Powrót na szlak
NHL
Sebastian Aho, 29-letni reprezentant Finlandii, zdobył dla Caroliny już trzy gole. Fot. SIPA/USA / Press Focus
Kibice zdobywców Pucharu Stanleya, Carolina Hurricanes, mieli nietęgie miny, bo nie tak sobie wyobrażali początek sezonu. W inauguracyjnym meczu ich pupile we własnej hali przegrali z Florydą 0:1 po dogrywce, zaś w drugim ulegli Washington Capitals 2:5 (0:3, 1:2, 1:0). W kolejnym jednak występie tym razem na wyjeździe wygrali z Philadelphia Flyers 3:2 (1:1, 0:1, 1:0, 1:0) w dodatkowym czasie. Tak więc ich fani mają nadzieję, że nastąpił powrót na zwycięski szlak.
Huragany w meczu z Washingtonem nie miały wiele do powiedzenia, bo już po 15 min przegrywały już 0:3. Alex Tuch zdobył dwie bramki (7 i 15 min) w swoim debiucie. W czerwcu zdecydował się na przenosiny do Stołecznych z Buffalo, podpisał 8-letni kontrakt o wartości 84 mln USD i po tym meczu trener Spencer Carbery nie tylko jego komplementował, ale całą drużynę. Oprócz Tucha gole dla Capitals zdobywali: Cole Hutson (12), Jakob Chychurn (22, w przewadze) i Ryan Leonard (37). Natomiast Logana Thompsona (31 obron) pokonali Sebastian Aho (37, w przewadze) oraz Logan Stankoven (51).
Aho, 29-letni napastnik, był główną postacią potyczki z Lotnikami. Fin w regulaminowym czasie zdobył dwa gole: najpierw w 10 sek.(!) i potem wyrównał na 2:2 w przewadze w 55 min oraz asystował przy zwycięskim trafieniu Shayne'a Gorstisbehera (63, w przewadze). Po raz pierwszy od 20 grudnia ubiegłego roku w bramce stanął Piotr Koczetkow, bowiem miał poważną kontuzję i przeszedł operacje. Rosjanin obronił 16 strzałów, ale został pokonany przez Owena Tippetta (9) oraz swojego rodaka Matwieja Miczkowa (28). Rod Brind'Amour, trener Caroliny, nie krył zadowolenia i podkreślił dobrą grę w liczebnej przewadze. Dla Lotników, którzy prezentują się mało stabilnie, była to trzecia porażka z rzędu.
Zespół Dallas Stars, postrzegany jako jeden z faworytów rozgrywek, zanotował falstart. Najpierw przegrał u siebie z St. Louis Blues 0:4 (0:1, 0:1, 0:2), tracąc dwie bramki w ciągu 15 sek. (!) po uderzeniach do pustej bramki: Jimmy'ego Snuggena i Piusa Sutera (58 min), a wcześniej do bramki Jake'a Oettingera (20 skutecznych interwencji) trafiali: Mason McTavisch (2) i Dalibor Dvorsky (34). Joel Hopfer, jego vis-a-vis, w meczu otwarcia obronił 25 strzałów i zaliczył 9. czyste konto w karierze.
W kolejnym meczu, tym razem na wyjeździe, Gwiazdy przegrały z Nashville Predators 1:2 (1:2, 0:0, 0:0). Zaczęło się wielce obiecująco dla przyjezdnych, gdyż w 47 sek. Miro Heiskanen zdobył bramkę, jednak gospodarze odpowiedzieli dwoma trafieniami podczas gry w liczebnej przewadze Stevena Stamkosa (5) oraz Nilsa Hoglandera (16). I na tym zakończyło się strzelanie goli.
Piątek: Carolina – Washington 2:5, Vegas – Anaheim 3:4, Dallas – St. Louis 0:4, Detroit - NY Rangers 0:2, Winnipeg – Boston 3:4 po dogrywce.
Sobota: Philadelphia – Carolina 2:3, Pittsburgh – Montreal 6:5 i San Jose – Los Angeles 5:4 wszystkie trzy po dogrywkach, Nashville – Dallas 2:1, Colorado – St. Louis 6:1, Minnesota – Boston 4:1, Tampa Bay – Washington 3:1, NY Islanders – New Jersey 6:0, Buffalo – Chicago 4:3, Columbus – Utah 1:4, Edmonton – Seattle 3:1, Toronto – Ottawa 2:3, Vancouver – Calgary 4:1.
(ws)
