Powrót kontuzjowanych

Dwóch napastników, którzy pauzowali z powodu urazów, powoli wraca do optymalnej dyspozycji.

Andrzej Trubeha zapewnia, że niedługo wróci do gry. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA

Przed przerwą reprezentacyjną małopolski pierwszoligowiec wrócił do formy, którą prezentował na początku sezonu. Znów zaczął wygrywać po tym, jak poniósł dwie porażki – ze Zniczem Pruszków i Wisłą Kraków. Potem ekipa Marcina Brosza zagrała trzy wymagające spotkania. Najpierw zdobyła trzy punkty z Arką Gdynia, później pokonała Górnika Łęczna, a na koniec zremisowała z Miedzią Legnica. Dlatego w tabeli niecieczanie znajdują się na szczycie, z trzema punktami zapasu nad „Miedzianką”. 

Bardzo dobra dyspozycja Termaliki przestała już dziwić, a przecież trener drużyny musiał ostatnio zmagać się z niemałymi problemami. Przede wszystkim kontuzjowani byli Andrzej Trubeha i Morgan Fassbender – dwójka napastników, która od początku sezonu potrafiła wzbudzić strach w oczach bramkarzy rywali. Pierwszy z nich czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców do połowy sierpnia, gdy był pierwszym wyborem szkoleniowca. Zresztą niemiecki snajper uzbierał tyle samo trafień. Należy jednak zaznaczyć, że obaj pełnili bardzo ważne funkcje w zespole i nie byli odpowiedzialni tylko za strzelanie bramek. Brali udział w większości akcji ofensywnych, razem z Kacprem Karaskiem, który jest najskuteczniejszym zawodnikiem Termaliki w tym sezonie.

W takich okolicznościach, bez dwóch niezwykle ważnych zawodników, Marcin Brosz był jednak w stanie sprawić, że drużyna dobrze funkcjonowała. Zamiast Fassbendera czy Trubehy zobaczyliśmy na murawie Jakuba Wróbla, którego trener Brosz trzymał w głębokich rezerwach właśnie na taką okoliczność. Okazało się, że 31-latek przydał się podczas meczu z łęcznianami, gdy zdobył ważnego gola. Kibice Bruk-Betu coraz bardziej przekonują się do tego, że zespół po raz trzeci w historii awansuje do ekstraklasy.

Tym bardziej że Wróbla i Kamila Zapolnika, który wchodził ostatnio z ławki, niedługo znów zaczną wspomagać w ataku Fassbender i Trubeha. Niemiecki snajper już zdążył zagrać w weekendowym sparingu z Motorem Lublin (Termalica przegrała 0:1 po golu Rafała Króla z rzutu karnego). Andrzej Trubeha potrzebuje natomiast nieco więcej czasu na dojście do pełni sił, choć zapowiada, że w znów pojawi się na treningach z drużyną. Od połowy października pozostaje w zajęciach indywidualnych z uwagi na naderwanie więzadła pobocznego w kolanie. – Wszystko idzie zgodnie z planem. Nie ukrywam, że czas trochę mi się dłużył. Jestem bardzo blisko powrotu – stwierdził napastnik urodzony na Ukrainie, który polski paszport posiada od 2014 roku. Przekazał, że przerwa reprezentacyjna znacząco przyśpiesza jego okres rekonwalescencji.

Snajperowi zależy na tym, żeby jak najszybciej zacząć znów rywalizować w I lidze, bo chce brać czynny udział w pięknej historii pisanej przez podopiecznych Marcina Brosza. – Mamy swój cel. Chcemy awansować. Chcę w tym pomóc. Nie stawiam sobie konkretnych zadań. Najważniejsze jest dobro drużyny i mam nadzieję, że po przerwie nie zwolnimy tempa – przekazał 26-letni napastnik.

Kacper Janoszka

33 GOLE
strzeliła w tym sezonie Termalica. Niecieczanie pod względem trafień są najlepsi na zapleczu ekstraklasy. Co ciekawe, żaden z piłkarzy Marcina Brosza nie jest w ścisłej czołówce strzelców. Najskuteczniejszy jest Kacper Karasek, który zdobył sześć bramek. Dziewięciu zawodników I ligi wyprzedza go pod tym względem.