Przebudowa w Lublinie
Wicemistrzowie Polski po fatalnym starcie zdecydowali się na duże zmiany w składzie.
W Lublinie na horyzoncie duże zmiany w składzie. Trener Wojciech Kamiński ma nad czym myśleć. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
◼ Największym rozczarowaniem sezonu jak dotąd jest postawa Startu Lublin. Wicemistrzowie Polski przegrali 8 z 10 spotkań i są na przedostatnim miejscu w tabeli. W ostatniej kolejce w hali Globus wysoko ulegli Treflowi Sopot. - Były momenty dobrej gry, ale to zdecydowanie za mało, zwłaszcza gdy gramy z tak wymagającym przeciwnikiem - mówił po spotkaniu trener Startu, Wojciech Kamiński. - Mieliśmy dziś problem, żeby trafić do kosza i obronić akcje przeciwników, którzy w ataku grali bardzo dobrze. Byli zdecydowanie lepsi - dodał.
Klub z Lublina szykuje duże zmiany w składzie. Rozwiązano umowę z Tevinem Mackiem. Są dwaj nowi zawodnicy na pokładzie. Obaj to Amerykanie. 30-letni rozgrywający Conner Frankamp w poprzednim sezonie grał w Dinamo Bukareszt. W 22 spotkaniach ligi rumuńskiej zdobywał średnio 13,1 punktu i miał 3,6 asysty. Ma paszport gruziński. Z kolei dwa lata starszy JP Tokoto ostatnio występował w Hamburgu, gdzie miał kontrakt krótkoterminowy. Obaj zawodnicy najprawdopodobniej zagrają już w najbliższej kolejce w meczu z Górnikiem Wałbrzych.
◼ Triple double w Orlen Basket Lidze to rzadkość. Na tym większe uznanie zasługuje wyczyn Paula Scruggsa z Trefla Sopot. Rozgrywający dał popis swoich umiejętności w spotkaniu ze Startem. W niespełna 29 minut zanotował 13 punktów, 16 zbiórek i 12 asyst. - To moje pierwsze triple double w karierze. Nie byłoby to możliwe bez pomocy i udziału kolegów - mówił po spotkaniu Amerykanin. - To był ciężki mecz. Za nami tydzień spędzony na podróżach ze względu na udział w europejskich pucharach. To na pewno nie jest łatwe, tym bardziej cieszymy się z tej wygranej - dodał.
To pierwsze triple double w ekstraklasie w tym sezonie.
◼ Podczas ostatniego meczu Górnika uhonorowano Stanisława Kiełbika. Znakomity rozgrywający, 24-krotny reprezentant Polski, uczestnik ME 1983, dwukrotny mistrz kraju z Górnikiem. "Kolejna nasza legenda dołącza do grona uhonorowanych – jego koszulka już na zawsze zawiśnie pod sufitem hali. To zawodnik, który nie tylko wygrywał mecze, ale też kształtował charakter drużyny, dawał przykład waleczności i oddania barwom klubowym. Jego gra budziła emocje na trybunach, a jego nazwisko na koszulce było synonimem jakości, pasji i serca zostawionego na parkiecie" - podkreśla klub z Wałbrzycha.
Na swoim profilu na Facebooku swojego mistrza przypomniał Daniel Puchalski, wychowanek Górnika, a potem zawodnik m.in. Polonii Przemyśl i Zagłębia Sosnowiec. "Ależ to był shooter! Najlepsza jedynka! Czasami nadużywamy tego określenia, ale nie w tym przypadku. Legenda polskiej i wałbrzyskiej koszykówki, Stanisław Kiełbik. Osobowość, lider, o wpływie na klub dużo większym niż tylko ten wynikający z Jego gry. Jako kadeci chłonęliśmy Jego zachowania z piłką nawet na rozgrzewce. Dosłownie. Mówiło się, że jeśli ktoś Kiełbikowi wybije piłkę z kozła, to sędzia w ciemno wie że musiał być faul. Respekt i szacunek miał wyjątkowy w lidze" - napisał Puchalski.
◼ Wciąż nie mogą się podnieść koszykarze GTK, którzy tym razem przegrali z Kingiem w Szczecinie. - Próbowaliśmy przez 40 minut, wygraliśmy dwie kwarty, ale King w pierwszej połowie przejął kontrolę nad meczem i trudno nam było odmienić losy spotkania. Mieliśmy swój plan na ten mecz, graliśmy solidnie, trzymaliśmy się założeń, ale King trafiał trudne i ważne rzuty, m.in. dwie trójki Tomasza Gielo w kluczowym momencie. Musimy poprawić skuteczność rzutów wolnych. Dziś nie trafiliśmy aż 10 wolnych, gdyby kilka więcej wpadło, to końcówka mogłaby wyglądać inaczej - mówił po meczu Boris Balibrea, trener GTK.
Gliwiczanie z 2 wygranymi w 10 meczach zajmują miejsce blisko dna tabeli.
(pp)
