Przedostatnia przymiarka
Na mecze ze Słowenią czekamy z niecierpliwością, bo trwa rywalizacja o miejsce w kadrze – mocno podkreśla dyrektor reprezentacji, Jarosław Rzeszutko.
Tomaš Fučik ma za sobą udane występy w GKS-ie Tychy i liczy na równie dobre w reprezentacji. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
REPREZENTACJA
Chyba już bezpowrotnie minęły czasy, gdy związkowi działacze zabiegali o wartościowych rywali podczas przygotowań do najważniejszego turnieju w sezonie. Europejski Puchar Narodów, nowa formuła rozgrywek zaproponowana przed światową federację sprawiła, że w trakcie sezonu polscy hokeiści mieli okazję sprawdzić formę z zespołami o podobnych umiejętnościach, ale też z grającymi w elicie. Za Biało-czerwonymi już dwa wyjazdowe towarzyskie dwumecze - z Litwą (3:0 i 3:1) oraz z Węgrami (4:0 i 2:3 po dogrywce) - podczas bezpośrednich przygotowań do majowych mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu. Teraz czas pokazać się własnej publiczności. Przed nami dwumecz ze Słowenią (dzisiaj i jutro o 18.30) na Stadionie Zimowym w Tychach oraz w przyszłą środę (29 bm.) z Francją w Bytomiu.
Ciągłe eksperymenty
Ze Słowenią, przygotowującą się do mistrzostw elity w Szwajcarii, w tym sezonie graliśmy dwa razy. 7 listopada ub. roku w Sosnowcu przegraliśmy 2:3 po dogrywce (choć wygraliśmy turniej – przyp. red.) oraz 5 lutego ulegliśmy 3:4 w Edynburgu. Obie potyczki były w ramach rywalizacji EPN, która się sprawdziła i działacze IIHF chcą jeszcze udoskonalić tę formułę i na stale umieścić ją w kalendarzu hokejowym. Wzorem rozgrywek piłkarskich mają być awanse i spadki w ramach poszczególnych grup. Niebawem, podczas MŚ elity w Szwajcarii, wszystkie pomysły mają być dyskutowane i ewentualnie wprowadzane w nowym sezonie.
Jednak nim to nastąpi, czeka nas dwumecz z Rysiami, bo taki przydomek mają nasi najbliżsi rywale.
- Czekamy na to z niecierpliwością, bo trwa rywalizacja o miejsce w kadrze – mocno podkreśla dyrektor reprezentacji, Jarosław Rzeszutko. - Trener znów będzie eksperymentował z poszczególnymi formacjami, bo przecież pragnie uzyskać optymalne zestawienie. Filip Komorski, dla przykładu, nie miał okazji wystąpić w Budapeszcie, ale - tak przypuszczam – jest przymierzany do gry w formacjach specjalnych. Z ciekawością będę obserwował zawodników uniwersalnych, którzy mogą występować na kilku pozycjach. Nadal pozostaje zagadką, czy będziemy w turnieju mistrzowskim mieli do dyspozycji cztery kompletne formacje, czy też siedmiu defensorów i trzynastu napastników. Niebawem się przekonamy, choć, jak znam trenera, on w tej kwestii podjął już decyzję, jednak nie uprzedzajmy faktów. Jedno jest pewne - reprezentacja będzie liczyła 23 zawodników, w tym trzech golkiperów.
Silniejsi mobilizują
Tomaš Fučik, niewątpliwie bramkarz nr 1 w naszej ekipie, pojawił się na zgrupowaniu w Tychach w dobrym nastroju. Półfinały i finały play offu były dla niego wręcz wymarzone.
- To prawda, ale nie można żyć wspomnieniami – tak zagaduje z uśmiechem sympatyczny Czech z dwoma paszportami. - Jestem zdecydowanie silniejszy pod każdym względem niż byłem przed turniejem elity w Ostrawie. Wiem doskonale na co mnie stać i liczę, że będę bronił ze Słoweńcami, bo chyba na mnie kolej (w pierwszych meczach z tym rywalem między słupkami stali Miarka i Kieler – przyp. red.). Tacy silni przeciwnicy mocno mobilizują i to na pewno będą spotkania niezwykle wymagające dla naszego zespołu. Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z Budapesztu, gdzie przegraliśmy wygrany mecz. Mamy fajną drużynę, nieco młodszą niż w latach poprzednich i to też powód do satysfakcji. Gramy w innym stylu, chyba bardziej aprobowanym przez kibiców. Obrona zaczyna się w strefie rywala i wymaga szalonego zaangażowania od wszystkich zawodników w poszczególnych formacjach. Musimy się wystrzegać błędów indywidualnych, bo one mogą nam sprawić kłopot w mistrzowskim turnieju. To jednak zmartwienie na później. Cieszę się, że gramy z takimi rywalami jak Węgry, Słowenia czy Francja, bo teoretycznie, na papierze są silniejsi. Z Madziarami było nieźle i, taką mam nadzieję, stawimy czoło kolejnym rywalom.
Krzysztof Maciaś, na co dzień napastnik Witkowic, mecze z Litwą zaczynał w 1. formacji, ale nie były to udane występy. Z Węgrami zagrał w 4. ataku z Mikołajem Sytym oraz z Mateuszami: Gościńskim i Michalskim na zmianę. Podczas wczorajszego treningu Olaf Bizacki zderzył się z Maciasiem i uderzył w bandę. Doznał urazu kręgosłupa i niestety diagnoza lekarska jest jednoznaczna: choć operacja nie będzie potrzebna, to Olaf musi przez dwa miesiące chodzić w gorsecie ortopedycznym. Jego miejsce na zgrupowaniu zajął Patryk Hanzel (JKH GKS Jastrzębie), kapitan młodzieżowej reprezentacji i może w jednym meczu towarzyskim wystąpi.
Teraz na dwumecz ze Słowenią patrzymy pod kątem gry poszczególnych formacji, zwłaszcza w przewagach i osłabieniach. Te dwa elementy będą miały kluczowe znaczenie podczas mistrzostw świata w Sosnowcu.
Włodzimierz Sowiński
32 MECZE rozegrali Biało-czerwoni ze Słowenią; wygrali 12, zaś bilans bramkowy wynosi 71:86. Fajnie byłoby to poprawić...
