Przełamać mazowiecki impas
„Niebiescy” polegli w Płocku, polegli w Warszawie - jak będzie w Pruszkowie?
Mateusz Szwoch (z prawej) zna mazowieckie powietrze. Czy pomoże Ruchowi pokonać Znicz? Fot. Tomasz Jastrzębowski/Press Focus
Pierwszy mecz ze Zniczem nie jest w Chorzowie dobrze wspominany. Z trybun Stadionu Śląskiego oglądało go ponad 13 tysięcy kibiców (najlepszy wynik), ale goli nie było żadnych. Przed przerwą lepsi byli goście, po przerwie do głosu doszedł Ruch, ale w sumie sytuacji było jak na lekarstwo. Teraz spodziewany jest inny scenariusz, bo inny jest też zespół 14-krotnego mistrza Polski.
Ścigając podium
Przede wszystkim „Niebiescy” jadą na Mazowsze przełamać tamtejsze fatum. W okresie trenerskiego bezkrólewia przegrali tam w Płocku z Wisłą 2:3, a niedawno ulegli w Warszawie Polonii 0:1. Wyjazd do Pruszkowa będzie ostatnim w tamten region (potem są Siedlce, ale one historycznie nie znajdują się na Mazowszu) i chorzowianie liczą, że uda im się przełamać. Także dlatego, że chcą pozostawać w bliskim kontakcie z Miedzią Legnica, zajmującą aktualnie miejsce na podium. Po pierwszym meczu ze Zniczem niewiele wskazywało na taki finisz roku... – Początek nie zapowiadał, że będziemy w czubie tabeli i że będziemy grać na wiosnę w Pucharze Polski. Pozbieraliśmy się jednak i aż szkoda, że ten rok się kończy - mówił jeden z liderów Ruchu Mateusz Szwoch, który do zespołu dołączył w połowie sierpnia, czyli prawie... trzy tygodnie po pierwszym spotkaniu ze Zniczem. On sam doskonale zna mazowieckie klimaty, bo choć pochodzi znad morza, to przez kilka ładnych lat grał w Legii Warszawa i Wiśle Płock.
Kasy nie będzie
Przed ostatnim meczem roku Chorzów wreszcie doczekał się także odpowiedzi od ministerstwa sportu w sprawie dofinansowania z „Programu inwestycji o szczególnym znaczeniu dla sportu – Edycja 2023”. Jak wiadomo, sprawa nosiła mocno polityczne znamiona i toczyła się w otoczeniu wyborów parlamentarnych, w co nie będziemy już po raz kolejny wnikać. Miasto Chorzów (ale nie tylko, bo również Zabrze czy Częstochowa) liczyło na finansową pomoc w (prze)budowie stadionu, zgłaszając się po 100 mln zł wsparcia. Wniosek przeszedł etap formalny, ale ponad rok czekał na ocenę w etapie merytorycznym. Jak poinformował prezydent Chorzowa Szymon Michałek, został odrzucony. W odpowiedzi, jaką otrzymał z podpisem sekretarza stanu ministerstwa sportu i turystyki Ireneusza Rasia, czytamy: „Jednocześnie informuję, że wszystkie wnioski dotyczące inwestycji w zakresie stadionów piłkarskich zostały ocenione negatywnie i nie otrzymały dofinansowania. Jest to działanie konsekwentne, które Minister Sportu i Turystyki zapowiadał publicznie od dłuższego czasu. Obecnie realizowana strategia rozwoju infrastruktury sportowej, w odniesieniu do profesjonalnych klubów piłkarskich, skupia się na obiektach dedykowanych działającym przy nich akademiom oraz treningowych”.
Michałek zaznaczył jednocześnie, że mimo (spodziewanej, co by nie mówić) odmowy nie zrezygnuje z budowy stadionu. A jak mu to pójdzie, pokaże rok 2025, w którym mają rozpocząć się pierwsze prace.
Piotr Tubacki
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Znicz Pruszków jest historycznie jednym z najtrudniejszych rywali, jakich ma w I lidze Ruch! „Niebiescy” mają negatywny bilans spotkań tylko z dwoma klubami, a oba są z Mazowsza. Ostatnio pogorszyli statystykę z Polonią Warszawa (25 wygranych, 27 porażek, 10 remisów), więc teraz będą chcieli odkuć się na Zniczu Pruszków (1 wygrana, 3 remisy, 2 porażki). Mecze z podwarszawską drużyną na ogół nie rzucały na kolana. Padło w nich do tej pory tylko... 7 goli.
◼ Jedną z gwiazd nie tylko Znicza, ale i całej I ligi jest... radny miejski. Radosław Majewski w kwietniu startował w wyborach z ramienia KW Mazowiecka Wspólnota Samorządowa i dzięki 256 głosom (4,76 procenta) dostał się do rady miasta. W jego programie znalazły się hasła o rozwoju sportu, aktywizacji dzieci i młodzieży. Majewski wie, co mówi, bo choć w przyszłą niedzielę skończy 38 lat, to w 18 występach zdobył 2 bramki i 9 asyst, będąc najlepszym dogrywającym w lidze.
