Prezydenckie widowisko!
Gdyby ekstraklasa składała się tylko z takich spotkań, jak to w Gdańsku, świat byłby piękniejszy, a Polacy szczęśliwsi.
Bartosz Wolski nie tylko kiwał rywali, ale także znakomicie przymierzył z rzutu wolnego. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Nowy prezydent RP Karol Nawrocki jest znany przede wszystkim z tego, że jest kibicem Lechii Gdańsk (czasami nawet... zbyt intensywnym). Wczoraj – z całą obstawą – pojawił się na meczu ulubionego zespołu z Motorem Lublin, początkowo na trybunie VIP, a potem odwiedzając „młyn” i starych kolegów. Lechia nie wygrała, ale samo spotkanie było rewelacyjne. Ciekawe, czy kolejna rada gabinetowa odbędzie się na gdańskiej arenie? W końcu premier Donald Tusk także kibicuje lechistom. Że też z takimi plecami klub otrzymał pięć punktów ujemnych...
Milimetrowy spalony
Pod wodzą trenera Johna Carvera wiele dzieje się na domowych meczach gdańszczan. Wczoraj było aż 3:3, co oznacza, że średnia bramek w spotkaniach z udziałem Lechii wynosi w tym sezonie... równe 5! Szalony rezultat, tak jak i szalone było wczorajsze starcie z Motorem. I jedni, i drudzy działali w myśl zasady, że atak jest najlepszą obroną. Linie ofensywne działały jak maszyny, zaś defensywne... lepiej nie mówić. Gwiazdor gospodarzy Tomas Bobcek zdobył bramkę i asystę, ale sytuacji miał wystarczająco na hat tricka. Jego vis-a-vis Karol Czubak zanotował identyczny bilans, a gol na 1:1 był jego pierwszym, jakże wyczekiwanym, na poziomie ekstraklasy! Były król strzelców 1. ligi zdobył zresztą jeszcze jedną bramkę, ale sędzia liniowy zasygnalizował spalonego. Decyzja została podtrzymana, choć linia wyrysowana w wozie VAR wskazała... na co najwyżej milimetrowy ofsajd. Czy naprawdę tam był, czy technologia zawiodła – tego nie możemy rozstrzygnąć.
Rekordu nie będzie?
Koncert ofensywy zazwyczaj oznacza rynsztok defensywy. Gol na 1:0 dla Lechii to zgubione krycie przy asystencie (Bobcek) i strzelcu (Wjunnyk). Wyrównanie Czubaka – napastnik „przytulił się” do stopera Eliasa Olssona i nic sobie z niego nie zrobił, a bramkarz Szymon Weirauch za szybko się położył. Prowadzenie lublinianom dał cudownym „rogalem” Ivo Rodrigues, co było jednak skutkiem straty na własnej połowie Matusa Vojtki. Bobcek wyrównał, bo odebrał piłkę ostatniemu obrońcy Motoru, Herve Matthysowi. Lublinianie objęli prowadzenie w 53 minucie, bo kapitalnie przymierzył z wolnego Bartosz Wolski, ale Lechia zremisowała, bo Camilo Mena ośmieszył Brighta Ede i kopnął między nogami Ivana Brkicia. Jeśli skauci Chelsea oglądali występ 18-letniego Ede, za którego mają zapłacić rekordową w skali ligi kwotę, to... tego rekordu chyba jednak nie będzie.
Piotr Tubacki
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Lechia Gdańsk - Motor Lublin 3:3 (2:2)
1:0 – Wjunnyk, 3 min (asysta Bobcek), 1:1 – Czubak, 38 min (asysta Palacz), 1:2 – Rodrigues, 41 min (asysta Czubak), 2:2 – Bobcek, 45+1 min (bez asysty), 2:3 – Wolski, 53 min (wolny), 3:3 – Mena, 79 min (asysta Jaunzems)
LECHIA: Weirauch 3 – Jaunzems 3, Diaczuk 4, Olsson 2, Vojtko 3 – Kapić 5 (69. Kurminowski 3), Żelizko 5 – Mena 7, Wjunnyk 6 (59. Neugebauer 4), Sezonienko 5 (69. Awadalla 4) – Bobcek 7 (76. Głogowski niesklas.). Trener John CARVER. Rezerwowi: Gutowski, Kałahur, Brzęk, Wendt, Wójtowicz
MOTOR: Brkić 6 – Wójcik 3 (80. Stolarski niesklas.), Matthys 2, Ede 2, Palacz 3 (46. Luberecki 3) – Wolski 7, Łabojko 4, Rodrigues 7 (69. Scalet 5) – Król 5, Czubak 8 (80. Dadasov niesklas.), Ndiaye 5 (61. Haxha 3). Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Tratnik, Meyer, van Hoeven, Samper, Simon, Karasek.
Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok) – 5. Asystenci: Jakub Winkler (Toruń) i Piotr Podbielski (Białystok). Czas gry 96 min (47+49). Widzów 14 758. Żółte kartki: Żelizko (52. faul), Awadalla (82. faul) – Rodrigues (51. faul), Ede (84. faul)
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| LECHIA | MOTOR | |
| 52 | posiadanie piłki | 48 |
| 9 | strzały celne | 4 |
| 9 | strzały niecelne | 10 |
| 3 | rzuty rożne | 8 |
| 11 | faule | 12 |
| 0 | spalone | 2 |
| 2 | żółte kartki | 2 |
