Przegnał demony

Dzięki trafieniu Lucjana Zielińskiego „odwrócone mecze” beniaminka poszły w niepamięć.

Lucjan Zieliński – bohater ostatniej akcji. Fot. Press Focus

 POLONIA BYTOM

To był absolutnie kluczowy moment poniedziałkowego starcia dwóch Polonii, gdy przy linii bocznej w strefie zmian stanęli Jean Franco Sarmiento, Jan Łabędzki i Lucjan Zieliński. Wydawało się, że Bytomianom – po raz kolejny w tej rundzie – wymyka się z rąk mecz pozornie już wygrany. Prowadzili przecież 2:0 – jak w starciach z ŁKS-em czy Wieczystą – by roztrwonić tę przewagę; na dodatek w drugiej połowie gra toczyła się pod dyktando Warszawiaków. A jednak Łabędzki z Zielińskim krótko przed upływem regulaminowych 90 minut „rozwalili system”: pierwszy asystował, a drugi trafił do siatki chytrym uderzeniem w długi róg.

Wystarczył jeden trening

– Wpuszczając Lucka na murawę, spojrzałem mu głęboko w oczy i powiedziałem: „Dasz radę”. I dał! – radował się trener Wojciech Mróz. To była radość nie tylko z powodu wygranej, ale i podjętego ryzyka, które się opłaciło. Ryzyka dla samego zawodnika. – Tak naprawdę odbył z nami tylko jeden trening – przypominał szkoleniowiec.

– Rzeczywiście – potwierdzał sam Lucjan Zieliński. – Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że w ogóle dostanę jakieś minuty w tym meczu. Byłem przecież po lekkim naderwaniu mięśnia, zrobiłem z drużyną tylko jedną jednostkę treningową. Trener mi jednak zaufał po tym mikrocyklu, który przeszedłem, a ja jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem się za to zaufanie odpłacić.

Pół sekundy zastanowienia

Była przy tym golu chłodna kalkulacja (– „Złamałem” do środka; w takich sytuacjach bramkarz musi ustawić się bliżej środka bramki, więc wiedziałem, że w długim rogu będzie miejsce na zmieszczenie piłki), była po nim szalona radość. Zakończona żółtą kartką, bo pomocnik zdjął koszulkę. – Miałem pół sekundy zastanowienia. A potem poddałem się impulsowi – śmiał się Zieliński, rozmawiając po meczu ze „Sportem”. Sędziowskie upomnienie nie skutkuje wykluczeniem z kolejnych gier: było piątym w tym sezonie.

Owej radości pochodzącego z Oławy zawodnika trudno się dziwić: to dopiero drugie jego trafienie w tym sezonie, debiutanckim dla niego (mimo 28 lat) na drugim szczeblu rozgrywkowym. No i zamknęło spotkanie w odmienny sposób niż kilka innych tej wiosny.

Motywacja wzajemna

– Choć w pewnym momencie poczułem te nasze tegoroczne demony, stanęły mi przed oczami prowadzenia oddawane w drugich połowach... Na szczęście sporo się na tych niefartownych spotkaniach nauczyliśmy. Jesteśmy dojrzalsi i – jak widać – lepiej rozwiązujemy te końcówki spotkań – tłumaczył nam Zieliński. Przyznał też, że nie bez znaczenia dla tego „dojrzewania” drużyny była postawa bytomskich kibiców. – Po meczu z Puszczą, przegranym 1:2, usłyszeliśmy od nich bardzo motywujące słowa: „Panowie, jesteśmy razem, lecimy dalej”. Bardzo nam to pomogło – zdradził pomocnik Polonii. I przypomniał, że ta interakcja działa w obie strony, o ile oczywiście boisko przynosi dobre wyniki. – Gry wygrywamy, też podpinamy ich pod prąd. Wiedzą, że muszą jeździć, kibicować, bo nikt z nas nie odpuszcza! – dodał Zieliński. 

Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się