Przedbiegi przed Gradi Polish Open

W poniedziałek poznaliśmy zwycięzców turnieju ProAm o Puchar Prezesów PGA Polska i Polskiego Związku Golfa. Ponownie formą błysnął Jerzy Dudek, powalczył też Mateusz Ligocki.

Jurek Dudek w otoczeniu fanek z Gradi Golf Club. Fot. Dorota Niewdana Facebook

Turnieje pro-am rządzą się swoimi prawami. Format sprzyja uzyskiwaniu lepszych rezultatów, a atmosfera jest luźniejsza niż w klasycznej rywalizacji. Wszystko to sprawia, że amatorzy i zwykle również zawodowcy po prostu uwielbiają w nich występować. Zawodowiec ma pod swoimi skrzydłami amatorów, a wszyscy starają się jak najbardziej przysłużyć do sukcesu całej drużyny. W tym roku w rozgrzewce przed turniejem Pro Golf Tour – Gradi Polish Open by Emeralld pojawili się też dwaj świetni sportowcy, teraz już na sportowej emeryturze, oddający się swojej nowej pasji.

Jurek Dudek z pucharem prezesów

Jurek rozegrał świetną rundę 71, wygrywając tym samym Puchar Prezesów PGA Polska i PZG oraz dziką kartę na turnieje PGA Polska Tour 2025/26. - Nie spodziewałem się, że zagram tak dobrze, natomiast to jest też wynik współpracy zespołowej. Mieliśmy bardzo dobrą atmosferę w drużynie – relacjonował świeżo upieczony triumfator klasyfikacji krajowej XXIII Mistrzostw Polski Seniorów. - Wszyscy poradziliśmy sobie bardzo dobrze, dużo poniżej swoich handicapów. Nasz pro - Oskar Zaborowski zagrał genialnie, jeden z najlepszych wyników, 65. Naprawdę to się wszystko dobrze składało. Wykorzystaliśmy optymalnie naszą strategię na te 18 dołków. Niewiele zabrakło, żeby nasza drużyna znalazła się przynajmniej na pudle, ale konkurencja była bardzo wyrównana i wszyscy musieli naprawdę dobrze zagrać. Bardzo lubię występować na Gradim, mam tutaj swój rekord pola 66, który zrobiłem, grając w turnieju z Mateuszem Gradeckim. Zawsze wszystko kręci się wokół puttowania. Mój putter akurat trochę szwankował. Chyba go uszkodziłem kiedyś w podróży w USA, chciałem go naprawić, ale kiedy ten kij jest już raz naruszony, to nie zachowuje się tak jakbym się spodziewał. Wydaje mi się, że czasami piłki lecą bardzo mocno w prawo, co może świadczyć, że główka została nieco przekręcona. Mimo tego i tak kilka puttów weszło. Moim najlepszym uderzeniem był drive na dziesiątym dołku. Zagrałem niesamowitą bombę, ponad 300 metrów. Na par 5 zostało nam 117 metrów do dołka. Oskar też zagrał niesamowicie. Był na równo ze mną, po lewej stronie w roughie, więc wybraliśmy moją piłkę. Bardzo lubię Pałac Brzeźno, lubię atmosferę tam panującą, a pole sprzyja uzyskiwaniu dobrych wyników. Rough w tym roku jest trochę zapuszczony – pole musi się jakoś bronić. Cieszę się, że udało mi się zdobyć najlepszy wynik wśród amatorów. Wydawało mi się, że miałem bardzo dużo dobrych, ale też średnich dołków. Na dołku numer 2 zrobiłem pięć puttów, co skończyło się double’m. Pokonała mnie tam pozycja flagi – na wzniesieniu. Najpierw nie dobiłem, potem przebiłem, później znowu przebiłem i tak jeździłem z lewej do prawej. Były też świetne momenty – zagrałem 4 birdie i gdzieś tam się to wszystko amortyzowało. Ogólnie to był bardzo fajny dzień i panowała super atmosfera w teamie – co jest bardzo ważne. Życzę powodzenia wszystkim w turnieju głównym i do zobaczenia gdzieś na szlaku, najprawdopodobniej podczas turnieju pro-am Rosa Challenge Tour”.

