Praca od podstaw
Mimo efektownej końcówki i obrony aż siedmiu meczboli, Zawiercianie w Warszawie mocno rozczarowali.
Aluron ma duży problem. Fot. PAP/Piotr Nowak
PLUSLIGA
Aluron CMC Warta po powrocie z Klubowych Mistrzostw Świata w Brazylii nie potrafi odnaleźć rytmu. Po porażce 0:3 z Asseco Resovią odpadł z Pucharu Polski, a w hicie kolejki również 0:3 przegrał w Warszawie z PGE Projektem. Jurajscy Rycerze prezentują się słabo. Brakuje im dynamiki, są niekonsekwentni i wolniejsi od rywali, a spóźnienie nawet o ułamek sekundy powoduje, że nie są w stanie postawić bloku lub skutecznie zaatakować. Płacą cenę za grę co trzy dni i długie podróże. - Zmęczenie staraliśmy się zostawić z boku. Zagraliśmy już wiele spotkań w tym sezonie, ale to nie jest żadna wymówka. Mamy świetny zespół, świetnych zawodników i jak już przychodzi do grania, to nieważne czy jesteśmy zmęczeni, czy nie, po prostu wypada się prezentować na boisku trochę lepiej niż w starciu z PGE Projektem – przyznał Jakub Popiwczak, libero Aluronu CMC Warty.Zdaniem trenera Michała Winiarskiego, remedium na problemy ma być powrót do podstaw. – Przede wszystkim brakuje regularności w naszej grze, a jak brakuje regularności to trzeba wrócić do prostych elementów jeśli chodzi o trening. Paradoksalnie nasza nieobecność w turnieju finałowym Pucharu Polski może być trochę oddechem, ale w sensie ciężkiej pracy. Teraz musimy bowiem wrócić do dobrego treningu, ale trzeba pamiętać, że zawodnicy potrzebują regeneracji i trzeba najbliższe dni mądrze przepracować. Ewidentnie dobry trening jest nam potrzebny – wyjaśnił szkoleniowiec Zawiercian.
Gospodarze, choć musieli sobie radzić bez kluczowych zawodników, Jakuba Kochanowskiego i Linusa Webera, nie dali rywalom żadnych szans. Byli lepsi w każdym elemencie. Przyjezdni tylko na początku drugiej odsłony potrafili nawiązać wyrównaną walkę. Po serii kapitalnych zagrywek – cztery asy – wygrywali 12:6. Dobrej dyspozycji długo jednak nie utrzymali i po chwili już przegrywali 13:14.
Trzeci set wydawał się formalnością. Warszawianie wysoko wygrywali. Pierwszego meczbola mieli przy stanie 24:16. Mecz chcieli zakończył w efektownym stylu, co o mało nie skończyło się dla nich blamażem. Goście dzielnie walczyli, zdobywali punkt po punkcie. W sumie wywalczyli 7kolejnych „oczek". Niemoc PGE Projektu przełamał dopiero Karol Kłos, uderzając ze środka siatki. Trzy punkty zostały w stolicy.
- W końcówce trzeciego seta chcieliśmy zagrać jedną czy dwie akcje, ale one nie były wymyślone na szybko. Gramy takie zejścia i różne kombinacje i chcieliśmy je pokazać. Nie wyszło dwa razy i potem jakiś stres nas chyba dopadł. Chwała nam jednak też za to, że wygraliśmy w trzech setach – powiedział Jan Firlej, rozgrywający PGE Projektu.
◼ PGE Projekt Warszawa – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:0 (25:21, 25:20, 25:23)
WARSZAWA: Firlej (4), Bednorz (19), Kłos (8), Gomułka (13), Tillie (4), Semeniuk (6), Wojtaszek (libero) oraz Koppers, Kozłowski. Trener Tommi TIILIKAINEN.
ZAWIERCIE: Tavares Rodrigues (2), Kwolek (10), Bieniek (7), Ensing (8), Russell (7), Gładyr (6), Popiwczak (libero) oraz Bołądź (4), Nowosielski, Markiewicz, Łaba (5). Trener Michał WINIARSKI.
Sędziowali: Sławomir Gołąbek (Kędzierzyn-Koźle) i Szymon Pindral (Kielce). Widzów 4620.
Przebieg meczu
I: 10:8, 15:13, 20:17, 25:21.
II: 6:10, 15:14, 20:17, 25:20.
III: 10:6, 15:10, 20:12, 25:23.
Bohater – Jan FIRLEJ.
