Problematyczny Duńczyk
Zachowanie Nickiego Pedersena sprawia, że w obozie ROW-u Rybnik panuje fatalna atmosfera.
Czy ktokolwiek jest w stanie poskromić Nickiego Pedersena? Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
INNPRO ROW RYBNIK
W połowie kwietnia do Rybnika przyjechał zespół Stali Gorzów. Kibice ROW-u zastanawiali się, czy skład górnośląskiego beniaminka będzie odpowiednio silny, żeby rywalizować w ekstralidze. Rekiny zachwyciły. Wygrały 49:41. Wlały w serca fanów nadzieję na to, że zespół nie spadnie błyskawicznie z ligi. Od tamtego momentu minęły prawie dwa miesiące, a nastroje w Rybniku są całkowicie inne. ROW przegrał wszystkie kolejne spotkania ligowe. Słabo radzi sobie nie tylko na wyjeździe, ale – co gorsza – także u siebie. Drużyna ma ogromne problemy. Słabo jeżdżą juniorzy, a gwiazdy, które zostały sprowadzone do ROW-u przed sezonem, zawodzą. Na przykład Chris Holder, były indywidualny mistrz świata, pochwalić się może średnią punktową 1,310. Żaden z zawodników nie przekracza granicy średniej dwóch punktów na bieg.
Kapitan zespołu Maksym Drabik podczas zeszłotygodniowego wywiadu w Canal+ podkreślił, że w zespole brakuje chemii pomiędzy zawodnikami. Nie ma partnerskich relacji, a powodem tego jest wewnętrzna rywalizacja. Prezes ROW-u Krzysztof Mrozek oraz trener Piotr Żyto – według słów Drabika – stworzyli sytuację, w której każdy z żużlowców patrzy na siebie, a nie na dobro drużyny. Jest to wynikiem tego, że w zespole w trakcie sezonu następowały rotacje. Przykładowo – Gleb Czugunow na chwilę zastąpił Drabika, który szukał formy. W tym samym czasie Jesper Knudsen zastąpił Kacpra Pludrę. Zawodnicy, którzy nie jeżdżą w meczach, szukają więc po całej Polsce, a nawet i Europie, miejsca do treningów, żeby cały czas mieć kontakt z torem i motocyklem. To powoduje irytację, konflikty i problemy ze zgraniem. I doskonałym przykładem na potwierdzenie słów Drabika był piątkowy mecz w Rybniku przeciwko Falubazowi Zielona Góra.
Zespół Piotra Protasiewicza zameldował się na południu Polski zaledwie tydzień po tym, jak gościł ROW u siebie. W Zielonej Górze rybniczanie poradzili sobie zaskakująco dobrze, bo przegrali tylko sześcioma punktami. Prędkość odnalazł Drabik (zdobył 13 punktów z bonusem), nieźle wyglądali Nicki Pedersen (11+1) oraz Rohan Tungate (11), który na przestrzeni całego sezonu utrzymuje w miarę stabilną formę. Wydawało się, że to był mecz, w którym ROW zaczął się odbudowywać. Tymczasem w rewanżu u siebie zespół poległ, przegrywając 36:53. Co gorsza, uwidocznił się największy problem Rekinów, a jest nim… Nicki Pedersen.
Gdy prezes Mrozek go zatrudniał, z całą pewnością zdawał sobie sprawę z tego, że będzie miał w zespole zawodnika z wybuchowym charakterem. Nie mógł jednak przewidzieć, że Pedersen obrzydzi pozostałym przyjemność z jazdy. Pomimo że Duńczyk ma już 48 lat i osiągnął w speedwayu wszystko, m.in. trzykrotnie był mistrzem świata, nadal jest zawodnikiem, dla którego liczą się tylko i wyłącznie zwycięstwa. I wydaje się, że jest to świetna cecha charakteru dla każdego sportowca. Problem w tym, że w przypadku ROW-u jest ona absolutnie destrukcyjna. Kamery Canal+ uchwyciły moment po piątym biegu starcia z Falubazem, gdy Drabik wyprzedził na dystansie Pedersena. Duńczyk był wolniejszy, popełnił błąd, Drabik go minął i pojechał dalej. Historia jakich wiele, ale… nie dla Pedersena. Gdy zjechali do parku maszyn, Pedersen zaczął w zupełnie nieakceptowalny, prowokacyjny sposób zwracać się do kapitana Rekinów. „Co jest k… nie tak z twoją głową? Co ty k… robisz?” – pytał Drabika, a ten odpowiedział mu wymownym „Spie…j”. Krótka wymiana słów doskonale obrazuje atmosferę w zespole. Później Pedersen krzyczał też na swoich mechaników, zrzucając na nich winę za wolny sprzęt. Na sam koniec spotkania Pedersen nie dojechał do mety w 15. biegu, zabierając punkt bonusowy rywalowi, ale też swojemu podopiecznemu (Pedersen jest selekcjonerem reprezentacji Danii) Rasmusowi Jensenowi. Toksyczne zachowanie Duńczyka, uchwycone przez telewizyjne kamery, było niesmaczne, a przede wszystkim niegodne trzykrotnego mistrza świata. To właśnie on psuje powietrze w rybnickim obozie.
W poprzednich starciach Pedersen pokłócił się z Tungate’m do tego stopnia, że trener Żyto ustawia ich na takich numerach, aby nigdy nie spotkali się ze sobą na torze. To jest wręcz absurdalne. Dlatego najprostszym rozwiązaniem problemów ROW-u jest… odsunięcie Pedersena od składu. Czy jednak rybniczan stać na to, aby stracić doświadczonego zawodnika? Mógłby go zastąpić Czugunow, który jest jedną wielką niewiadomą. Może punktowałby gorzej, ale dzięki takiej rotacji do składu na pozycję U-24 mógłby wskoczyć utalentowany Knudsen, zmieniając Pludrę, który radzi sobie marnie. Eksperyment w teorii mógłby przynieść korzyści sportowe, ale nikt nie jest w stanie zagwarantować jego powodzenia. A co gdyby się nie powiódł, gdyby rybniczanie byli jeszcze słabsi Żyto, odsuwając Pedersena od składu, straciłby go na zawsze. Znając charakter Duńczyka, ten po prostu by się obraził. W końcu to WIELKI Nicki Pedersen i nikt, nawet trener zespołu, nie będzie go w taki sposób upokarzał. ROW jest więc w sytuacji patowej. Musi jednak znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie, bo tkwienie w aktualnym stanie, z całą pewnością spowoduje spadek z ligi.
Kacper Janoszka
