Pozostali z problemem
W trzech pierwszych meczach sezonu napastnicy GKS-u Katowice nie wpisali się na listę strzelców.
Maciej Rosołek czeka na pierwszego gola w barwach GKS-u. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
Widzew przez pierwsze piętnaście minut został zepchnięty na własną połowę. Chcieliśmy atakować łodzian wysoko i rzeczywiście pierwszy kwadrans był w naszym wykonaniu udany – powiedział po spotkaniu z łodzianami trener GKS-u Rafał Górak. I rzeczywiście tak wyglądały pierwsze minuty spotkania przy alei Piłsudskiego. GieKSa była aktywna w ataku, ale nie miała żadnej klarownej okazji do zdobycia gola. To wykorzystali gospodarze, którzy wyprowadzili jeden kontratak, po którym zdobyli bramkę. A gol był o tyle bolesny dla katowiczan, że strzelił go Sebastian Bergier, który jeszcze w poprzednim sezonie był napastnikiem GKS-u, będąc najskuteczniejszym strzelcem drużyny z dziewięcioma bramkami.
Transfer Bergiera do Widzewa wzbudził spore zamieszanie, ponieważ został ogłoszony 14 maja, na dwie kolejki przed końcem poprzednich rozgrywek. Wówczas napastnik zmagał się z kontuzją dłoni, która wykluczyła go z gry. Najważniejsze było jednak to, że trener Górak stracił najskuteczniejszego snajpera, którego trzeba było zastąpić. Z klubu po sezonie odszedł też Filip Szymczak, który wiosną był wypożyczony z Lecha Poznań. Na miejscu pozostał jedynie Adam Zrelak, który borykał się z kontuzjami.
Dlatego w GieKSie podjęto decyzję o sprowadzeniu dwóch nowych napastników. Do drużyny dołączyli Maciej Rosołek i Aleksander Buksa. Pierwszy z nich od razu stał się zawodnikiem pierwszego składu, ale na razie nie wykazał się niczym szczególnym pod bramką przeciwnika. Nie można odmówić mu waleczności, chęci pracy w defensywie, ale ostatecznie napastnika rozlicza się z bramek, a tych Rosołek na razie nie zdobył. GKS po trzech meczach ma dwa gole w bilansie i oba zdobył Bartosz Nowak, ofensywny pomocnik, który akurat w meczu z Widzewem przeniósł się nieco niżej i grał obok Mateusza Kowalczyka. Trener Górak powiedział, że w starciu w Łodzi jego podopiecznym zabrakło błysku. Taki błysk (może właściwym słowem będzie przebłysk?) zaprezentował Bergier...
Za nami oczywiście dopiero trzecia kolejka i nowi napastnicy GKS-u mają jeszcze czas, żeby się przebudzić. Fakty są jednak takie, że w znacznej większości zespołów ekstraklasy „dziewiątki” zdążyły już wpisać się na listę strzelców. Dlatego gol Bergiera w sobotnim starciu był pewnym symbolem. 25-latek udowodnił, jak wiele znaczył dla GKS-u i przy okazji jak bardzo rozwinął się w katowickim zespole, bo to właśnie w nim spędził do tej pory najlepszy czas w karierze, o czym zresztą wspomniał w pomeczowej wypowiedzi dla TVP Sport. Otworzył jednak nowy rozdział, pozostawiając katowicką drużynę z pewnym problemem, który – jak potwierdził mecz z Widzewem – jest realny.
Teraz pozostaje pytanie, jak drużyna sobie z tym problemem poradzi. W poprzednim tygodniu do treningów z zespołem powrócił Zrelak, który przez ponad pół roku borykał się z kontuzjami. W poprzednim sezonie, przed urazem stawu skokowego, który przytrafił mu się w listopadzie, zdążył trzykrotnie wpisać się na listę strzelców. Czy jego powrót odmieni oblicze ofensywy GieKSy?
Kacper Janoszka
