny. Przegrali dwa mecze i dla nich to spotkanie u nas może być przełomowe. Teraz różnica między nami wynosi siedem punktów, a może być albo cztery, albo 10, no i wtedy to inaczej wygląda. W sezonie są ważne momenty i to można powiedzieć też taki ważny moment dla nas, bo w zależności od rezultatu definiuje on, o co faktycznie grasz.
Piłkarze są tego świadomi?
– Oczywiście, rozmawiamy o tym, wiemy, gdzie jesteśmy, gdzie jest rywal i czego chcemy. Wiemy, o co chcemy grać i jak ważne jest to spotkanie dla układu tabeli, która teraz jest jeszcze spłaszczona, ale za chwilę może tak nie być, może się to zmienić. Ale żeby tak było, to też my mamy swoją pracę do wykonania.
Pozycja wicelidera po 19. kolejce sprawia, że przed każdą kolejną grą jest presja, że jak się nie uda, to będzie obsuwa, bo wiadomo, różnice w tabeli są niewielkie?
– Tak jest. Wiedzieliśmy to wcześniej, wiemy to teraz, ale myślę, że po dwóch-trzech następnych kolejkach ta różnica w tabeli będzie już widoczna. Jak będziesz wygrywał, to będziesz w górze, jak nie – to niżej.
Przyjeżdża Lech, przyjeżdża też wypożyczony tam z Górnika Taofeek Ismaheel. Jest plan, jak wyłączyć tego zawodnika?
– Lech to taki zespół, że nawet jak dokonają 10 zmian, to nie będzie wielkiej jakościowej straty, bo ta kadra tam jest mocna. Mamy plan i na „Ismę”, i na innych graczy (uśmiech).
W poprzedniej kolejce graliście w temperaturze minus siedmiu stopni. Jak pan do tego podchodzi?
– Jasne, na trybunach jest zimno, chłopakom na boisku ciężko się oddycha, ale są do tego przyzwyczajeni. W Turcji na obozie byliśmy krótko. I wcześniej, i później trenowaliśmy u siebie, więc nie ma jakichś wielkich problemów. Jak trenujemy w takich warunkach, to też potem na odpowiednim poziomie trzeba pokazać się na boisku.
Oglądaliśmy murawę i jak na tę porę roku wygląda dobrze. Akurat rysowane było już linie na sobotni mecz, bo w piątek ma padać. Jak pan ocenia boisko?
– Wygląda bardzo dobrze i trzeba też powiedzieć, że warunki do treningów na miejscu mamy dobre.
Rozmawiał Michał Zichlarz
1,91 TO ŚREDNIA punktowa na mecz w Górniku trenera zabrzan Michala Gasparika, który prowadził zespół w 22 grach.
1,77 TO ŚREDNIA punktowa na mecz w Lechu trenera Nielsa Frederiksena, którego pozycja w Poznaniu coraz bardziej słabnie. Duńczyk w Zabrzu poprowadzi Kolejorza w już 70. grze o stawkę (poprzedni obcokrajowiec, John van den Brom, prowadził Lecha w 81 meczach).
Trener Michal Gasparik. Fot. Press Focus
