Przegrała polska piłka
Wisła nie blefowała i nie przyjechała do Wrocławia. W czwartek meczem, który się nie odbył, zajmie się Komisja Dyscyplinarna PZPN.
Dzieci od podawania piłek i z eskorty zagrały z zawodnikami Śląska. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
Kilka tysięcy kibiców - z kilkunastu, którzy mieli bilety - pofatygowało się w sobotnie popołudnie na Tarczyński Arenę, choć mieli świadomość, że szybko ją opuszczą. Na murawę z sędziami wyszli tylko zawodnicy Śląska i po przewidzianej na takie okoliczności procedurze sędzia Tomasz Kwiatkowski zakończył mecz.
Zdumiewające słowa
Biała Gwiazda w sobotę trenowała w Myślenicach, a wielu kibiców pofatygowało się na mecz trzecioligowych rezerw. Byli na nim także Jarosław Królewski, Jakub Błaszczykowski, Marcin Wasilewski czy sponsor Wieczystej,Wojciech Kwiecień.
Zawodnicy Wojskowych wiedzieli, że lider nie przyjedzie, intensywnie się rozgrzewali. Zresztą wszystko - poza brakiem piłkarzy gości - było tak jak zawsze. W szatni czekały na nich woda w butelkach, akredytacje, a nawet banany. Na swoich miejscach gotowe były kamery TVP, nadawca przygotował także studio, choć główny temat był inny niż zawsze. Jednym z ekspertów był Kazimierz Moskal i jego słowa wzbudziły duże kontrowersje. Stwierdził, że kibice i kibole powinni się porozumieć. Takimi słowami legitymizuje się ustalenia grupy „karków”, często ludzi będących na bakier z prawem, zamieszanych w akty wandalizmu, pobicia czy handel narkotykami. Tak się składa, że żyjemy w kraju prawa - lepszego lub gorszego - ale jednak prawa. Kibolskie pakty do niego nie należą.
Kulesza: „Będziemy nieugięci”
Zawodnicy gospodarzy po ostatnim gwizdku arbitra zaprosili do gierki chłopaków, którzy mieli podawać piłki i członków meczowej asysty. Trudno jednak szukać w tym, co działo się przez ostatni ponad tydzień, a zostało przypieczętowane w sobotnie popołudnie, jakichkolwiek plusów. Polska piłka przegrała, wróciła do lat 90. Kilka godzin przed planowanym rozpoczęciem spotkania oba kluby wydały kolejne komunikaty, w których zostały przy swoich stanowiskach. Głos zabrał także prezes PZPN, Cezary Kulesza. - Polski Związek Piłki Nożnej wymaga od wszystkich uczestników rozgrywek przestrzegania obowiązujących regulaminów. Nie ulegnę presji ani szantażowi polegającemu na niestawieniu się na spotkanie. Nie będę też tolerował nieuzasadnionej odmowy przyjęcia zorganizowanej grupy kibiców gości. Chcę jasno podkreślić: w tej sprawie PZPN mówi jednym głosem. Swoje stanowisko przedstawiam po konsultacjach zarówno z prezesem Ekstraklasy, jak i prezesem 1. Ligi. Będziemy w tej sprawie nieugięci i sięgniemy po wszelkie dostępne narzędzia, które położą kres temu procederowi - stwierdził.
Bardzo surowa reakcja
Dodał, że gorące wymiany zdań w mediach społecznościowych nie są i nie będą przesłanką do decyzji podejmowanych przez PZPN. - Działamy w oparciu o przepisy, zgodnie z procedurami i przy udziale organów statutowych. Tak będzie również w tym przypadku. Federacja reagowała i reaguje w przypadkach niewpuszczania kibiców gości - np. zaostrzając kary, przenosząc mecz o Superpuchar Polski na PGE Narodowy, czy przeprowadzając błyskawiczną kontrolę stadionu w Tychach. Nasze działania przyniosły poprawę. Dzisiaj jednak widzimy, że problem powrócił, a jego rozwiązanie wymaga podjęcia bardziej radykalnych kroków, które pozwolą rozwiązać go na dobre i zniechęcą kolejne kluby do działań naruszających regulamin. Dzisiejsza sytuacja spotka się z bardzo surową reakcją. Bojkotowanie zorganizowanej grupy kibiców gości, ale również bojkotowanie meczu nie będą metodami akceptowanymi przez PZPN - podkreślił Kulesza.
