Przełamanie przy Kałuży

Benjamin Kallman (z lewej) był zmorą obrońców Legii... Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus


Przełamanie przy Kałuży

Kibice Cracovii dziękowali zmarłemu prezesowi, piłkarze wygrali po raz pierwszy od 30 września.

 

Zespoły z dawnej i obecnej stolicy zakończyły tegoroczne zmagania w ekstraklasie, mierząc się w zaległym meczu 2. kolejki. Komplet zdobytych punktów pozwoli „Pasom” spędzić przerwę zimową nad strefą spadkową. Był to dopiero ich drugi tryumf przed własną publicznością.

 

Oddali hołd

To nie było zwykłe spotkanie i na pewno zapisze się w historii klubu. Atmosferą przypominał inny przeciwko Legii, rozegrany 10 kwietnia 2005 roku, pierwszy po śmierci Jana Pawła II. Wczoraj przed rozpoczęciem także zapanowała wymowna cisza, by uczcić pamięć o zmarłym w niedzielę profesorze Filipiaku (jego pogrzeb odbędzie się dziś w Krakowie). Pod pomnikiem Józefa Kałuży na placu przed stadionem paliły się znicze, piłkarze Cracovii wyszli na murawę z czarnymi opaskami, ale w tradycyjnych koszulkach w biało-czerwone pasy – barwy, które ukochał Janusz Filipiak. Do oprawy wykorzystywano stonowaną muzykę, kibice nie skandowali nazwisk zawodników przy wyczytywaniu składu. Odpalili za to race, tworzące kształt krzyża, a na transparencie napisali: „Ku wiecznej pamięci ta raca płonie. Dbaj z Bogiem z góry o naszą Cracovię”. W 19 min wstali z miejsc i zaczęli bić brawo, dziękując za 19 lat profesora w roli prezesa.

 

Dublet Kallmana

Przed minutą ciszy spiker odczytał największe dokonania Filipiaka w sporcie. Przysłuchiwała się temu pełniąca obowiązki prezesa jego żona, Elżbieta Filipiak. 25 min później podskoczyła z radości, gdy fantastycznego gola z dystansu strzelił Benjamin Kallman. Fin przyjął piłkę zagraną na kilkadziesiąt metrów przez swojego bramkarza, „przestawił” Rafała Augustyniaka, a potem ruszył na bramkę i trafił z dystansu w samo okienko. Legia chciała prowadzić grę, ale nie tworzyła sytuacji. Arttu Hoskonen zagrał piłkę ręką, jednak mu się upiekło, bo sędziowie uznali, że jego ciało było naturalnie ułożona. Grający bez Michała Rakoczego gospodarze (uraz ścięgna Achillesa) gospodarze prezentowali się znacznie lepiej niż w niedzielę w stolicy. Nie odstępowali rywali na krok, gdy nie dało się ich zablokować – faulowali. Po przerwie Takuto Oshima trafił w słupek, w drugim polu karnym szansę zmarnował Marc Gual. W 57 min „Pasy” podwyższyły po kontrze. Karol Knap wyprowadził Kallmana sam na sam z Kacprem Tobiaszem, po jego kopnięciu piłka odbiła się jeszcze od słupka, ale nie wyszła w pole.

 

Bez zmian

Pod Wawelem dobrze wiedzą, że 2:0 to niebezpieczny wynik, bo niedawno w końcowych minutach dwa gole straty odrobiła tam Stal Mielec. „Wojskowi” mocno naciskali gospodarzy, wykonywali wiele rzutów rożnych, a Zieliński zwlekał ze zmianami, bo miał bardzo słabą ławkę. Zwlekał, zwlekał i nie zrobił ani jednej. Jego drużyna obroniła się, kilka razy przeniosła grę na połowę Legii i odniosła ważne zwycięstwo bez straty gola. Krakowianie czekali na czyste konto równie długo, jak na wygraną – od ostatniego dnia września.

 

Michał Knura

 

 

MÓWIĄ LICZBY

 CRACOVIA   LEGIA

35 posiadanie piłki 65

 2 strzały celne 1

11 strzały niecelne 16

 4 rzuty rożne 6

 3 spalone 3

19 faule 13

 2 żółte kartki 3

 

 

PROGRAM 20. KOLEJKI (9-12.02.2024)

PIĄTEK

Stal Mielec - Puszcza Niepołomice (18.00)

Ruch Chorzów - Legia Warszawa (20.30)


SOBOTA

Cracovia – Radomiak (15.00)

Piast Gliwice – Górnik Zabrze (17.30)

Lech Poznań – Zagłębie Lubin (20.00)


NIEDZIELA

Warta Poznań – Raków Częstochowa (12.30)

Widzew Łódź – Jagiellonia Białystok (15.00)

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin (17.30)


PONIEDZIAŁEK

Korona Kielce – ŁKS Łódź (19.00)