Prezenty urodzinowe
Dwie wygrane w Sosnowcu to spory wyczyn Tyszan, którzy teraz mają wszystko w swoich rękach.
Od początku do końca trwał straszny bój, w którym padła tylko jedna bramka. Fot. PAP / Jarek Praszkiewicz
TAURON HOKEJ LIGA
Trzech Tyszan obchodziło wczoraj urodziny i ich koledzy chcieli im sprawić radość. I GKS wygrał, choć zaledwie jednym golem, a jeden z jubilatów, Tomaš Fučik, zachował czyste konto. Goście mieli pomysł na ten mecz i odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo.
Przed rewanżem wiele się mówiło o wydarzeniach z pierwszego meczu. Przede wszystkim dyskutowano o karze Adriana Gromadzkiego, który w 46 min zaatakował kijem trzymanym oburącz tyskiego bramkarza. Wydawało się, że zostanie ukarany solidną dyskwalifikacją oraz karą finansową, a tymczasem młody napastnik został odsunięty tylko od jednej gry. Fachowcy skomentowali ten fakt: wolne żarty. To prawda, bo przecież atak był przeprowadzony z pełną premedytacją.
Obawialiśmy się, że emocje w rewanżu mogą znów odegrać główną rolę, ale – na szczęście – zostały wyciszone. W 1. tercji tylko raz doszło do spięcia pod bramką gości, ale arbitrzy szybko wyjaśnili sytuację, zaś czupurnych hokeistów odesłano do boksów kar. Owszem, optyczną przewagę posiadali gospodarze (w strzałach 14-8), ale goście przyjęli jedyną słuszną taktykę, bo solidnie grali w defensywie. Wiele akcji gospodarzy neutralizowali w strefie środkowej. Sosnowiczanie sporo strzelali, ale nie mieli aż tak klarownych sytuacji.
W 8 min Hannu Kuru wyłuskał krążek Michałowi Narogowi i pomknął na bramkę gospodarzy. Podał do Rasmusa Heljanki, a ten efektownie między nogami podał „gumę” do Joela Kerkkanena, który mimo asysty Jere-Matiasa Alanena zdobył prowadzenie dla GKS-u. Tyszanie grali spokojnie i ich akcje były bardziej uporządkowane i groźniejsze.
Druga odsłona była już pod dyktando przyjezdnych, którzy nie tylko oddali więcej strzałów (15-4), ale przede wszystkim zupełnie zneutralizowali poczynania gospodarzy. Owszem pod koniec tercji mieli trzy okazje, ale ani Aron Chmielewski, ani Joni Piipponen, ani też Michał Bernacki nie potrafili skierować krążka do siatki. Halonen kilka razy z dużym wyczuciem interweniował po soczystych uderzeniach Tyszan, a ponadto miał sporo szczęścia, gdy krążek minimalnie mijał cel. GKS był zespołem dojrzałym i potrafił rywali wytrącać z rytmu gry, a gospodarze szarpali się i ich akcje nie miały płynności. Wprawdzie przegrywali tylko 0:1, ale w 2. tercji o odrobieniu strat mogli pomarzyć.
W ostatniej odsłonie wszystkim towarzyszyły niesłychane emocje. Jedni i drudzy mieli okazje, ale nie były zbyt „czyste”, by mogły paść gole. Goście sporo strzałów blokowali. 52 sek. przed końcem Halonen zjechał z lodu, a chwilę potem trener Lehtonen wziął czas. Jednak tyski bramkarz był czujny i zachował czyste konto.
Dla GKS-u to spory wyczyn, bo wygrał dwa mecze wyjazdowe i teraz rywalizacja przenosi się do Tychów. Jednak nie przypuszczamy, by ta seria zakończyła się w czterech potyczkach.
Włodzimierz Sowiński
◼ ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy 0:1 (0:1, 0:0. 0:0)
Stan rywalizacji 0-2
0:1 – Kerkkanen - Heljanko – Kuru (7:04)
Sędziowali: Michał Baca i Wojciech Czech – Maciej Byczkowski i Grzegorz Cytawa. Widzów 2833.
ZAGŁĘBIE: Halonen (2); Ciura – Sozański, Wanacki – Naróg, Björkung – Kotlorz (2), Krawczyk; Enlund – Hamalainen – Jokinen, Piipponen – Roine (2) – Chmielewski, Brynkus – Alanen – Sirkiä, Sołtys – Kaczyński – Bernacki, Ciepielewski. Trener Matias LEHTONEN.
GKS: Fučik; Kovař – Pociecha (2), Kakkonen – Kaskinen, Bryk – Viinikainen (2), Bizacki; Heljanko – Kuru – Kerkkanen, Knuutinen – Paś – Łyszczarczyk, Jamsen – Komorski – Viitanen (2), Jeziorski – Aliranta – Gościński. Trener Pekka TIRKKONEN.
Kary: Zagłębie – 6 min, GKS – 6 min.
Trzeci mecz w piątek, 20 marca, o 18.00 w Tychach
3 TYSZAN obchodziło wczoraj urodziny. Adam Bagiński, drugi trener, kończył 46 lat, bramkarz Tomaš Fučik – 32, zaś obrońca Valtteri Kakkonen – 26.
30 STRZAŁÓW oddali Tyszanie i zdobyli jednego gola; gospodarze zrewanżowali się 28 uderzeniami.
