Powinni tego zabronić!
Po prawdopodobnie najgorszym spotkaniu w tym sezonie ekstraklasy Widzew podzielił się punktami z Cracovią. Mecz w Łodzi był antyreklamą naszej ligi.
Kahveh Zahiroleslam zdobył jedyną bramkę na stadionie w Łodzi. Dla Cracovii, niestety, nieuznaną. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus
Miłe strasznego początki…
Cracovia od pierwszych minut narzuciła swoje warunki, lepiej radząc sobie z nienajlepszą murawą przy Piłsudskiego. Po uderzeniu Mateusza Klicha w 17 minucie Łodzian uratowała tylko efektowna parada Bartłomieja Drągowskiego, który przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 36 minucie już skapitulował, w dodatku w kiepskim stylu przepuszczając piłkę pod nogami po uderzeniu debiutującego w pierwszym składzie Pasów Kahveha Zahiroleslama. Na ratunek gospodarzom przyszedł jednak VAR, dopatrując się spalonego rosłego (193 cm) Kalifornijczyka.
Jeśli ktoś myślał, że Widzew po wygranej w Płocku (2:0) pójdzie za ciosem i będzie przetaczał się po kolejnych rywalach, ten musiał rozczarować się okrutnie. Łodzianie prezentowali się tak, jak przez zdecydowaną większość sezonu - czyli słabo, brakowało im kreacji. Widać, że indywidualnie zawodnicy Igora Jovicevicia mają sporo jakości, ale jako drużyna nie potrafią funkcjonować. I raczej niewielkim usprawiedliwieniem tej sytuacji jest fakt, że z powodu nadmiaru żółtych kartek musieli sobie radzić bez swojego podstawowego snajpera Sebastiana Bergiera. W piątek zastąpił go Zeqiri i była to jedyna zmiana w ekipie gospodarzy.
Mecz za karę
Jeśli pierwszą połowę tego spotkania jeszcze „dało się oglądać”, to drugą można było jedynie zaserwować jako jedną z najcięższych kar albo tortur. Cracovia chciała utrzymać grę z pierwszej połowy, ale po 15-minutowej przerwie (62. minuta) spowodowanej odpaleniem rac przez kibiców Widzewa, dostosowała się do miejscowych.
Jakby tego fatalnego obrazu było mało, w doliczonym czasie gry prawdopodobnie złamania obojczyka doznał Wiktor Bogacz, którego tuż przed polem karnym sfaulował Andreou. Reprezentant naszej młodzieżówki długo zwijał się z bólu na murawie, a schodząc z niej miał łzy w oczach. W ostatecznym rozrachunku Krakowianie mogą doszukiwać się pozytywów w siódmym z rzędu meczu bez porażki oraz punkcie zdobytym na wyjeździe. Widzew z taką grą może mieć poważne problemy z utrzymaniem, a biorąc pod uwagę kwoty, za jakie piłkarze w ostatnim czasie trafiali do Łodzi, obraz tej drużyny wygląda tragikomicznie.
Mariusz Rajek
OCENA MECZU ⭐
◼ Widzew Łódź – Cracovia 0:0
WIDZEW: Drągowski 4 – Krajewski 3 (87. Isaac niesklas.), Andreou 2, Wiśniewski 3, Cheng 3 – Bukari 5, Lerager 4, Szehu 3, Fornalczyk 3 (87. Pawłowski niesklas.) – Kornvig 2, Zeqiri 3 (80. Alvarez niesklas.). Trener Igor JOVICEVIĆ. Rezerwowi: Kikolski, Therkildsen, Ilić, Kozlovsky, Visus, Żyro, Selahi.
CRACOVIA: Madejski 4– Sutalo 3, Wójcik 4, Henriksson 3, Piła 4 – Hasić 5 (90+1. Selan niesklas.), Klich 5 (90+1. Charpentier niesklas.) – Praszelik 4 (54. Dominguez 5), Al Ammari 4, Sans 3 (46. Kameri 4) – Zahiroleslam 5 (74. Bogacz niesklas.). Trener Luka ELSNER. Rezerwowi: Ravas, Glik, Knap, Minczew, Tabisz, Traore.
Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz) – 6. Asystenci: Tomasz Listkiewicz (Warszawa) i Jakub Winkler (Toruń). Czas gry - 106 min (47+59). Widzów 17384. Żółte kartki: Fornalczyk (25. niesp. zach.), Zeqiri (60. faul), Kornvig (81. faul), Szehu (90. niesp. zach.), Andreou (90+5. faul) – Sutalo (8. faul), Sans (42. faul), Klich (70. faul), Wójcik (77. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WIDZEW | CRACOVIA | |
| 41 | posiadanie piłki | 59 |
| 3 | strzały celne | 1 |
| 9 | strzały niecelne | 10 |
| 9 | rzuty rożne | 3 |
| 1 | spalone | 2 |
| 21 | faule | 13 |
| 5 | żółte kartki | 4 |
