Prawie najlepsi!
Piłkarze Rakowa wygrali z Omonią 1:0 po golu Oskara Repki i zajęli drugie miejsce po fazie ligowej Ligi Konferencji!
Oskar Repka zdobył drugiego gola w Lidze Konferencji. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Przyznać trzeba, że podobnie jak to miało miejsce dwa i pół roku temu w Limassol, Cypryjczycy z Nikozji przed meczem okazywali na każdym kroku gościnność i pozytywne nastawienie do przybyłych na wyspę Afrodyty Polaków. W Nikozji zaskakiwać mogła nad wyraz duża liczba świątecznych ozdób, biorąc pod uwagę, że aura nie wskazywała na Boże Narodzenie - termometry w dniu meczu pokazywały 22 kreski na plusie, a kąpiel w morzu była czymś całkowicie normalnym. W jedynej stolicy świata, która pełni tę funkcję dla dwóch krajów jednocześnie, a taksówki stanowią niemalże wyłącznie mercedesy, atmosfery meczu specjalnie nie było czuć. Cypryjczycy zakochani są w piłce nożnej, ale zdecydowanie preferują bardziej topowe ligi europejskie, niż rodzime rozgrywki. Zagadany o mecz jeden z barmanów stwierdził tylko, że stadion zapełni około ośmiu tysięcy kibiców, co nie będzie robiło specjalnego wrażenia na 23-tysięcznym obiekcie.
Chaos i nadmiar gwizdków
Omonia wyszła na mecz mocno rezerwowym składem. Częstochowianie nie eksperymentowali, posyłając w bój wszystko, co mają w tym momencie najlepszego. Pierwsza połowa upłynęła w niezłym tempie, ale często pod znakiem chaosu z obu stron. Raków długimi momentami nie miał pomysłu na grę ofensywną. Mocno zmotywowany od pierwszych minut Lamine Diaby-Fadiga szybko złapał żółtą kartkę, niedokładny był Jonatan Braut Brunes, a płynności meczu przeszkadzał też sędziujący z przesadnie szwajcarską precyzją Sandro Scharer. Praktycznie każdy kontakt między zawodnikami kończył się użyciem przez niego gwizdka.
Zasadził Repka
Najważniejsze w tym meczu wydarzyło się tuż po przerwie. W 49 minucie minucie sprawy w swoje ręce wzięli Polacy. Dośrodkowanie Michalela Ameyawa z rzutu wolnego z najbliższej odległości głową na gola zamienił Oskar Repka. Po wyjęciu piłki z bramki włożył ją pod koszulkę, dedykując cieszynkę Bogdanowi Racovitanowi, który dotarł na Cypr dopiero w dniu meczu z powodu narodzin dziecka.
Omonia próbowała atakować, Henning Berg postawił wszystko na jedną kartę, decydując się na potrójną zmianę i wpuszczając na boisko w 62 minucie m.in. najlepszego strzelca – Willy’ego Semedo. Częstochowianie grali jednak niezwykle mądrze i odpowiedzialnie, nie pozwalając ekipie z Nikozji na zbyt wiele. Świetną zmianę w końcówce dał Tomasz Pieńko, dla którego nie było straconych piłek, a gdyby koledzy potrafili z jego podań zrobić lepszy użytek, losy meczu rozstrzygnęłyby się wcześniej.
(Przed)ostatni będą... drugimi
Celem wyprawy na Cypr dla Rakowa było zajęcie miejsca w czołowej ósemce, które zapewnia wiosną grę od razu w 1/8 finału. Raków zrobił o wiele więcej. Przez kilkanaście minut był nawet na pierwszym miejscu tabeli, gdy Strasbourg remisował 1:1 z islandzkim Breidablik. Francuzi ostatecznie wygrali 3:1, ale wyczyn częstochowian zasługuje i tak na najwyższe słowa uznania. Zwłaszcza że wicemistrzowie Polski przystępowali do fazy ligowej będąc losowani z piątego – przedostatniego - koszyka.
Czy leci z nami... trener?
Był to 355. mecz Marka Papszuna jako trenera Rakowa. Czy ostatni? Na razie na pewno tak, a wiele wskazuje, że na zawsze. Szkoleniowiec, który po mistrzostwie w 2023 roku z murawy stadionu przy Limanowskiego odlatywał - jak papież - helikopterem, po meczu w Nikozji miał nie wracać z drużyną do Katowic wspólnym lotem czarterowym, a polecieć w piątek prosto do Warszawy i tego samego dnia zostać oficjalnie zaprezentowanym jako trener stołecznych. Ostatecznie jednak wsiadł do samolotu razem z podopiecznymi.
Skazą na marmurze niewątpliwej legendy, jaką zbudował sobie przez wszystkie lata, była deklaracja przed meczem z Rapidem tego, że bardzo chce już z wzajemnością zostać trenerem Legii. Po ostatnim gwizdku na Wyspie Afrodyty cieszył się jednak szczerze i ogromnie. Miejsce, w którym jest Raków, to w dużym stopniu jego zasługa.
Przed piłkarzami wicemistrza Polski teraz krótkie urlopy. Na zajęciach w klubie już pod wodzą Łukasza Tomczyka spotkają się tuż po Nowym Roku, a już 7 stycznia udadzą na obóz do tureckiego Belek, gdzie w planie mają pięć sparingów z solidnymi europejskimi markami. Do gry o punkty wrócą 1 lutego. Na „dzień dobry” zagrają na wyjeździe z liderem ekstraklasy – Wisłą Płock.
Mariusz Rajek z Nikozji
◼ Omonia Nikozja - Raków Częstochowa 0:1(0:0)
0:1 – Repka, 49 min
OMONIA: Fabiano – Diounkou (62. Masouras), Simić, Agouzoul, Khammas – E. Andreou (62. Semedo), Kousoulos, Marić, P. Andreou (79. Eiting) – Eraković (70. Mmaee), Chatzigiovanis (62. Ewandro). Trener Henning BERG.
RAKÓW: Zych – Tudor (90+2 Konstantopoulos), Racovitan, Svarnas – Ameyaw, Struski (82. Barath), Repka, Amorim (90+2 Silva) – Diaby-Fadiga (71. Pieńko), Makuch – Brunes (90+2 Rondić). Trener Marek PAPSZUN.
Sędziował Sandro Scharer (Szwajcaria). Widzów 10327. Żółte kartki: Diounkou, Simić, Marić, Semedo - Diaby-Fadiga.
