Poziom Ligi Mistrzów
W ten weekend stolicą krajowego szczypiorniaka stanie się Kalisz, gdzie rozegrany zostanie Final Four Pucharu Polski mężczyzn. Losowanie sprawiło, że do najbardziej elektryzującej „świętej wojny” dojdzie już w sobotę.
Już w sobotnim półfinale dojdzie do rewanżu za finał poprzedniej edycji Pucharu Polski. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
PUCHAR POLSKI MĘŻCZYZN
O końcowy triumf powalczą: Orlen Wisła Płock, Industria Kielce, PGE Wybrzeże Gdańsk oraz gospodarz turnieju, Netland MKS Kalisz. Czekają nas dwa dni pełne emocji, hitowych starć i walki o jedno z najcenniejszych trofeów w krajowym handballu. Na parkiecie Kalisz Areny nie zabraknie reprezentantów Polski oraz zawodników należących do europejskiej czołówki.
Po raz trzeci i ostatni
Tytułu broni Industria, która przed rokiem pokonała Wisłę. Dodajmy, że finał w Kaliszu zostanie rozegrany po raz trzeci i ostatni. Od 2027 roku - przez trzy kolejne lata - najlepsze męskie drużyny klubowe będą się zmagać w nowej formule. Mecze finałowe będą rozgrywane w Ergo Arenie w Gdańsku, a o trofeum zadecyduje jedno spotkanie, które zastąpi Final Four. Nowa formuła ma na celu nadanie finałowi unikatowego charakteru, nie tylko jako sportowej rywalizacji o prestiżowe trofeum, ale także całodniowego wydarzenia dla kibiców. - Jestem przekonany, że powierzenie Gdańskowi współorganizacji meczów finałowych Pucharu Polski mężczyzn, w połączeniu z nową formułą zmagań, pozwoli zrobić kolejny krok w rozwoju tych rozgrywek i jeszcze mocniej zainteresować nim kibiców. Liczę, że wspólnie stworzymy wydarzenie na najwyższym poziomie, które na długo pozostanie w pamięci kibiców i środowiska piłki ręcznej – zapowiedział Sławomir Szmal, prezes ZPRP.
Start w sobotę
Wszystko rozpocznie się w sobotę od półfinałów, które wyłonią finalistów niedzielnego starcia o trofeum. W XXI wieku rywalizacja o krajowy puchar zdominowana jest przede wszystkim przez zespoły z Płocka i Kielc. W nowym tysiącleciu to właśnie one zdobyły łącznie aż 23 tytuły, w 2002 roku triumfowała Warszawianka, natomiast w 2020 roku rozgrywki finałowe się nie odbyły. W sobotę kibice będą świadkami prawdziwego klasyku, w którym broniąca trofeum Industria zmierzy się z mistrzem kraju Wisłą, zdobywczynią pucharu w latach 2022-24. „Święta wojna” od lat elektryzuje środowisko i nie inaczej zapowiada się tym razem, zwłaszcza że obie drużyny - po bolesnym odpadnięciu z Ligi Mistrzów - skupiają się tylko na krajowej rywalizacji. To będzie także powtórka z ubiegłorocznego finału, w którym Kielczanie zwyciężyli 27:24. Od kilku sezonów, nawet na ostatnim etapie rozgrywek o to trofeum, najlepsze krajowe drużyny były rozstawione i do nich rozlosowywano rywali. Teraz było inaczej, dlatego półfinałowe starcie w Kaliszu jest określane jako „przedwczesny finał”. Taktycznie mecz ten może zostać zdeterminowany przez tzw. zasadę Polaka, wymuszającą obecność dwóch krajowych graczy na boisku w każdym jego momencie, co wpływa na rotację i ustawienia.
