Przełamać klątwę!

Cracovia była prawdziwą zmorą dla Rakowa Marka Papszuna. Czy Łukasz Tomczyk znajdzie sposób na Pasy, a Częstochowianie wygrają w lidze pierwszy raz od Dnia Kobiet?

Raków w tym sezonie przegrał z Cracovią w lidze 0:2, ale w Pucharze Polski wygrał 3:0. Jak będzie w niedzielę? Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Są w piłce tacy rywale, którzy danej drużynie po prostu nie leżą. Dla Rakowa takim klubem bez wątpienia jest Cracovia. Dowód? Od powrotu do ekstraklasy siedem lat temu Częstochowianie wygrali z ekipą spod Wawelu zaledwie raz! Cracovia lepsza była siedem razy, a pięć razy drużyny dzieliły się punktami. Czterokrotnie w ostatnich latach oba kluby spotykały się też na różnych etapach Pucharu Polski, i tu Raków nieco poprawił statystyki, eliminując Krakowian trzy razy, w tym na etapie 1/16 finału obecnej edycji, biorąc rewanż za wcześniejsze ligowe niepowodzenie. To przejście Cracovii otworzyło Rakowowi drogę do czwartego w ostatnich sześciu sezonach finału Pucharu Polski (2.05. z Górnikiem Zabrze na PGE Narodowym).

Mecz(e) dużej wagi

Prawdopodobnie najbardziej bolesna strata punktów z krakowskim zespołem miała miejsce w końcówce sezonu 2021/22. Raków na trzy kolejki przed końcem był liderem, miał ogromne szanse na mistrzostwo ale to po remisie 1:1 z Pasami de facto przegrał tytuł, na który musiał poczekać rok dłużej. Ciężko obecną sytuację porównywać do tej sprzed czterech lat, ale i tym razem strata punktów z Cracovią może mieć daleko idące konsekwencje. Raków wiosną w lidze zawodzi na całej linii, wygrywając zaledwie dwa z dziesięciu spotkań, w tym ostatnie dość dawno, bo 8 marca z Pogonią Szczecin (2:0). Tabela jest tak niesamowicie spłaszczona, że porażka może już nie tylko na dobre wypchnąć Częstochowian z szerokiej czołówki ligi, ale przy wyjątkowo niekorzystnych wynikach innych spotkań niebezpiecznie może zbliżyć się strefa spadkowa. - Patrzymy w górę, to oczywiste, bo chcemy grać o duże cele. Średnia punktów nie jest na pewno satysfakcjonująca, biorę to na siebie i każdego dnia staram się robić wszystko, aby ją poprawić. To jest bardzo ważne spotkanie, musimy się na nie pobudzić, być czujnym od pierwszej minuty i pokazać na boisku to, nad czym pracujemy cały tydzień. Chcemy zagrać tak, jak w drugiej połowie z Motorem (Raków zremisował tydzień temu z Lublinianami 1:1 - przyp. red.) – mówi trener Łukasz Tomczyk.

Największą zmorą Rakowa w tej rundzie są kontuzje. W momencie gdy jedni zawodnicy wracają do gry, kolejni łapią urazy. W niedzielę szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać z Karola Struskiego, Michaela Ameyawa czy Iviego Lopeza. W klubie trwa walka z czasem o postawienie na nogi Frana Tudora oraz Pawła Dawidowicza. Być może na końcówkę sezonu uda się jeszcze wrócić Władysławowi Koczerginowi. – Jest bardzo przykro, gdy pole manewru się zmniejsza. Musimy pracować nad tym, aby urazów było mniej. Teraz gramy co tydzień, będziemy dobrze przygotowani i wypoczęci, to powinno sprzyjać mniejszej liczbie kontuzji – dodaje szkoleniowiec.

Doświadczenia transferowe

Przy okazji meczu z Cracovią warto wspomnieć o transferach pomiędzy klubami, ponieważ po graczy Pasów w ostatnich latach sięgano przy Limanowskiego wyjątkowo chętnie. O ile transfer Patryka Makucha (rozmowa obok) patrząc kompleksowo i całościowo można uznać za w miarę udany, tak kilku zawodników, którzy trafiali do Rakowa z Kałuży, nie rozwinęło skrzydeł, choć nadzieje były zupełnie inne.

O kim mowa? Jako pierwszy na zamianę Wawelu na Jasną Górę zdecydował się Mateusz Wdowiak (obecnie GKS Katowice) i akurat ten przypadek również można ocenić pozytywnie, choć znalazłyby się głosy mówiące o tym, że nie do końca wykorzystał swoją szansę. Kolejnym zawodnikiem był Kamil Pestka, który do Częstochowy trafił za darmo po mistrzowskim sezonie Rakowa. Będąc w szczycie formy, urodzony w Krakowie piłkarz uchodził za wielki talent, o którym mówiło się, że „zamknie lewą obronę reprezentacji Polski”, a jego wycena sięgała miliona euro. Tutaj największym problemem okazały się jednak kontuzje (zerwanie więzadła bocznego w kolanie), z którymi nie uporał się podczas całego pobytu w częstochowskiej drużynie. No i był jeszcze Jakub Myszor. W tym przypadku próg oczekiwań nie był zbyt wysoki, ale urodzony w Tychach pomocnik nie spełnił nawet ich. Wprost można mówić o nieudanym ruchu transferowym, a w Częstochowie mogli cieszyć się, że za piłkarza zapłacili jedynie 70 tys. euro. Z Cracovii do Rakowa jako asystent Papszuna trafił również Dawid Kroczek. Obecnie zajmuje się skautingiem.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się