Pozostała wąska ścieżka

By Biało-czerwoni mieli szanse na miejsce premiowane awansem, muszą teraz liczyć na Kazachów, z którymi wczoraj przegrali.

Christian Mroczkowski doczekał się debiutu w mistrzostwach świata. Fot. PAP / Art-Service

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Przez blisko 47 minut Polacy mieli autostradę do elity, bo prowadzili w trzecim meczu mistrzostwa świata Dywizji 1A w Sosnowcu z Kazachstanem 1:0. Skończyło się jednak porażką 2:3 i w tej sytuacji pozostała nam tylko wąska ścieżka, by znów znaleźć się w elitarnym towarzystwie. Kazachowie muszą wygrać z Ukrainą i Francją, a my zdobyć komplet punktów z Japonią i Litwą, by przy sprzyjających okolicznościach zdobyć premiowane miejsce. Nierealne? Jednak możliwe.

W końcu decyzja

Przed spotkaniem z Kazachstanem trener Pekka Tirkkonen wraz ze współpracownikami podjął ważną i długo oczekiwaną decyzję personalną. Mieliśmy w kadrze jedno wolne miejsce i nominację otrzymał Christian Mroczkowski. Napastnik bytomskiej Polonii ma za sobą udany sezon ligowy. W pierwszej części zdobył 40 pkt (19 goli+21 asyst), zaś w play offie dorzucił 4 (2+2). W reprezentacji pojawił się przed lutowym turniejem Europejskiego Pucharu Narodów w Edynburgu i od tego czasu rozegrał 9 meczów. Nie wystąpił tylko w ostatniej potyczce towarzyskiej z Francją (3:2 po karnych) w Bytomiu. „Mroczek” to uniwersalny napastnik, bo w Polonii grał jako środkowy, zaś w reprezentacji był skrzydłowym. Kara meczu środkowego Kamila Wałęgi w starciu z Francją w dużej mierze sprawiła, że napastnik z podwójnym paszportem kanadyjsko-polskim otrzymał szansę gry w mistrzowskim turnieju. Przeciwko Kazachom został ustawiony w 3. formacji razem z Filipem Komorskim i Aronem Chmielewskim. Natomiast Szymon Kiełbicki, rewelacja meczów towarzyskich w okresie przygotowawczym, został „zesłany” do 4. formacji, choć zaczynał w 1. To słuszna decyzja, bo w turnieju czuje się zagubiony i nie pokazuje swoich walorów.

Niecodzienne okoliczności

Nasi hokeiści solidnie odrabiają lekcje w tym turnieju. Przeciwko Kazachom wyszli mocno skoncentrowani i szalenie zmotywowani. Tym razem obyło się bez kary w... 1 min, a na dodatek już w 69 sek. Biało-czerwoni objęli prowadzenie w niecodziennych okolicznościach. Patryk Wronka, rozgrywający dobry turniej, uderzył mocno w stronę bramki, lecz krążek minął cel, jednak odbił się od bandy i wpadł za „kołnierz” Nikity Szutowa. Kazachowie byli mocno zdezorientowani, podobnie jak sędziowie, którzy przeprowadzili analizę wideo. Tylko Wronka był pewny swego, bo już wcześniej podniósł ręce z radości. Potem nasi hokeiści niezwykle solidnie pracowali w obronie, bo Kazachowie za wszelką cenę chcieli wyrównać. Tomaš Fučik interweniował z dużym spokojem, a koledzy mocno go wspierali. Raz przyszła nam z pomocą poprzeczka i mieliśmy spore kłopoty,  gdy w boksie kar przebywał Mateusz Bryk. Kazachowie osiągnęli wysoką przewagę (9-2 w strzałach), ale gol był po naszej stronie.    

