Przebudzenie snajpera

Puszcza chciała przetrwać w Mielcu, ale jej marzenia o punkcie w 7 minut wybił z głowy Ilja Szkurin.

Ilja Szkurin w końcu miał okazję do okazania radości. Fot. Marta Badowska/PressFocus

Niedawno trener Wieczystej Kraków powiedział, że ogranie Polonii Bytom będzie wiele znaczyło, jeżeli za kilka dni zdobędą trzy punkty ze słabszym Zagłębiem Sosnowiec. Słowa Sławomira Peszki można było przenieść na grunt Puszczy Niepołomice - niespodziewany triumf nad Lechem Poznań będzie jeszcze bardziej doceniony, jeżeli w następnym spotkaniu ograją Stal Mielec, czyli jednego z rywali o utrzymanie. W listopadzie jeszcze nikt nie zdobył mistrzostwa i nikt nie pogrzebał szans na utrzymanie, ale w rodzinnym mieście trenera Tomasza Tułacza „Żubry” zaprezentowały się koszmarnie. Na Podkarpacie jechały z punktem straty do gospodarzy, a wróciły z czterema. Taki też dystans dzieli niepołomiczan od bezpiecznej pozycji. Stal potwierdziła, że u siebie jest groźna, od początku narzuciła swoje warunki. Do przerwy Matthew Guillaumier dwukrotnie obił poprzeczkę, trafiając niemal dokładnie w to samo miejsce. Miało się poczucie, że Kewin Komar zawiesił tam jakiś magnes przyciągający piłkę. Bramkarz dobrze interweniował przy innych strzałach, ale nie były zbytnio wymagające. Kluczowa dla losów rywalizacji okazało się wejście Ilji Szkurina, który w 12 minut od pojawienia się na boisku miał na koncie dublet. Białorusin wykorzystał dwa zagrania Roberta Dadoka i przełamał trwającą od 19 sierpnia niemoc. „Odpalił” w momencie, gdy zespół bardzo go potrzebował

Michał Knura

 

GŁOS TRENERÓW

Tomasz TUŁACZ: - Stal wygrała zasłużenie, my sprawiliśmy zawód. Nie wiem, czy to był nasz najsłabszy mecz, ale przede wszystkim nie zrealizowaliśmy założeń. Wiedzieliśmy, jak chcemy grać, by wpuścić Stal i otworzyć sobie przestrzeń. Gdybym grał mecz o taką stawkę, to byłbym bardzo odważny. Nie widziałem tej odwagi, co przeciwko Lechowi, kiedy stworzyliśmy sześć sytuacji, a w Mielcu ani jednej. Trudno zremisować, gdy nie stwarza się sytuacji w ofensywie, skupia tylko na działaniach obronnych. Taktyka taktyką, ale trzeba być odważnym, żeby w ogóle uprawiać jakikolwiek sport, trzeba mieć z tego przyjemność, a ja jej w tym meczu nie widziałem.

Janusz NIEDŹWIEDŹ: - Wynik 2:0 jest piękny, ale było dużo sytuacji, żeby wcześniej zamknąć spotkanie, mogliśmy prowadzić już po pierwszej połowie. Mieliśmy bardzo dużą kontrolę, zespół pokazał dużą dojrzałość. Nie popełnialiśmy też błędów, które zdarzały się wcześniej, i nie straciliśmy koncentracji w końcówce. Trzeba docenić wejście Szkurina, dla którego ostatni okres nie był łatwy. Zmianą dał wyraźny sygnał, że nie składa broni i będzie walczył o swoje miejsce. Graliśmy w sposób, w jaki chcieliśmy. Był to najważniejszy mecz, odkąd przyszedłem do Mielca.

MÓWIĄ LICZBY
STAL PUSZCZA
65 posiadanie piłki 35
6 strzały celne 2
14 strzały niecelne 3
8 rzuty rożne 2
1 spalone 0
10 faule 13
1 żółte kartki 3