Przekleństwo kontuzji

Aleksander Śliwka nie pograł sobie w Roeselare... Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus


Przekleństwo kontuzji

Kędzierzynianie po twardym boju ograli Knack Roeselare. Zwycięstwo okupili jednak stratą Aleksandra Śliwki.

 

LIGA MISTRZÓW

Wicemistrzowie Polski w poprzedniej kolejce przegrali w Ankarze z Ziraatem Bank i mocno skomplikowali sobie sytuację. Kolejna porażka mocno ograniczyłaby ich szanse na bezpośredni awans do play offu. Knack okazał się bardzo wymagającym rywalem. Od początku mocno postawił się kędzierzyńskiemu zwycięzcy Ligi Mistrzów. Nie odpuszczał. Na ataki Bartosza Bednorza i Łukasza Kaczmarka równie skutecznie odpowiadali Seppe Rotty oraz Pieter Cooleman. Gościom dopiero w końcówce, po kilku skutecznych blokach, udało się zapewnić wygraną.

Kolejny set zaczęli jednak bez Aleksandra Śliwki. Nie mógł on dalej grać ze względu na złamanie palca wskazującego lewej dłoni, którego doznał w połowie inauguracyjnej odsłony. Dokończył ją, ale potem konieczna była zmiana. Na plac gry wyszedł Krzysztof Zapłacki.

To już kolejna kontuzja w ekipie wicemistrzów Polski. W Belgii z powodu kłopotów zdrowotnych nie mogli grać m.in. Daniel Chitigoi, David Smith, Przemysław Stępień oraz Wojciech Żaliński. Nie w pełni sił są też Łukasz Kamczarek, Marcin Janusz i Bartosz Bednorz.

Tuomas Sammelvuo, szkoleniowiec ekipy z województwa opolskiego, by zapewnić przyjęcie zagrywki na odpowiednim poziomie, na pozycję przyjmującego przesunął libero Korneliusza Banacha. To był strzał w „10”. Kędzierzynianie wprawdzie dwa kolejne sety przegrali, ale odwrócili losy spotkania. - Zostaliśmy uczuleni na to, że to nie będzie łatwa przeprawa. Knack to bardzo dobrze i solidnie grający zespół. Gra bardzo cierpliwie na wysokich, trudniejszych piłkach. Bardzo dobrze broni, dobrze zagrywa - przyznał Banach. - Kontuzje, które nam doszły, nie ułatwiły zadania. To, że straciliśmy „Ola” (Aleksandra Śliwkę - przyp. red.) po pierwszym secie siedziało nam w głowach. Jestem bardzo dumny z chłopaków, bo wyszliśmy z bardzo trudnego wyniku. Przy pełnych trybunach i fantastycznej atmosferze odwróciliśmy wynik na 3:2. Chwała chłopakom za to jak się zaprezentowaliśmy. Ani przez sekundę nie zwątpiliśmy, że możemy odwrócić wynik - dodał.

Najlepszym zawodnikiem spotkania został Łukasz Kaczmarek. Atakujący Grupy Azoty zdobył 31 pkt, mając bardzo wysoką, bo 60-procentową skuteczność. - Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że nie ma łatwych rywali. Musimy się niesamowicie cieszyć, że wygraliśmy ten mecz, że dwa punkty jadą do Kędzierzyna. Patrząc na naszą sytuację kadrową, to jest jakiś koszmar i po prostu te punkty są dla nas zbawienne - ocenił Kaczmarek.

Następne spotkanie w Lidze Mistrzów kędzierzynianie rozegrają 19 grudnia, podejmą Ziraat Bank Ankara.

 

 

Grupa A

Knack Roeselare – Grupa Azoty Kędzierzyn-Koźle 2:3 (20:25, 25:21, 25:23, 22:25, 10:15)

ROESELARE: D’Hulst (2), Plaskie (16), Treial (6), Rotty (26), Verhanneman (12), Coolman (12), Deroey (libero) oraz Wijkstra (1), Fischer. Trener Steven VANMEDEGAEL.

KĘDZIERZYN-KOŹLE: Janusz, Bednorz (20), Wiltenburg (5), Kaczmarek (31), Śliwka (3), Paszycki (17), Shoji (libero) oreaz Banach, Zapłacki (2), Kluth (3), Gil. Trener Tuomas SAMMELVUO.


Sędziowali: Benedikt Geukes (Niemcy) i Juraj Mokry (Słowacja). Widzów 1785.

Przebieg meczu

I: 8:10, 15:14, 19:20, 20:25.

II: 10:6, 15:8, 20:16, 25:21.

III:10:5, 15:11, 20:16, 25:23.

IV: 7:10, 14;15, 18:20, 22:25.

V: 4:5, 9:10, 10:15.

Bohater - Łukasz KACZMAREK.

 

Olympiakos Pireus - Ziraat Bank Ankara 1:3 (18:25, 25:20, 20:25, 22:25)

 

(mic)