Powody do niepokoju

LIGOWIEC

Za nami niepełne trzy kolejki ekstraklasy. Niepełne, bo mecz w pierwszej serii pomiędzy Legią a Piastem został przełożony, tak jak teraz starcie Motoru z Jagiellonią. W następnej rundzie będzie jeszcze mniej spotkań, bo ze względu na występy w europejskich pucharach swoje gry przełożyły drużyny Rakowa (z Zagłębiem) i Lecha (z Piastem). Nie do końca rozumiem takie podejście. To już przecież nie te czasy, kiedy kadra składała się z kilkunastu zawodników. Teraz – z uwagi na liczbę meczów w lidze i w pucharach – kadry muszą być mocniejsze i liczniejsze. No ale jeżeli Ekstraklasa SA nie widzi w tym problemu, to inna rzecz.

Po czterech kolejkach Piast będzie miał zaledwie dwa rozegrane spotkania i… zero punktów. Nieciekawie zaczyna wyglądać sytuacja w Gliwicach, gdzie przykręcono finansową śrubę. Mamy do czynienia z zupełnie innym zespołem niż w poprzednim sezonie, w dodatku prowadzonym przez szkoleniowca mało znającego nasze realia. Za wszystko odpowiada dyrektor Łukasz Piworowicz i warto o tym pamiętać. Na razie jest za wcześnie na wyciąganie daleko idących wniosków, ale to, co dzieje się w Gliwicach, w klubie, który był wicemistrzem Polski w 2016, mistrzem w 2019 i brązowym medalistą w 2020, musi niepokoić. Dodajmy, że wszystkie inne górnośląskie kluby razem wzięte nie mają w tym wieku takich sukcesów, jak Piast.

Piast w sierpniu zagra jeszcze z Motorem na wyjeździe, z Cracovią u siebie i z Zagłębiem w Lubinie, co może oznaczać, że na dłużej utknie w dole tabeli. Trener Max Molder ładnie mówi o intensywności, o posiadaniu piłki, atakowaniu, ale na razie  zespół ma problemy z oddawaniem celnych strzałów. W Płocku gliwiczanom udało się to ledwie… raz!

Trzy lata temu w Górniku Zabrze był niemiecki szkoleniowiec Bartosch Gaul. Też wiele mówił o intensywności, bieganiu, a w marcu 2023 już go nie było… Jak będzie w Gliwicach? Zobaczymy. 

Nieciekawie też dzieje się w Katowicach. Drużyna latem również zanotowała straty. Nie ma już takich liderów, jak Oskar Repka czy Sebastian Bergier i nie ma też takich wyników jak w poprzednim sezonie. Zresztą to powszechna futbolowa prawda, że drugi sezon po awansie jest trudniejszy od pierwszego, w który wchodzi się jeszcze siłą rozpędu po dobrych wynikach na niższym szczeblu. Oby w Katowicach trenerowi Rafałowi Górakowi szybko udało się poukładać grę, bo na razie wyniki są marne.

Michał Zichlarz