Premiera zaliczona
W debiucie pod okiem Francisco Roiga Iga Świątek wygrała w Stuttgarcie pierwszy mecz od ponad miesiąca.
Iga Świątek jako pierwsza zameldowała się w ćwierćfinale Porsche Tennis Grand Prix. Fot. instagram.com/porschetennis
Polka przyjechała do stolicy Badenii-Wirtembergii z bilansem kariery na kortach ziemnych 103-15 oraz 10 tytułami, co podsycało oczekiwania związane z powrotem na tę nawierzchnię byłej liderki rankingu w meczu przeciwko lokalnej faworytce, Laurze Siegemund.
Zwycięstwem w drugiej rundzie nad 38-letnią Niemką (51. WTA) 6:2, 6:3 w godzinę i 30 minut, rozstawiona z „czwórką” Iga Świątek (w 1. rundzie miała wolny los) zaliczyła udany początek zarówno sezonu na mączce, jak i współpracy z nowym trenerem, Francisco Roigiem. Hiszpanowi w boksie tenisistki towarzyszył sam papa, Tomasz Świątek.
Podniosła się z upadku
To pierwsza wygrana Raszynianki od 11 marca, gdy w 1/8 finału w Indian Wells pokonała Czeszkę Karolinę Muchovą. Potem przegrała z Ukrainką Eliną Switoliną, a następnie w drugiej rundzie w Miami z Magdą Linette. Po „tysięczniku” na Florydzie spadła na 4. miejsce w światowym rankingu i zakończyła współpracę z Belgiem Wimem Fissette'em.
Spotkanie z Siegemund Świątek zaczęła od trzech wygranych gemów. Później na kilka minut straciła koncentrację, co mogło być spowodowane poślizgnięciem się i niegroźnym upadkiem w trakcie jednej z wymian. Niemka doszła na 2:3, ale kolejne trzy gemy i w konsekwencji set padł łupem sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej.
Daleka od perfekcji
Druga partia była wyrównana do stanu 2:2, następnie Polka odskoczyła na 4:2. Choć rywalka wygrała kolejnego gema, odrabiając przełamanie, to doprowadzić do remisu nie zdołała. Świątek znów przełamała Niemkę, a przy swoim serwisie zamknęła mecz i jako pierwsza zameldowała się w ćwierćfinale. Była jednak daleka od perfekcji - popełniła 27 niewymuszonych błędów i siedem podwójnych.
- Laura starała się zmieniać tempo, musiałam być czujna i skupiona na swoim zadaniu. Cieszę się, że znów tu jestem. Bardzo lubię grać na kortach ziemnych i ta część sezonu wywołuje u mnie dodatkową motywację - powiedziała Świątek w pomeczowym wywiadzie na korcie.
Zmory już uniknie
Dwukrotna mistrzyni Porsche Tennis Grand Prix (2022-23) awansowała do swojego czwartego ćwierćfinału w tym sezonie, w którym zmierzy się ze zwyciężczynią meczu pomiędzy rozstawioną z numerem 6 Mirrą Andriejewą a Amerykanką Alycią Parks (95. WTA). Rosjanka w 1. rundzie wyeliminowała broniącą tytułu Jelenę Ostapienko 5:7, 6:2, 6:4, wracając w trzecim secie ze stanu 1:4. Iga na pewno odetchnęła z ulgą, bo z Łotyszką nie wygrała żadnego z sześciu spotkań, a ostatnim z nich był ubiegłoroczny ćwierćfinał w Stuttgarcie.
W piątek Raszynianka będzie walczyć o swój pierwszy półfinał w tym roku oraz o przerwanie serii czterech kolejnych porażek w ćwierćfinałach, trwającej od turnieju w Wuhan w październiku ubiegłego roku.
„Zielaczek” też odetchnął
Przełamał się także po trzech kolejnych porażkach w pierwszych rundach duet Jan Zieliński i Luke Johnson. Polak i Brytyjczyk pokonali w pierwszej rundzie turnieju ATP 500 na kortach ziemnych w Monachium rozstawionych z numerem czwartym austriackich tenisistów Lucasa Miedlera i Alexandra Erlera 6:4, 6:7 (2-7), 10-6. Zieliński i Johnson, występujący razem od tego sezonu, odnieśli pierwsze zwycięstwo od 13 marca, gdy osiągnęli półfinał challengera ATP w Phoenix. Później na premierowych meczach kończyli udział w Miami, Marrakeszu i Monte Carlo. W ćwierćfinale w Monachium ich rywalami będą Brazylijczycy Orlando Luz i Rafael Matos.
(ToM)
