Problem jest „wewnętrzny”
Na pewno coś dzieje się w środku zespołu, a Iga Świątek nie zrobiła dobrze, mówiąc o tym publicznie. To dodaje rywalkom odwagi – uważa były trener sióstr Williams.
Kogo wymyśli sobie Iga Świątek po rozstaniu z Wimem Fissettem? Fot. Hu Jingchen/Xinhua / Press Focus
W poniedziałek była liderka światowego rankingu tenisistek zakończyła - po 17 miesiącach - współpracę z trenerem Wimem Fissettem. To pokłosie słabszej formy i gorszych wyników Świątek od początku tego sezonu. Po raz pierwszy od sześciu lat w tym okresie nie dotarła do półfinału żadnej imprezy. Jej dorobek z czterech startów to trzy ćwierćfinały i porażka w drugiej rundzie w Miami z Magdą Linette. Raszynianka spadła z drugiego na trzecie miejsce w światowym rankingu.
Rick Macci, były trener m.in. sióstr Sereny i Venus Williams, nie jest zaskoczony decyzją o zwolnieniu Belga.- W takich sytuacjach trzeba kogoś obwinić i zazwyczaj jest to trener. Nigdy nie można zwolnić zawodnika... Zrobili razem wiele dobrego, a Wim bardzo pomógł Idze. Stała się bardziej agresywna i autorytarna w swojej grze. Nie jestem jednak wystarczająco blisko zawodniczki, aby wiedzieć, co jeszcze dzieje się wewnątrz zespołu. Ostatecznie Iga zdecydowała się na taki ruch, bo to ona podejmuje decyzje. To ona gra, a wszystko zaczyna się i kończy na niej. Fakt, że jest niekwestionowaną mistrzynią pozostaje jednak bezsporny - podkreśla 71-letni szkoleniowiec.
Jej chleb powszedni
Macci uważa, że pod kierunkiem Fissette’a Polka rozwinęła swój tenis. Największy sukces, jaki osiągnęła z Belgiem, to zwycięstwo w ubiegłorocznej edycji Wimbledonu, który wygrała po raz pierwszy. Był to jej szósty triumf w Wielkim Szlemie. Latem i jesienią 2025 triumfowała jeszcze w Cincinnati i Seulu.
- W trakcie pracy z Wimem Iga poprawiła atak na piłkę. Częściej atakowała z linii końcowej, dzięki czemu nie obracała się i miała okazję do ataków, stając się „polish punisher”, częściej podejmowała ryzyko. Czasami uderzała piłkę czyściej i bardziej zdecydowanie. Jednak nadal trzymała się swojego „chleba powszedniego” z jej brutalnymi kątami i top spinami, a to wiązało się z ryzykiem pomyłki lub nagrodą, ponieważ stała się bardziej nieprzewidywalna - analizuje Macci.
Nie wiedzieć czemu…
Zaznaczył też, że Świątek lepiej potrafiła się zaadaptować do różnych nawierzchni, dzięki czemu wygrała Wimbledon. - Wcześniej na kortach trawiastych prezentowała się gorzej pod kątem biomechaniki i techniki. Natomiast w Miami zauważyłem, że kiedy zmieniła pozycję tylnej stopy, to serwowała precyzyjnie. Wówczas jej serwis był bardziej zorganizowany. Mocniej atakowała też drugi serwis rywalek - przekonuje Amerykanin.
Czarę goryczy mogła przelać u byłej liderki rankingu porażka już w pierwszym meczu z Miami z niżej notowaną rodaczką. - Z jakiegoś powodu Świątek traci pewność siebie, a wcześniej potrafiła zdominować wiele zawodniczek. Choćby w Miami zdecydowanie wygrywa pierwszego seta i widzimy wtedy „starą, dobrą” Igę. A potem - nie wiedzieć czemu - pozwala rywalce wrócić do gry. Przestaje wierzyć we własne możliwości i z tego powodu się denerwuje. Jest na prowadzeniu i nagle jakby odpuszczała. Rywalki widzą i wiedzą, że Iga jest wrażliwa i nabierają pewności siebie, której jej brakuje. To problem wewnątrz zespołu - uważa Macci.