Play off musi poczekać
Orlen Wisła w lidze jest niepokonana, dwukrotnie rozprawiła się z Industrią i do play offu przystąpi z 1. miejsca (Kielczanie sezon zasadniczy zakończyli za jej plecami). To daje spory handicup, bo drużyna z wyższej pozycji najpierw zagra w swojej hali, a potem na wyjeździe. Gra toczy się do dwóch zwycięstw, co oznacza, że jeśli po dwóch starciach będzie remis, decydujące odbędzie się na terenie wyżej notowanego zespołu. To scenariusz na mecze o złoty medal, a te zaplanowane są na ostatni tydzień maja, względnie pierwszy weekend czerwca. Z góry można założyć, że wystąpią w nich hegemoni, ale najpierw muszą przejść przez 1/4 i 1/2 finału. Ten pierwszy zacznie się w najbliższą środę (Wisła zagra ze Stalą Mielec, a Industria z MKS-em Kalisz). Puchar Polski, w którym Wiślacy triumfowali 14 razy w historii, rządzi się swoimi prawami. Kielczanie walczą o 19. trofeum.
Podnieść się po upadku
- Płock będzie chciał odebrać nam Puchar Polski, a my będziemy chcieli go obronić. To dodatkowy smaczek zarówno dla nas, jak i kibiców, którzy interesują się piłką ręczną – podkreśla bramkarz Industrii Adam Morawski, który przez 9 lat bronił barw zespołu z Płocka. Z kolei trener Tałant Dujszebajew na nadchodzące starcie patrzy jak na okazję do nowego otwarcia. Jego filozofia zakłada szybkie podniesienie się po niepowodzeniu. - Kiedy silny człowiek upadnie, musi wstać. Sport jest taki fajny, że zawsze masz okazję na to, że po niepowodzeniu możesz zrobić coś lepiej – tłumaczy kirgiski szkoleniowiec wicemistrzów Polski, uznając Wisłę za jeden z najlepszych zespołów na świecie, dysponujący wyrównanym i jakościowym składem na każdej pozycji. Podkreślił, że niezależnie od okoliczności, mecze tych drużyn to zawsze poziom Ligi Mistrzów.
W cieniu hegemonów
W drugim półfinale, będącym naturalnie w cieniu „świętej wojny”, zobaczymy rywalizację 7. z 4. drużyną sezonu zasadniczego Orlen Superligi, czyli MKS-u Kalisz z Wybrzeżem Gdańsk; gospodarze staną przed szansą na awans do historycznego finału. - To dla nas najważniejszy mecz w sezonie. Wiemy, jak istotne jest to spotkanie i wiemy, że możemy je wygrać. Jesteśmy po analizie, dobrze przygotowaliśmy się do rywala i wierzymy w swoje możliwości. Trybuny pełne naszych kibiców mogą nam dać dodatkową energię. Gra u siebie zawsze pomaga, a atmosfera podczas takiego turnieju może ponieść drużynę – mówi Rostyslav Poliszczuk, czołowy rozgrywający drużyny z Kalisza.
Europejska motywacja
Dla Wybrzeża to drugi awans do Final Four Pucharu Polski od czasu reaktywacji klubu w 2010 roku. Ostatni raz Gdańszczanie na tym etapie rywalizowali w 2024 roku - również w Kaliszu - gdzie po bardzo dobrym meczu ulegli Industrii Kielce 30:33. W sobotę powalczą nie tylko o finał... - Wiadomo już, że awans do finału da prawo gry w europejskich pucharach – mówi gdański szkoleniowiec, Patryk Rombel. - Drugim finalistą będzie Płock lub Kielce, a te drużyny mają zagwarantowany start w Lidze Mistrzów, jeśli zajmą jedno z dwóch pierwszych miejsc w lidze, a dużo na to wskazuje. W takim wypadku miejsce w europejskich pucharach przypadnie drugiemu finaliście Pucharu Polski. Prawdopodobnie będzie to Puchar EHF. To na pewno jest świetny bonus, dodatkowa motywacja i warto o niego powalczyć. To, że podczas losowania udało nam się uniknąć Orlen Wisły i Industrii, świadczy o szczęściu oraz zwiększa szanse awansu do finału. Możemy sobie z Kaliszem zbić „piątkę” - uśmiechnął się były selekcjoner naszej reprezentacji.
Zbigniew Cieńciała
Final Four Pucharu Polski
◼ KALISZ, 18.00: Netland MKS - PGE Wybrzeże Gdańsk
Transmisje ze wszystkich spotkań turnieju będzie można obejrzeć na antenie Polsat Sport 2.
