Promyczek nadziei
Starcie drużyn, które ostatnio się zacięły, trzymało w napięciu do ostatniego gwizdka i mogło się podobać.
Michał Biskup (z lewej) dał kolegom impuls do walki o zwycięstwo. Fot. Jacek Nałęcz/MKS Kluczbork
Biało-niebiescy mieli w pamięci jesienne 0:1 z Katowic, gdzie na rozgrzanej (tak, 20 września był ekstremalny upał), sztucznej murawie „Rapidu”, czuli się jak na patelni. Tamten mecz szczególnie utkwił w głowie Michała Biskupa, który egzekwując rzut karny... zatrzymał się, licząc na to, że sędzia zagwiżdże, przerywając wtargnięcie zawodników w obręb „16” przed strzałem. Nic takiego jednak nie nastąpiło i okazja na remis została zaprzepaszczona.
Minęło prawie 7 miesięcy i doszło nie tyle do rewanżu, co do okazji na przełamanie nie najlepszych serii obu zespołów. Katowiczanom bardzo zależało na powrocie do równowagi po trzech porażkach z rzędu, ale Kluczborczanom na udowodnieniu, że ostatnie 1:3 w Legnicy było przypadkowe.
Pierwsze minuty zwiastowały zacięty bój i należały do gości, którzy szybko chcieli sobie ustawić spotkanie. Gola nie zdobyli, bo między słupkami bramki MKS-u czujny był Kacper Jureczko. Wkrótce z dobrej strony pokazał się wspomniany Biskup, a wolejem z 6 metrów uprzedził Camilo Torresa oraz wzbudził euforię na trybunach. Wyrównać mógł Rafał Kuliński, lecz mocne uderzenie z rzutu wolnego padło łupem Jureczki. Prawie 19-letni golkiper wziął udział również udział w kontrowersyjnej sytuacji, kiedy sfaulował w polu karnym rozpędzonego Mayera Zambrano. Sędzia nie miał wątpliwości - wskazał na „wapno”, a Jureczce pokazał tylko żółtą kartkę, uznając, że to nie był tzw. faul ratunkowy. Do remisu doprowadził Kuliński, ale tuż przed przerwą akcję Krzysztofa Napory sfinalizował Patryk Tuszyński, zmuszając Spartan do pogoni za wynikiem po zmianie stron. I Katowiczanie faktycznie gonili rezultat, praktycznie nie schodzili z połowy rywala, wrzucali piłkę w pole karne, uderzali ją na bramkę, ale napotkali na niezwykłą ofiarność miejscowych, która została nagrodzona kontrą. W jej finale Tuszyński zatańczył w polu karnym i wrzucił piłkę na głowę Neisona, a Brazylijczyk kapitalnym „szczupakiem” ustalił rezultat.
- Chłopaki walczyli, zosyawili serca, grali bardzo ofiarnie, blokowali strzały, zdobywali bramki. Dziękuję im za to i mam nadzieję, że to zwycięstwo będzie promyczkiem nadziei na złapanie serii. A za Spartę trzymam kciuki, bo jako beniaminek jest rewelacją sezonu - powiedział szkoleniowiec zwycięzców, Łukasz Ganowicz.
Marek Hajkowski
◼ MKS Kluczbork - Sparta Katowice 3:1 (2:1)
1:0 - Biskup, 20 min, 1:1 - Kuliński, 41 min (karny), 2:1 - Tuszyński, 45+1 min, 3:1 - Neison, 88 min (głową)
KLUCZBORK: Jureczko - Maj, Trojanowski, Chłód - Napora, Neison, Niziołek (87. Rusiak), Muller, Tuszyński, Janicki (85. Radomski) - Biskup (90. Nykiel). Trener Łukasz GANOWICZ.
SPARTA: Kucharski - Michalski (78. Kurianowicz), Piątek, Torres, Skroch - Sobolewski (61. Musiał), Kuliński, Lusiusz, Włodarczyk (16. Paszek) - Woźniak (78. M. Mazurek), Zambrano (61. Uchnast). Trener Tomasz WRÓBEL.
Sędziował Jakub Kwinto (Wrocław). Widzów 200.
Żółte kartki: Jureczko, Maj, Muller, Niziołek - Woźniak, Zambrano, Musiał.
