Przedolimpijskie roszady

Bez Kamila Stocha do Sapporo, bez Kacpra Tomasiaka do Oberstdorfu.

Kacper Tomasiak w mistrzostwach świata w lotach nie wystąpi, bo priorytetem jest olimpiada. Fot. PAP/Grzegorz Momot

SKOKI NARCIARSKIE

Nie tak miał wyglądać pożegnalny występ Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi. Najpierw zabrakło go w sobotnim konkursie duetów, a w niedzielnym indywidualnym odpadł po pierwszej serii. I choć wydarzenia, mające uhonorować naszego najbardziej utytułowanego skoczka, były wzruszające i zrobiły wielkie wrażenie, to jednak po weekendzie w Zakopanem pozostały mieszane uczucia.

Owszem, trzeba docenić trzecie miejsce Kacpra Tomasiaka i Dawida Kubackiego w rywalizacji duetów, ale bądźmy szczerzy, gdyby Japończycy i Niemcy wystąpili z najsilniejszymi zawodnikami - mowa o Ryoyu Kobayashim i Renie Nikaido oraz Philippie Raimundzie i Feliksie Hoffmannie - to Polakom trudno byłoby znaleźć się na podium. Niedzielna rywalizacja indywidualna też pozostawiła duży niedosyt, bo trudno uznać za sukces 11. miejsce Tomasiaka. Bardziej martwiło odpadnięcie po pierwszej serii wspomnianego Stocha i Kubackiego.

Po raz kolejny pojawiły się więc komentarze, że praca trenera Macieja Maciusiaka nie przyniosła pozytywnych efektów. Pytano nawet prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Adama Małysza, czy szkoleniowiec pozostanie na swoim stanowisku. Odpowiedź była jednoznaczna: w trakcie sezonu nie ma mowy o żadnej zmianie...

Maciusiak nie traci zaś nadziei, że będzie lepiej. - Dyspozycja chłopaków idzie do góry. Szkoda, że nie mogliśmy tego udowodnić właśnie tu w Zakopanem. No, ale wszyscy widzieliśmy, w jakich warunkach trzeba było skakać.

Dopytywany, czy ma już koncepcję, kto wystąpi na olimpiadzie we Włoszech, odpowiedział: - Ja sobie klasyfikację prowadzę. Rozmawiamy też o tym, bo oczywiście nie jestem sam, mamy duży sztab. Emocje na pewno są, ale wiem, że nie jestem w tym wszystkim sam, chociaż na koniec to ja podejmuję decyzje.

Na razie szkoleniowiec podjął decyzje w sprawie występów w Pucharze Świata w Sapporo (17-18 stycznia) i na mistrzostwach świata w lotach w Oberstdorfie (23-25 stycznia). - Zdecydowaliśmy, że do Japonii lecą Kacper Tomasiak, Maciek Kot i Dawid Kubacki. Tam czekają na nich Olek Zniszczoł i Klemens Joniak, którzy biorą udział w Pucharze Kontynentalnym w Sapporo i w chińskim Zhangjiakou (wtorek i środa). Co do Kamila to, że zostaje w Polsce, jest decyzją jego i trenera Michala Doleżala. Zabraknie też Pawła Wąska, który potrzebuje odpoczynku i spokojnego treningu.

Maciusiak dodał, że skład na mistrzostwa świata w lotach poda po startach w Japonii. Wiadomo jednak, że na pewno nie wystąpi w nich Tomasiak, który ma odpocząć przed igrzyskami olimpijskimi, które rozpoczną się 6 lutego. Pierwszy konkurs odbędzie się zaś 9 lutego na skoczni normalnej. 19-letni skoczek Klimczoka Bystra tak skomentował tę decyzję: - Chciałbym skoczyć na skoczni do lotów, ale na pewno można to zrobić po igrzyskach i wtedy będzie na to lepszy czas. Teraz lepiej uważać, żeby się przypadkiem coś w technice nie popsuło.

Można więc spekulować, że do Oberstdorfu pojadą ci najbardziej doświadczeni. Stoch, który jest polskim rekordzistą w lotach - w 2017 roku w Planicy uzyskał imponujące 251,5 m - i pewnie Piotr Żyła, który zawsze dobrze prezentował się na mamutach. On ma drugi po Stochu wynik - 248 m, uzyskany też w Planicy w 2019 roku.

To raczej jednak wyniki w Sapporo, a nie w Oberstdorfie będą miały decydujące znaczenie przy ustalaniu olimpijskiego składu Polaków. Co prawda po konkursach w Japonii odbędą się jeszcze zawody w niemieckim Willingen (30-31 stycznia), ale trener Maciusiak musi podać nazwiska olimpijczyków po 18 stycznia. Prezes Małysz poinformował zaś, że ostatecznie zaakceptuje je zarząd PZN-u 22 stycznia.

(awa)

Kasai też poskacze

53-letni Noriaki Kasai znalazł się w japońskiej kadrze na zawody Pucharu Świata, które w najbliższy weekend odbędą się w Sapporo - poinformowały miejscowe media. Będzie to jego pierwszy start w imprezie tej rangi po rocznej przerwie.

W poprzednim sezonie PŚ Kasai wziął udział tylko w zawodach w Sapporo. Do pierwszego konkursu nie przebrnął kwalifikacji, a w drugim uplasował się na 45. miejscu, mając rekordowe 52 lata i 256 dni. Do Japończyka należy więcej rekordów. Jest najstarszym indywidualnym i drużynowym medalistą olimpijskim w historii skoków narciarskich. Miał 41 lat w Soczi, gdzie zdobył srebro indywidualnie, przegrywając tylko o 1,3 pkt z Kamilem Stochem, oraz brąz w drużynie.

Jest także: najstarszym drużynowym medalistą mistrzostw świata (42 lata i 261 dni), najstarszym zwycięzcą konkursu Pucharu Świata (42 lata i 176 dni), najstarszym zawodnikiem na podium PŚ (44 lata i 293 dni) i Turnieju Czterech Skoczni (42 lata i 214 dni) oraz zdobywcą punktów w PŚ - miał 51 lat i 272 dni, gdy 3 marca 2024 roku w Planicy zajął 28. miejsce.

Do igrzysk w 2022 roku w Pekinie, gdzie nie startował, był również jedynym sportowcem, który uczestniczył w ośmiu zimowych olimpiadach. W stolicy Chin jego rekord wyrównała niemiecka panczenistka Claudia Pechstein.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się