Mateusz Ligocki chłonął doświadczenia

- Było dla mnie wielkim zaszczytem i honorem grać dzisiaj w tak wspaniałej drużynie, której kapitanem był Mateusz Gradecki – czołowy polski zawodnik, zwyciężający 3 razy na Pro Golf Tour, a raz nawet na Challenge Tour. Trzymam za niego mocno kciuki i zawsze mu kibicuję – powiedział Mateusz Ligocki świetny snowboardzista i czterokrotny olimpijczyk w tej dyscyplinie sportu. - Dzisiaj graliśmy drużynowo i trzeba było przyjąć inne założenia taktyczne. Ja starałem się to wykorzystać, bo niecodziennie dane jest nam amatorom grać z zawodowcem. Dzisiaj było mi to dane więc nie koncentrowałem się mocno na swojej grze, a skupiałem się na tym, żeby wyciągnąć jak najwięcej dobrego z modelu Mateusza. To poskutkowało widowiskom chipem do dołka w moim wykonaniu. Dołek wcześniej Gradi był w podobnej sytuacji. Przyglądałem się mu uważnie, jak podchodzi do piłki, jakie ma ustawienie i po chwili okazało się, że mogę sobie to wypróbować na kolejnym dołku. Tak też zrobiłem. Podszedłem do piłki, podobnie się ustawiłem, zrobiłem lekki zamach i… wpadło. Mówcie co chcecie, ale naprawdę gra z zawodowcem przynosi niesamowite efekty. Mam nadzieję, że mój golf dzięki dzisiejszej rundzie będzie stał na wyższym poziomie i bardzo się z tego cieszę.

61 na rozgrzewkę

W turnieju drużynowym z wynikiem -39 zwyciężyła ekipa po przywództwem Jakuba Hrinda, którego wspierali Klaudiusz Madej, Andrzej Muszyński i Wiesław Szczęśniak. Jedno uderzenie więcej na przejście pola w Brzeźnie potrzebował mocno kobiecy zespół, który poprowadził Dominik Pavoucek - Irena Bernagiewicz-Garbera, Iwona Kaleta i Joanna Nowak. Trzecie miejsce z kolejnym uderzeniem straty wywalczył team Alessandro Noseda w składzie: Henryk Gałczyński, Elżbieta Śmigrodzka i Artur Zaborowski.

Najlepszy rezultat wśród zawodowców uzyskał Christian Braunig, wykręcając fantastyczne 61 uderzeń, trafiając po drodze dwa eagle i sześć birdie! Rozegrano również dwa konkursy dla kobiet i dwa dla mężczyzn, na uderzenie jak najbliżej dołka, których sponsorami byli: Dr Irena Eris, Oakley i Porsche. Na szesnastce i osiemnastce, z wynikami 3,62 i 1,44 metra wygrała Iwona Sławińska-Zamirowska. Na piątce Krystian Burandt (4,38), a dwunastce Jaromir Łański, z 1,78. Naszą redakcję reprezentował Ryszard Halemba z synem Wiktorem, wspierani przez niezawodnych caddych – Aleksandrę i Glorię. Co prawda nie wygrali, ale za to dobrze się bawili.

Dzisiaj rozpoczyna się turniej główny. Rok temu zwyciężył Cedric Gugler, uzyskując  fenomenalny wynik -26, po trzech dniach gry! Szwajcar wyprzedził wtedy najbliższego rywala o nokautujące siedem uderzeń i ponieważ był to jego trzeci triumf w sezonie, natychmiast teleportował się na Challenge Tour.  W turnieju powalczy mała armia Polaków, zawodowcy - Mateusz Gradecki, Adrian Kaczała, Marcin Bogusz, Oskar Zaborowski, Alejandro Pedryc, Kamil Tatarczuk, Jakub Korniejczuk, Grzegorz Zieliński i Michał Guzowski, oraz amatorzy - Max Biały, Maciek Łuczak, Kamil Sikora, Filip Wysokiński, Jan Pyla, Tristan Kolasiński i Jan Branicki.

Trzymamy kciuki.

Kasia Nieciak

WYNIKI 


Mateusz Ligocki chwilę po trafieniu chipa na dwunastym greenie. Fot. Kasia Nieciak

Mateusz "Gradi" Gradecki na starcie jedenastego dołka

Oskar Zaborowski obserwowany przez Jurka Dudka. Fot. Kasia Nieciak