Przedłużyć passę ligowych zwycięstw
Rozmowa z Danielem Ruminem, napastnikiem Polonii Bytom
Daniel Rumin sprawdza się w roli dżokera, ale woli wychodzić w pierwszym składzie. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus
- Nie, nie byłem. Od prawie 9 lat mieszkam w Katowicach i tutaj też jestem zameldowany, nie mogłem więc udać się na referendum, nawet jakbym chciał. Natomiast śledzę temat stadionu dla Rakowa. Mam nadzieję, że w końcu stanie się rzeczywistością, bo byłoby to dobre dla miasta i klubu. Raków dużo osiągnął na przestrzeni lat, dumnie reprezentował Częstochowę i powinien być stadion z prawdziwego zdarzenia. Poza tym widać, że zainteresowanie piłką nożną w mieście jest bardzo duże, a nowoczesny stadion na pewno by tę tendencję jeszcze poprawił. Nie ukrywam, że w niedalekiej przyszłości chcę wrócić do Częstochowy i na pewno dobrze byłoby udać się na fajny stadion, aby obejrzeć mecz.
Na razie prawdziwą kolonię częstochowską ma pan w Bytomiu. Tak duża liczba osób z pana rodzinnego miasta, nie tylko w szatni pomaga w aklimatyzacji?
- Faktycznie, w Polonii Bytom jest dużo osób, które są z Częstochowy lub pracowały w częstochowskich klubach. To na pewno pomaga, zawsze gdy zmienia się klub i jest chociaż jedna osoba, którą się zna to aklimatyzacja przebiega szybciej. W moim przypadku jest tych osób więcej więc dla mnie ta aklimatyzacja przebiegła ekspresowo.
W ostatnich meczach ligowych stał się pan takim prawdziwym dżokerem w talii trenera Konrada Geregi. Wchodził pan z ławki i prawie od razu strzelał gola.
- Zgadza się, w ostatnich spotkaniach moje bramki decydowały o zwycięstwach. Bardzo się z tego cieszę, natomiast to też jest efekt ciężkiej pracy całego zespołu. Czy ta rola mi odpowiada? Jeżeli miałbym pewność, że tak będzie co mecz, to biorę to w ciemno, natomiast dobrze wiem, że to tak nie działa. Dlatego tymi bramkami daję trenowi sygnał, że jestem gotowy do gry od pierwszych minut. Jestem ambitnym zawodnikiem i zawsze chcę grać. Myślę, że każdy piłkarz - nieważne na jakim poziomie - chce grać w wyjściowej jedenastce.
Pan w Głogowie dostał szansę od pierwszych minut, ale teraz gola nie było. Może rola dżokera jednak była lepsza?
- Z perspektywy kibica może i tak, natomiast ja jako zawodnik trenuję po to, żeby grać w wyjściowym składzie.
Przygodę z Pucharem Polski zakończyliście na 1/16 finału. Patrząc na to, ile klubów z ekstraklasy odpadło jest żal tego meczu w Głogowie? O odpadnięciu zadecydowały bardzo proste błędy w obronie.
- Na pewno szkoda, że odpadliśmy, ale taka jest piłka. Teraz nie patrzymy już do tyłu, tylko skupiamy się na najbliższym meczu.
Ten najbliższy gracie z Odrą, która bardzo potrzebuje punktów i jest opromieniona awansem w PP po wygranej ze Śląskiem Wrocław. Jaki to może być mecz?
- Myślę, że jak każdy mecz w tej lidze, czyli wymagający i intensywny, będziemy chcieli przygotować się jak najlepiej do tego spotkania, żeby przedłużyć ligową passę zwycięstw.
Aż sześć klubów z I ligi doszło do 1/8 finału Pucharu Polski. Ta liga naprawdę jest aż tak mocna?
- Mecze pucharowe rządzą się swoimi prawami, jest to jeden mecz i czasami o wyniku nie decyduje jakość piłkarska, a cechy wolicjonalne, a tego drużynom z niższych lig na pewno nie brakuje. Co do I ligi, to ten poziom na przestrzeni lat cały czas rośnie, są coraz lepsi zawodnicy, którzy dają jej dużo jakości i prestiżu.
Rozmawiał Mariusz Rajek
