POWIEDZIELI

◼ PIOTR MICHALSKI ◼ MAREK KANIA

Piotr Michalski. Fot. PAP/Grzegorz Momot

Nie chciałem powtórki!

PIOTR MICHALSKI

Obaj chcieliśmy jechać jak najszybciej, obaj nie hamowaliśmy i tak się złożyło, że spotkaliśmy się na prostej zmianowej. Trudno, takie jest życie, taki jest sport. Oczywiście nie po to się przygotowywałem tyle lat w bólach, żeby przerwać bieg po 350 metrach. Trudno. Niepowtarzanie biegu to była moja decyzja. Znam swój organizm, wiem na co mnie stać i ile potrzebuję czasu, żeby odpocząć. Myślę, że powtórzony bieg byłby przejazdem niegodnym reprezentanta Polski. Może gdybym miał 10 lat mniej, to jakąś ułańską fantazją zdecydował bym się na powtórkę, ale nie dzisiaj. Pierwszy raz miałem taką sytuację. Nie wiedziałem, że po tych dwudziestu paru latach coś mnie jeszcze zaskoczy na torze. Przez chwilę w ogóle wypierałem to zdarzenie i uznałem, że był to po prostu słaby


Marek Kania. Fot. PAP/Grzegorz Momot

Odcięło mnie...

MAREK KANIA

„Odcinka” totalna na ostatniej rundzie, ale jestem zadowolony z otwarcia, najlepszego w sezonie, nawet chyba w życiu. Pierwsza runda, ta „sześćsetka”, bardzo dobra, jedna z szybszych na zawodach. Myślę, że to jest dobra wróżba na nadchodzące 500 m. Zresztą, na tym dystansie też dużo lepiej się czuję niż na 1000 w ostatnich miesiącach. Teraz trochę... eksperymentowałem. Chciałem pobiec pierwsze 600 m naprawdę mocno i zobaczyć, co się stanie. Nie dowiozłem tego, ale z początku jestem zadowolony. Później nogi nie współpracowały z tym, co chciałem zrobić. Jeszcze ten duży łuk na koniec, jak jestem bardzo zmęczony, nie pomaga!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się