Pretensje do arbitrów
Nad Bosforem przygotowują się nie tylko piłkarze, ale i nasi sędziowie, do których jest… sporo pretensji.
„Górnicy” są ostatnio z sędziami... na bakier. Z tyłu Patryk Gryckiewicz. Fot. gornikzabrze.pl
W Turcji przebywa 2/3 ekstraklasy. Pozostałe kluby wybrały Hiszpanię. Na Tureckiej Riwierze trenują nie tylko nasi ligowcy, ale też po raz kolejny arbitrzy, żeby być w formie przed rozgrywkami, które wracają przecież za półtora tygodnia.
Odwalają cyrk
Sędziowie prowadzą tam mecze polskich i zagranicznych drużyn. W sobotę w Antalyi swój pierwszy mecz tej zimy zagrali „Górnicy”. Rywalem była drużyna IMT Novi Belgrad. Sprawdzian wypadł na duży plus dla zespołu Jana Urbana. Zaczął drugi skład, który do przerwy prowadził 1:0. Dobrze grał zdobywca bramki, ledwie 17-letni Dominik Sarapata. Na prawej stronie za dwóch harował Paweł Olkowski. Po przerwie „podstawa” Górnika nie dała już szans rywalowi, skończyło się na wysokiej wygranej 5:2, choć od 79 minuty polska drużyna grała w osłabieniu po tym, jak drugą żółtą kartkę zobaczył Lukas Podolski.
Towarzyski mecz był z nazwy, bo na boisku piłkarze grali serio, jak w lidze. Bałkańskie zespoły słyną zresztą z takiej postawy. Rozegrany kilka dni wcześniej mecz serbskiego IMT z Puszczą Niepołomice skończył się awanturą po ostatnim gwizdku. W sobotę tak nie było, ale nikt nie odstawiał nogi, co pozwoliło sędziemu pokazać siedem kartek, w tym czerwoną. Tę w końcówce zobaczył właśnie Podolski. Zaraz na początku II połowy po ostrym starciu, ale z dwóch stron, prowadzący spotkanie Górnik – IMT arbiter z Torunia Patryk Gryckiewicz pokazał mistrzowi świata z 2014 żółty kartonik, choć obaj zawodnicy zwijali się z bólu. – Nie widziałem tam przewinienia „Poldiego” – mówił komentujący mecz w klubowych mediach Kamil Lukoszek.
79 minuta to drugie upomnienie dla Podolskiego. O jego wadze można by mocno dyskutować. Tak czy inaczej doświadczony zawodnik musiał opuścić murawę. Wściekły był trener Jan Urban. – Umawiamy się na coś, a wy odwalacie taki cyrk – nie krył irytacji szkoleniowiec z Zabrza. Przed meczem z Serbami była umowa, że w przypadku skrajnej sytuacji i czerwonej kartki, na boisko wchodzi inny gracz. Gryckiewicz nie zgodził się na taki ruch...
Górnik końcówkę grał więc w dziesięciu, a mimo to jeszcze dwa razy trafił do siatki. Te ostatnie trafienia, Norberta Wojtuszka do pustej bramki i już w doliczonym czasie Taofeeka Ismaheela, to dzieła Luki Zahovicia, który popisywał się kapitalnymi zagraniami. Słoweniec był w II połowie wyróżniającym się zawodnikiem swojej drużyny.
Inni też narzekają
Na problemy z polskimi sędziami narzekają też inne zespoły, o czym donosi nasz korespondent w Turcji Kacper Janoszka. Tak było w przypadku sparingowej gry GieKSy z węgierską Nyiregyhazą (1:3), po której katowiccy trenerzy mocno narzekali na arbitra-rodaka. W przeszłości były narzekania na tureckich arbitrów, którzy nad Bosforem prowadzili mecze sparingowe, teraz zastrzeżenia są do Polaków…
Co do Górnika, to przed szóstym po pierwszej części rozgrywek zespołem kolejny sparing. Dziś rywalem zabrzan będzie węgierski Paksi FC, który w piątek rozbił Pogoń Szczecin 3:0. Na pewno będzie to bardziej wymagający rywal niż broniący się przed spadkiem z serbskiej elity IMT Novi Belgrad. Na zakończenie zgrupowania w Beleku „Górnicy” w piątek zagrają jeszcze z ukraińskim Weresem Równe.
Michał Zichlarz
