Praca, proces, determinacja
Łukasz Tomczyk ma za zadanie wprowadzenie Odry do ekstraklasy.
Łukasz Tomczyk wrócił do Opola. Fot. Odra Opole
ODRA OPOLE
To, co osiągnął Piotr Plewnia jako trener Odry Opole, nie wystarczyło. Etykietka „trener tymczasowy” została odklejona i szkoleniowiec, który 2 marca przejął zespół, wcześniej prowadzony przez Jarosława Skrobacza, usłyszał od działaczy Niebiesko-czerwonych, że już nie jest w klubie potrzebny. Jego bilans to 5 zwycięstw, 3 remisy i 3 porażki oraz 8. miejsce w tabeli tworzonej w czasie, w którym pracował. Spokojne utrzymanie i ostatecznie 12. pozycja na mecie nie zaspokoiły oczekiwań działaczy. Postawili oni na Łukasza Tomczyka i to urodzony 1 lipca 1988 roku Częstochowianin ma poprowadzić drużynę ze stolicy polskiej piosenki do długo oczekiwanego powrotu do ekstraklasy.
„Eksplodował” w Bytomiu
Samego szkoleniowca nie trzeba kibicom w Polsce przedstawiać. Po rozpoczęciu w wieku 31 lat pracy trenerskiej – najpierw samodzielnie w czwartoligowej Victorii Częstochowa, a następnie jako asystent w pierwszoligowej Resovii u boku Dawida Kroczka, po pracy w ekstraklasowym GKS-ie Katowice w sztabie Rafała Góraka i w Polonii Bytom, gdzie współpracował z Adamem Burkiem, którego zastąpił w rundzie jesiennej 2023 roku – „eksplodował”. Z Bytomianami rok temu awansował do I ligi, a po rundzie jesiennej minionego sezonu cieszył się z pozycji wicelidera. Wtedy to sięgnął po niego Raków i w Częstochowie wiosną zasmakował ekstraklasy oraz europejskich pucharów. Przygoda pod Jasną Górą zakończyła się jednak przegranym finałem Pucharu Polski 2 maja. Miesiąc później Tomczyk wypłynął w Odrze. Podpisał kontrakt na dwa sezony z opcją przedłużenia.
Zna opolskie ścieżki
– Bardzo cieszę się, że mogę tutaj być i pracować – powiedział podczas pierwszej konferencji prasowej w Opolu nowy trener Odry. – Dostałem od zarządu szansę i bardzo za to dziękuję. Miałem już w swoim życiu opolski epizod, bo mieszkałem tutaj dwa lata, więc mniej więcej te ścieżki znam. Wiedziałem, że kiedyś przyjdzie taki moment, że głód na sukces i potencjał na jego osiągnięcie będzie większy. Teraz jest właśnie ten czas na budowę i układanie tych klocków. Chciałbym, żeby kibice i ludzie w mieście identyfikowali się z tą drużyną, żeby miała swój styl, pracowitość, poświęcenie, zespołowość, siłę ataku i spójność we wspólnym dążeniu do celu – dążenia w każdym meczu do zwycięstwa. Najważniejsza dla mnie są praca, proces, determinacja i codzienność ukierunkowana na zrobienie wyniku – stwierdził.
(jaD)