Pomoc z zewnątrz
Jak zauważył, być może polska tenisistka potrzebuje porad z innego źródła, aby spojrzeć na to z innej perspektywy.- Na pewno coś dzieje się wewnątrz zespołu i nie uważam, że zrobiła dobrze, mówiąc o tym publicznie. Pokazuje rywalkom, że jest wrażliwa, a to dodaje im odwagi. Wiem, że Iga ma obok siebie psychologa sportowego, ale nie wiemy, jak Iga reaguje, kiedy słyszy wszystkie rady, bo jednak klucz jest w jej głowie, tam się wszystko rozgrywa. Na pewno jest jedną z najlepszych zawodniczek w historii tenisa i jestem pewny, że wszyscy wokół niej chcą jej pomóc. Być może jednak potrzebuje głosu kogoś innego, kto spojrzy inaczej niż do tej pory na jej problemy - ocenia Macci, były szkoleniowiec Marii Szarapowej, Jennifer Capriati czy Andy’ego Roddicka.
Nigdy tego nie słyszała
W komunikacie Świątek podkreśliła, że reszta jej sztabu pozostaje bez zmian. Nie poinformowała jeszcze, kto będzie jej nowym szkoleniowcem. 71-letni Macci, który jest członkiem Amerykańskiej Galerii Sław Tenisa, prowadzi na Florydzie akademię tenisa. Deklaruje, że mógłby pomóc Polce.
- Nie szukam pracy, bo jestem bardzo zajęty. Gdyby jednak Iga się do mnie odezwała, to byłaby jedna z najlepszych decyzji w jej życiu. Usłyszałaby i zobaczyła rzeczy, o których nigdy wcześniej nie słyszała. Nie tylko ze sfer taktycznych i strategicznych, ale również z biomechaniki, szczególnie przy serwisie, i co najważniejsze dla niej, z zakresu psychologii. Ale musiałbym się bardziej zanurzyć w jej sposób myślenia. Za kulisami na pewno dzieje się dużo więcej niż teraz wiemy. Nie mam jednak wątpliwości, że moglibyśmy odwrócić tę sytuację, aby Iga ponownie była numerem jeden na świecie - kończy Rick Macci.
Marcin Cholewiński (PAP)
Karuzela ruszyła
Kto będzie następcą Wima Fissette'a w sztabie Igi Świątek? Karuzela kandydatów ruszyła. Jak informuje sport.pl jednym z nich jest Michael Joyce, były trener Marii Szarapowej, choć na początku roku Amerykanin został szkoleniowcem Katie Boulter. Wcześniej, oprócz Rosjanki i Brytyjki, współpracował także z Jessicą Pegulą, Wiktorią Azarenką, Johanną Kontą czy Eugenie Bouchard.
Wśród potencjalnych nazwisk przewijają się także m.in. kandydatury Hiszpanów: Carlosa Moyi i Juana Carlosa Ferrero, obu w przeszłości związanych z Carlosem Alcarazem. Jedną z rozważanych opcji ma być 58-letni Francisco Roig, kiedyś jeden z trenerów Rafaela Nadala, w ostatnich miesiącach pracujący z Emmą Raducanu. Na radarze pojawia się także Argentyńczyk Carlos Rodriguez, znany z pracy z Justine Henin, z którą wygrał siedem turniejów wielkoszlemowych.
Swoją kandydaturę wykluczył Piotr Woźniacki, przez lata dbający o karierę córki Karoliny, byłej nr 1 i reprezentantki Danii. Gdzieniegdzie pojawia się też nazwisko Dawida Celta - męża Agnieszki Radwańskiej i kapitana reprezentacji w Billie Jean King Cup. A Wojciech Fibak dla PAP stwierdził wręcz, że Świątek nie potrzebuje aktualnie trenera…