Słowa uznania

Druga odsłona, choć bez goli, była więcej niż dobra w naszym wykonaniu. Owszem, początek należał do rywali, ale mniej więcej od połowy nasi hokeiści zaczęli śmiało atakować i, co ważniejsze, strzelać na bramkę. Szutow interweniował niezbyt pewnie i często odbijał krążek przed siebie, ale nie było szans na dobitkę. W 36 min na ławce kar znalazł się Wsiewołod Łogwin i Biało-czerwoni mocno przycisnęli. Kilka razy zakotłowało się pod bramką, ale ani  Mroczkowski, ani Patryk Krężołek czy Aron Chmielewski nie zdołali umieścić „gumy” w siatce. Tym razem w strzałach my byliśmy lepsi (11-8). Podopieczni Tirkkonerna dalej solidnie pracowali w defensywie, ale też niezwykle rozsądnie atakowali. W pełni zasłużyli na słowa uznania.

Ocieranie łez

W ostatniej tercji inicjatywa należała ciągle dla Kazachów, ale nasza obrona długo była szczelna. W końcu przewaga rywali została jednak nagrodzona. W 49 min Batyrłan Muratow z prawej strony precyzyjnie uderzył i krążek wpadł do bramki, a potem przyszło nam ocierać łzy. Kazachowie zdobyli drugiego gola i trener Tirkkonen wziął czas i nakreślił plan. Fučik pozostał w boksie, ale po 39 sek. Kiriłł Sawicki zdobył kolejnego gola, posyłając krążek do pustej bramki. Na otarcie łez na 2 sek. przed końcową syreną Krężołek zdobył kontaktowego gola. Kazachowie powtórzyli wyczyn z Litwinami. Wówczas po 40 minutach też przegrywali 0:1, ale w ostatniej odsłonie zdobyli cztery bramki, zaś teraz o jedną mniej.

Trudno naszym hokeistom odmówić zaangażowania i walki od początku do końca. To jednak było za mało na skutecznych rywali.

Włodzimierz Sowiński

◼ Kazachstan – Polska 3:2 (0:1, 0:0, 3:1)

0:1 – Wronka – Łyszczarczyk – Naróg (1:09), 1:1 – Muratow – Michaiłow – Szestakow (48:01), 2:1 – Simonow – Łogwin – Liapunow (57:53), 3:1 – Sawicki - Kaijrżanow – Szestakow (58:53, do pustej), 3:2 – Krężołek – Wałęga – Wronka (59:58).

Sędziowali: Uldis Buss (Łotwa) i Logan Gruhl (USA) – Junseo Lim (Korea) i Quentin Ugolini (Francja). Widzów 2567.

KAZACHSTAN: Szutow; Michaiłow – Danijar, Beketajew – Orazow, Nikitkin – Breus, Korosziew – Gaitamiow; Szestakow – Muratow – Starczenko, Omirbekow – Kaijrżanow – Sawicki, Liapunow – Łogwin (2) – Simonow, Asserow – Gatijatow – Szaichmedenow. Trener Tałgat ŻAJŁAUOW.

POLSKA: Fučik; Ciura – Pociecha, Naróg – Górny, Bryk (2) – Wanacki, Biłas; Krężołek – Wałęga – Zygmunt, Wronka – Paś – Łyszczarczyk, Mroczkowski – Komorski – Chmielewski, Maciaś – Syty (2) – Kiełbicki, Ślusarczyk. Trener Pekka TIRKKONEN.

Kary: Kazachstan – 2 min, Polska – 4 min.

◼ Pozostałe wyniki: Litwa – Japonia 2:3 (0:1, 1:1, 1:0, 0:1) po dogrywce, Francja – Ukraina 2:3 (0:2, 2:1, 0:0).

1. Kazachstan

3

9

13:2

2. Ukraina

3

6

7:6

3. Francja

3

5

9:8

4. POLSKA

3

4

7:8

5. Japonia

3

2

6:12

6. Litwa

3

0

4:9

Dzisiaj dzień wolny.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się